28 grudnia 2014

17 grudnia 2014

Tak na szybko...

Biegam, biegam, biegam, bo Święta za pasem.
Bez tego biegania nie byłoby tego cudownego odpoczynku potem z brzuchem zmęczonym tymi wspaniałymi potrawami…Tak, tak, wiem, nie to najważniejsze w świętach. Ale przeżyłam święta Bożego Narodzenia bez tej typowo polskiej otoczki świątecznej i jakbym miała wybierać, to zawsze wolę te polskie świąteczne klimaty. Chyba dlatego, że mam dobre wspomnienia świąt przeżywanych właśnie w ten sposób w domu rodzinnym.
Dla mnie to zaangażowanie zewnętrzne jest tą Martą, która krząta się i troszczy o wiele, bo Oblubieniec ma nadejść…On przychodzi co dzień. W każdym człowieku, spotkaniu, można przeżyć Boże Narodzenie…potrzeba nam trochę "magii", ale nie do czarów, ale do ukojenia uczuć. 
Nawet Betlejem stroi się na ten czas. Można to zobaczyć korzystając z kamerek jakie są zainstalowane w tym judzkim miasteczku:http://live.coolnet.ps/camer1/
Kto był w Betlejem, wie jakie emocje budzą się kiedy wspomina się groty na Polu Pasterzy…

27 listopada 2014

Wspomnienie...

http://www.tomontheroof.com/blog/jerozolima/
Na Erec Israel znalazłam notkę o Druzach i ich stylu życia w Izraelu. Jest to bardzo oryginalny naród. Na jednej z pielgrzymek byliśmy z grupą w restauracji druzyjskiej, ale niestety byliśmy nieco rozczarowani menu jakie tam się pojawiło, bo restauracja była ewidentnie nastawiona na zarobek a nie na podzielenie się kulturą Druzów z pielgrzymami. No cóż, trzeba tam mieszkać, żeby nie ryzykować takich "atrakcji" i poznać miejsca naprawdę oddające klimat miejscowości i ludzi tam mieszkających.
Chciałam bardziej nawiązać do chleba, który możemy zobaczyć na filmie. Widocznie występuje on w  kilku kulturach, bo znałam go jako lawasz, chleb ormiański. Można kupić go w sklepach w Starej Jerozolimie, już gotowy, zapakowany, ale nie jest tak smakowity jak ten przygotowany tak jak widać na filmie. Kiedyś wracając do domu w Jerozolimie było zimno i późno. Schodząc uliczką od Bramy Damasceńskiej w miejscu gdzie jest zazwyczaj piekarnia otwarta w ciągu dnia, stał oryginalny piec. Taki przypominający beczkę metalową z wybrzuszoną pokrywą. Jak to określają na filmie, jak wok do góry nogami. W środku znajdowała się butla z gazem i z palnikiem umieszczonym bezpośrednio pod pokrywą. I dwóch młodych Arabów przygotowywało takie małe jakby bułeczki z ciasta, następnie podrzucali do góry w obrotach jak kucharze przygotowujący pizzę a potem rozciągali ciasto na poduszce, tak jak ta druzyjska kobieta na filmie. Z tą różnicą, że ich poduszka nie była taka ładna. Była brudna, z boków wychodziła jakby watolina jaką była napełniona. Ale mnie to nie zniechęciło do spróbowania tego oryginalnego chleba. Chłopaki robili to o wiele szybciej i smarowali  lawasz nutellą lub czymś w rodzaju miodu. Coś wspaniałego! Niby takie placki w jakich można zjeść shoarmę i w Polsce ale jednak tak prosto z ulicy w Jerozolimie smakuje to o wiele inaczej!

26 listopada 2014

No naprawdę wstyd!

