Ten wstał i poszedł za Nim...Mk 2, 13-17

 Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!». Ten wstał i poszedł za Nim.

      Gdy Jezus siedział w jego domu, przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?».
      Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».




Tajemnica wyboru człowieka. Tłumy idą za Jezusem, cały lud a On naucza. Ilu z nich nawraca się? Ilu z nich później będzie w Jerozolimie przyglądało się jak umiera bez słowa sprzeciwu? I jedna osoba. Taki celnik, grzesznik, bo chytry może, bo może cierpiał biedę, bo może zabierał więcej niż inni? I trzy słowa Jezusa. Nie kazanie, nie nauczanie, encykliki, adhortacje i listy. Trzy słowa. Skąd taka moc w nich, że Lewi wstaje i idzie? Myślę, że tajemnica tkwi w ostatnim słowie: Mną. Jezus nie pokazuje mu innej drogi, ale tą, którą On sam już podąża. Może Lewi po prostu był sam i zapełniał swoje życie mamoną? Może potrzebował drugiego człowieka, który go zaprosi do wspólnoty....i on potem zaprasza już innych. 

Komentarze