Ano wstyd. Dziś dowiaduję się od jednego ze współbraci (tak, jestem w żeńskim zakonie, a mam współbraci! ale o tym poniżej;), że na jakimś szkoleniu było moje zdjęcie jako siostry prowadzącej blog'a (pisze się "blog" czy "bloga"?). A to takie prowadzenie, że wstyd! Jak rzadziej niż raz na miesiąc jest wpis…
Paradoksalnie pisanie pomaga na uporządkowanie tego co się wcześniej przemyślało… i to pisząc zdaję sobie sprawę, że częstotliwość mojego pisania wskazuje na to jak rzadko przemyśliwuję…
Coś w tym jest. Jak jest się odpowiedzialną za wspólnotę to człowiek żyje pędzącą codziennością (choć nie jest to warszawska wspólnota;) spraw dotyczących 22 sióstr! Niemało!

Dziś jest dobra okazja odświeżyć co nieco o Rodzinie, do której należę, z racji wspomnienia śmierci naszego Założyciela, bł Jakuba Alberionego. Jakby nie było mój blog istnieje dzięki niemu. Jakby nie było ks. Jakuba Alberionego, nie byłoby Rodziny Św. Pawła, nie byłoby Uczennic Boskiego Mistrza i nie byłoby mnie. Nie wiem co by było, ale dobrze jest jak jest :).

Dziś zatrzymując się nad liturgią w naszej Rodzinie zakonnej przygotowanej na to wspomnienie rozważałam J 14, 1-14 gdzie Jezus między innymi mówi o sobie, że jest drogą. A w Biblii Paulistów jest taki odnośnik do Hbr 10, 20: "On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje"  (wg Tysiąclatki) lub w tłumaczeniu Paulińskiej Biblii: "On otworzył dla nas nową, życiodajną drogę, przez zasłonę, którą jest Jego ciało".
I kiedy szukałam jakiegoś komentarza naszego Założyciela do tych fragmentów otworzyłam jedną z medytacji  z nowo wydanej książki (to nie jest tylko reklama, ale przede wszystkim reklama!!! Bo książkę bardzo polecam każdemu kto szuka usystematyzowanej medytacji w stylu ignacjańskim) "Krótkie medytacje" Jakub Alberione oczywiście Wydawnictwo Edycja św. Pawła.
Medytacja, mówiąca o Bogu-Synu, czyli o Jezusie. Alberione bardzo jasno pisze: "Ludzkość, która w Adamie popełniła grzech, zasługiwała na to, aby znaleźć się w stanie, w który z własnej woli popadała". I przyszła mi myśl, jak wiele razy, kiedy dzieje mi się coś złego, nie chodzi o zło ogólne, ale jakieś przykre sytuacje, niezrozumienia i milion różnych rzeczy, szukam mimochodem w sobie przyczyny, gdzie nawaliłam, gdzie była jakaś moja wina tego, że teraz jest mi ciężko…i kiedy ją znajduję, myślę, no tak, to mi się należy. Zasłużyłam na to. Albo, to co może łatwiej przychodzi, może szybciej, zobaczyć ten sam mechanizm na innych. Ktoś czegoś nie zrobił, dlaczego ma być doceniony, dlaczego ma otrzymać tyle, co inni, którzy pracowali…taka jest przecież sprawiedliwość. Nawet są przypowieści, niedawno przypominane w liturgii, o talentach, o minach, czy ta o niemądrych pannach.
Tak myśli człowiek.
"Ale Syn Boży powiedział do Ojca: Ecce, mite me: oto ja, poślij mnie (Iz 6, 8)" jak pisze w kolejnym zdaniu ks. Alberione. "Jednorodzony Syn za sprawą Ducha Świętego przyjął ludzkie ciało; stał się dzieckiem Maryi; prowadził najświętsze życie pełne trudu i bólu; poprzez swoje nauczanie i przykład wskazał ludziom drogę prowadzącą do Nieba; założył Kościół, ustanowił kapłaństwo, sakramenty; cierpiał i umarł na krzyżu za nasze grzechy; na nowo otworzył Niebo; zmartwychwstał, wstąpił do Nieba i zesłał Kościołowi Ducha Świętego."
Jezus patrzy na mnie i nie widzi co zrobiłam. Widzi, ale udaje, że nie widzi. Przychodzi do mnie.
Może nie udaje, ale nie mówi o tym co widzi. Jak ten chłopak w filmie "Mary's Land" który roznosił obraz Maryi i Jezusa prostytutkom na ulicach, i zapytany dlaczego nie mówi im, że to co robią jest złe, odpowiedział, że przecież one o tym wiedzą, każdy im o tym mówi, ale nikt im nie mówi o Jezusie i Jego miłości.
To trudne uwierzyć, że Jezus tak na nas patrzy.
Myślę o mojej małej jeszcze bratanicy. Rozrabia, krzyczy, przeszkadza, a potem jakby nigdy nic przyjdzie i się przytuli.
Alberione dalej napisał: "Ci, którzy przyjęli wcielonego Syna Bożego, przez działanie Ducha Świętego dostąpili łaski zostania dziećmi Bożymi". Odkrywam, że Jezus widzi moje grzechy i nie krzyczy, kiedy wydarzy się coś trudnego nie mówi: to dlatego, że zgrzeszyłaś. On czeka aż przyjdę się przytulić.
Ale to nie koniec.
Alberione pyta: "Kto przyjmuje Syna Bożego?". Czy tak łatwo ze świadomością moich słabości przyjść do Jezusa jak moja bratanica i przytulic się?
Ile razy ona usłyszy: nie zasłużyłaś na to, nie zasłużyłaś na tamto, bo nie byłaś grzeczna, bo nie słuchałaś…I tak dorastaliśmy i my.
Ale nie tak mówi Jezus. On wskazuje na Siebie samego. Chce przede wszystkim aby Mu zaufać, aby Go naśladować…
Nie będę pisała wszystkiego co napisał Alberione. Niech was zaciekawi ta książka.
Ale przytoczę jeszcze mały fragment: "Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią (Łk 23, 24) i nie przestawaj rozciągać swoje ramiona nad ludźmi, do których kierujesz piękne zaproszenie: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Ja dam wam wytchnienie (Mt 11, 28)

Oj, ten nasz Założyciel…niby znany, a wciąż odkrywam go na nowo.
Polecam naszą nową stronę:http://pddm.pl

10 października 2014

No to czas nawracania się zaczyna!

W Watykanie zaprezentowano logo Roku Życia konsekrowanego 2015, który zapowiedział Papież Franciszek. Projekt przedstawiła Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Wyraża ono podstawowe wartości tej szczególnej formy życia i podkreśla "nieustanne działanie Ducha Świętego, który w ciągu wieków pomnaża bogactwa płynące z praktyki rad ewangelicznych poprzez liczne charyzmaty".

Logo przedstawia gołębia utworzonego z napisanego w języku arabskim słowa "pokój". Ma to oznaczać, że powołanie do życia konsekrowanego jest przykładem powszechnego pojednania w Chrystusie. Gołąb unosi się nad symbolizująca harmonię elementów ludzkich i ponadnaturalnych mozaiką w formie wody. Tuż obok umieszczono trzy gwiazdy jako odniesienie do miłości trynitarnej. Z kolei nad skrzydłami gołębia unosi się wielościenny symbol globu oddający często podkreślaną przez Papieża Franciszka mnogość kultur współczesnego świata. W logo umieszczono także dwa łacińskie napisy: "Życie konsekrowane w Kościele dzisiaj" (Vita consecrata in Ecclesia hodie) oraz " Ewangelia, Proroctwo, Nadzieja" (Evangelium, Prophetia, Spes). 

23 września 2014

UWAGA! Wolontariat w Ziemi św.!!! Ale, ale....

Kochani, wolontariat, ale nie taki o jakim dotąd pisałam!
ten wolontariat wymaga odwagi :), szaleństwa wiary ;), zapału do tego co nieznane i radości życia!
Ksiądz Piotr napisał o co chodzi po angielsku, bo wymagana jest znajomość angielskiego....
Ale i tak wiem, że znajdą się chętni!

Jeśli wy, którzy to czytacie, nie macie możliwości wyjechać, PROSZĘ, podajcie wiadomość dalej!!!

Project “Volunteering in Beit Avraham Community”


The Saint James Vicariate for Hebrew speaking Catholics offers a place for volunteer in the St. Abraham Catholic Parish in Beer Sheva.
  • The unique experience of working in the Holy Land with people of various cultural backgrounds.
  • The occasion to find out what the modern State of Israel is all about with its beauty, fascinating history, culture and challenges.
  • The possibility of learning or improving the Hebrew Language.
  • The opportunity to discover the magnificence of the Negev Desert with its capital Beer Sheva.
  • Life with the Hebrew speaking Catholics with their liturgical traditions and the migrants’ communities.

The Parish provides following:
  • Accommodation with full board in the Parish.
  • Volunteer visa for the stay in Israel (for periods longer than 3 months).
  • A stipend in amount of 700 NIS per month.

Requirements:
  • Good knowledge of English (Modern Hebrew recommended, but not necessary),
  • The will to work and live together with a Catholic priest (common prayers and daily Mass) and his dog,
  • Open mind and the will to learn,
  • Music skills strongly recommended (guitar, organ, piano or singing),
  • Health insurance for the period of staying in Israel.

The volunteer offers 36 hours weekly for work in the Parish. Two days in the week (Monday and Tuesday) are completely free and may be used for personal activities (traveling in the Holy Land, usage of the library at the University, etc.). During the five days (Wednesday-Sunday), the volunteer is expected to work 36 hours for the Community according to the needs: physical work (in the garden and in the Parish house), as well as intellectual (in the office and in the church). The works will be coordinated by the Parish priest, the number of hours every day may vary. The time of volunteering is 3 months (the contract may be renewed after the agreement of both sides for a longer period of time). For those wishing to stay at least one year, there is a possibility of taking classes in Modern Hebrew – it is however conditioned by the time table of the University or other institutions that offer the lessons.


For questions and details, contact Fr. Piotr: zelazko.p@gmail.com

17 września 2014

Zakłopotanie

No właśnie...nawet nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że żal bloga zakończyć, ale chyba większy żal, że ciężko zebrać się by coś napisać. Żal? W sumie nie wiem jak to nazwać. Chyba czuję się niezręcznie...bo dzieje się wiele, nie jestem osobą publiczną (coraz mniej rozumiem co to znaczy) i nie widzę sensu przenosić tego co się dzieje w codzienności na blog...to co pisać?
Hm...i jeszcze tak myślę, że jest tak wiele blogów, i sama nie znajduję wystarczająco dużo motywacji by znaleźć czas na czytanie tego co wydaje się interesujące, to po co mam takie same problemy kreować innym?
Coś gmatwam dziś tu z rana...pożyjemy, zobaczymy. Cierpliwości.

5 czerwca 2014

Nowi kapłani

Dziś piękny dzień w naszej wspólnocie, bo rozpoczął się Mszą prymicyjną kapłana, którego znam już od 1995 roku. Dawida spotkałam jako małego (choć zawsze był wyższy od innych swoich rówieśników) chłopaka, który był bardzo zapalonym ministrantem w Kościele św. Krzyża w Łapach. Dane mi było spędzić tam najpierw kilka dni w zastępstwie za jedna z naszych sióstr, jako zakrystianka, a po kilku już latach objęłam ten obowiązek na 9 miesięcy. Jak się okazuje były to owocne miesiące bo nadal zbieram owoce tamtego czasu w postaci pięknych przyjaźni...między innymi z Dawidem. Pan naprawdę objawia w nim swoją miłość i szczególne wybranie, to bardzo daje się zauważyć. Oby więcej takich kapłanów!
https://plus.google.com/photos/107622692528333550264/albums/6021389143582191921?authkey=CNG9y8Pf19WNkAE



13 kwietnia 2014

Hosanna!!!

Nie sposób nie przenosić się myślami i sercem do Jerozolimy, gdzie sprawowane są najpiękniejsze i najwymowniejsze liturgie na świecie. Ta Liturgia Niedzieli Palmowej, czy przeżywana dziś z rana u boku Patriarchy Jerozolimskiego w Bazylice Bożego Grobu, czy ta z bogactwem wspólnot Kościoła, wędrująca z Beit Phage do Jerozolimy przez Górę Oliwną, pozostawia niezatarty ślad w sercu....
http://www.fmc-terrasanta.org/en/
(zdjęcia Marie - Armelle Beaulieu)



25 lutego 2014

"Nie pytamy Cię, Panie, dlaczego nam ją zabrałeś, lecz dziękujemy Ci, że nam ją dałeś"

Wiem, że nic nie napisałam wcześniej w związku z tym zdjęciem. Bo trudno pisać o kimś takim jak s. Gabriela w czasie przeszłym. Choć jej pogrzeb odbył się w środę to jednak trudno nadal uświadomić sobie, że jej nie ma....
Poznałam ją w 1999 roku, o ile dobrze pamiętam, szła z naszą pierwszą grupą paulińską Tymoteusz z Lublina na Jasną Górę. Ta przyjaźń, która zawiązała się wtedy zamieniła się w pokrewieństwo duchowe w jednej rodzinie zakonnej. Pamiętam jak Aneta (bo takie imię miała ze Chrztu) zastanawiała się jaką datę wybrać na dzień swojego wstąpienia do naszego Zgromadzenia. I zasugerowałam jej 16 października jako rocznicę wyboru Jana Pawła II na Papieża. I w tym roku kanonizacji naszego Papieża s. M. Gabrysia, bo takie imię zakonne przyjęła, będzie już radować się chwałą tego ukochanego świętego w Niebie, w co ja mocno wierzę.

Dużo można by pisać...od kilku dni przeglądam listy, jakie kilka lat temu otrzymałam od niej...miała serce naprawdę pełne Boga.
Wspomnienia o s. M. Gabrieli Kubeckiej


5 lutego 2014

Od Słowa do Życia

Nasza siostra Iwona od jakiegoś czasu pracuje w Edycji św. Pawła z naszymi braćmi i księżmi z Towarzystwa Św. Pawła i oto jeden z owoców tej współpracy, który bardzo polecam tym, którzy korzystają na przykład z Oremusa:

2 lutego 2014

Trud powrotu

Wschód słońca
Dopiero kilkanaście godzin jestem w Polsce. Jeszcze zdaje mi się, że za chwilę będę wsiadała do autokaru i przemierzała kolejne kilometry świętej ziemi...
Kolejny tydzień z nową grupą pielgrzymkową za mną a dla mnie to jakbym tam cały czas była. Za każdym razem kiedy wyjeżdżam do Ziemi św. aby dzielić się z ludźmi miłością do tego szczególnego miejsca i jego mieszkańców bardzo się boję. Jest to taki strach braku wiary w siebie. Czy rzeczywiście to ma sens żebym właśnie ja stawała przed ludźmi i mówiła im o tym wszystkim co dotyczy życia Jezusa? Jest tylu innych przewodników, o wiele lepiej przygotowanych, z większą wiedzą biblijną, zdolnościami przekazu, a ja cóż?
Ale ten strach mija mi już na lotnisku kiedy widzę twarze ludzi i ich nieświadomość tego co zobaczą, czego doświadczą.  Przychodzi mi wtedy taka chęć opowiedzenia im tego wszystkiego co ja sama tam doświadczyłam. Wszystko to, co dzieje się później jest bardzo proste, nic nadzwyczajnego...a jednak pozostawia jakiś ślad niezatarty w ludziach.
Łaska ogromna kiedy możemy mieszkać blisko sanktuariów takich jak Bazylika Bożego Grobu, Bazylika Narodzenia czy Bazylika Zwiastowania....wtedy nie jest ważne zmęczenie. Pomimo dnia pełnego wielu wrażeń i aktywności znajdzie się zawsze siły na cichą modlitwę w tych szczególnych miejscach wcześnie rano lub wieczorem po powrocie do hotelu. Mnie czasem sił już nie starcza, bo jednak trzeba być na pełnych obrotach, z uwagą na całą grupę i odpowiedzialnością za każdą osobę i zrealizowanie programu. Każdy dzień dla mnie w Ziemi św. to ogromna łaska.
Wiele osób zachwyca się Galileą, a dla mnie Judea to miejsce jakby się czas zatrzymał. Jakby Jezus jeszcze gdzieś tędy się przechadzał wśród tej serdecznej, ubogiej ludności palestyńskiej.

Tyle przejęcia i zdenerwowania na początku a potem to zaskoczenie wdzięcznością grupy...i tak piękne doświadczenie bogactwa każdego z osobna.
To wielka łaska móc dzielić się Ziemią św. z innymi.


23 stycznia 2014

Gdyby kogoś interesował temat Marii Magdaleny...

Paweł Lisicki
Tajemnica Marii Magdaleny

Od grzechu do świętości -Tajemnica Marii Magdaleny

Autor książki Kto zabił Jezusa ukazuje w najnowszej publikacji tych, którzy
pod sztandarami feminizmu i źle pojmowanej nowoczesności, zniekształcają
prawdę o  Marii Magdalenie.

W porywającym, rzetelnie udokumentowanym eseju autor staje w obronie treści
Nowego Testamentu.

TAJEMNICA MARII MAGDALENY nie jest  tylko próbą odkłamania i obrony jednej z
największych świętych w dziejach Kościoła katolickiego, ale przede wszystkim
„apologetycznym wykładem wiary na temat autentyczności i historyczności
Pisma Świętego” (Sławomir Cenckiewicz).

Patronat medialny DO RZECZY

Zapraszam do zapozniania się z książką

8 stycznia 2014

Nie tylko reklama!

Staram się jednak jakoś te stronę utrzymywać, bo kto wie czy w przyszłości jeszcze się nie przyda do jakiś aktywności znów związanych z Ziemią świętą!!!
A jak na razie znów mała reklama, jakby nie było związana z moją ukochaną Ziemią: http://www.czasnabiblie.pl/
Bardzo polecam!!!
CZAS NA BIBLIĘ!

Nowy portal biblijny: www.czasnabiblie.pl

Idea nawiązuje do rosnącego coraz bardziej – zwłaszcza wśród młodych ludzi ­ zainteresowania

Biblią.  czasnabiblie.pl  to  przestrzeń  dla  rzetelnego  i  przystępnego  poznania  Słowa  Bożego,

miejsce  dla  dyskusji  i  modlitwy,  ponieważ  jesteśmy  przekonani,  że  właśnie  nadszedł  Czas  na

Biblię!

Portal powstał jako odpowiedź na zachętę Jana Pawła II do rodzinnego czytania Pisma Świętego.

Obejmuje  różne  środowiska  i  łączy  je  wokół  Biblii  oraz  osoby  i  nauczania  Papieża,  który  27

kwietnia 2014 roku zostanie ogłoszony świętym.

Przygotujmy  się  na  to  wielkie  wydarzenie,  czytając  w  naszych  domach  Słowo  Boże  wraz

komentarzami autorów, a przede wszystkim bł. Papieża.

Będzie to doskonałe wypełnienie jego życzenia i przyjęcie błogosławieństwa, którego udzielił na

dwa tygodnie przed swoją śmiercią:

Z  serca błogosławię rodzinom, które wspólnie czytają słowo Boże ­ Jan Paweł II, 19 marca 2005

r.