31 sierpnia 2012

Na zakończenie wakacji

Wprawdzie u nas dzieci już od poniedziałku maszerują do szkoły, ale czuć klimat i tu, że wakacje dobiegają końca (moje dwa miesiące temu :[ )...a ja na wprost naszego mieszkania podejrzałam jak nasz "sąsiad" korzysta z ostatnich (tego dnia) ciepłych promieni słońca....



30 sierpnia 2012

Intencja modlitewna dla wolontariuszy


Hm...chodzi o to, by modlić się aby wolontariat Adoracyjny w Jerozolimie trwał. Nie dlatego, że jest ryzyko, że może się skończyć, bo takie ryzyko jest zawsze. Po prostu, wszyscy ci, którzy interesują się tym wolontariatem i mają w planach uczestnictwo w nim, bardzo proszę o modlitwę. I nie tylko. Także ci, którzy widzą w tym dzieło Boże a może sami nie maja możliwości uczestniczenia. Bo sama posługa wolontariuszom z mojej strony, choć wymaga pewnego wysiłku, jest ogromną łaską. Ale tak jak wszędzie, gdy Pan błogosławi jakiemuś dziełu dla Jego chwały, zło wchodzi za wszelką cenę i chce to dzieło zniszczyć. Stąd ta moja prośba o modlitwę.
I ogromne Bóg zapłać za wsparcie...

25 sierpnia 2012

24 sierpnia 2012

Mały "news" z Ziemi św.

Mały w perspektywie całego świata ale dla nas, tutejszych chrześcijan ważny. Mamy nowego nuncjusza, tzn. został mianowany, ale pewnie pojawi się w Jerozolimie około października lub nawet później. Został nim biskup Giuseppe Lazarotto, wcześniej będąc nuncjuszem w Australii.
Można więcej poszukać w necie na jego temat.
http://www.jpost.com/DiplomacyAndPolitics/Article.aspx?id=281983

Notatka z przeszłych dni...

Ramadan na szczęście już od tygodnia prawie zakończony. Lepiej się śpi, bo ciszej na ulicy w nocy, a i chłodniej zaczyna być już. Przez tydzień biegałam z częścią mojej rodziny dzieląc się z nimi tym czym tylko mogłam...Wiele widzieli, ale jeszcze i wiele nie widzieli. Ciekawe doświadczenia. Nie chciałam aby odwiedzali jedynie Kościoły, ale aby mogli trochę doświadczyć tutejszego życia. Ramadan bardzo im to umożliwił.
Życie bardzo intensywne. Ja biegam między dwoma bibliotekami: stara i nową. Wolontariusze przylatują i wylatują, czasem trudno to ogarnąć. Jednej "udało" się złamać palec przy sprzątaniu Kościoła...
W czerwcu zaczął się mój czwarty rok w Jerozolimie. Coraz spokojniej patrzę na to, co mnie otacza. Nabiera się poufałości z tutejszymi ludźmi. Czasem to zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że jedyny mój kontakt  z tutejszymi to droga do pracy i z pracy. Ostatnio zostałam nazwana złodziejem przez jednego z muzułmańskich sklepikarzy, bo rzekomo biorę pieniądze za wprowadzanie ludzi do konkretnych sklepów. Oczywiście nie do niego...Nie wiem z kim mnie pomylił. Ostatnio zabiegł mi drogę potężny prawosławny "batiuszka" i zabierał się do całowania mojej ręki na co ja niekoniecznie przystanęłam. Ale uparł się i mu jakoś wyszło, a potem nadstawił swoją....uśmiałam się. Prawdopodobnie wyraz szacunku przy powitaniu.
Aż przedziwne, ale życie tu nadal mnie zaskakuje...

6 sierpnia 2012

Choć mnie tam dziś nie ma...

 Kazanie Anastazego Synaity, biskupa, w święto Przemienienia Pańskiego


Tajemnicę swoją ukazał Jezus uczniom na górze Tabor. Przebywał On z nimi i mówił im o Królestwie i o swym powtórnym przyjściu w chwale. Ale oni nie byli zapewne tak całkiem o tym przekonani, trzeba więc było tę pewność mocno zakorzenić w głębi ich serca, tak aby będąc świadkami współczesnych im wydarzeń uwierzyli w to, co miało się dokonać w przyszłości. Dlatego Jezus na górze Tabor ukazał im w cudowny sposób swoje Bóstwo; miało to być obrazem i zapowiedzią królestwa niebios. Tak postępując Jezus jak gdyby im mówił: w tak długim okresie czasu wasza wiara może się zachwiać, dlatego już teraz nie czekając "zaprawdę mówię wam, niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego" w chwale Ojca swego. 
Ewangelista chce wykazać, że Chrystus może uczynić to, co zechce, i dlatego dodaje: "Po sześciu dniach Jezus wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich na górę wysoką osobno. Tam przemienił się wobec nich: Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak śnieg. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim". 
Taka jest cudowna rzeczywistość dzisiejszej uroczystości, taka jest zbawienna tajemnica, która dzisiaj spełniła się dla nas na tej górze: zebraliśmy się bowiem, aby uczestniczyć nie tylko w śmierci, ale i w chwale Chrystusa. Posłuchajmy głosu Boga Świętego, który nas wzywa z wysoka, a wtedy z owymi wybranymi spośród uczniów powołanych przez Pana przenikniemy głębię tych niewymownych tajemnic. 
Nie waham się powiedzieć: w górę mamy spiesznie podążać za Jezusem, który tam, jak w niebie, jest naszym przewodnikiem i poprzednikiem: wtedy oczyma wiary ujrzymy obłok świetlany, zostaniemy przemienieni i upodobnieni na Jego obraz, a stawszy się uczestnikami Bożej natury, będziemy przysposobieni do przyszłej chwały. 
Tam więc biegnijmy, pełni gorliwości i wesela, wejdźmy w ten obłok, stańmy się jak Mojżesz i Eliasz, czy jak Jakub i Jan. Bądź i ty jak Piotr, który został porwany widokiem objawiającego się Boga, przemieniony pięknem Przemienienia, wyrwany ze świata, zabrany z ziemi: porzuć, co ziemskie, odwróć się od stworzenia, a zwróć się ku Stwórcy, któremu Piotr, wyszedłszy z siebie, rzekł: "Panie, dobrze, że tu jesteśmy". 
Zaiste, Piotrze, dobrze nam przebywać z Jezusem i tak z Nim pozostawać na wieki. Cóż może być szczęśliwszego, cóż bardziej wzniosłego i doskonalszego niż być z Bogiem, do Niego się upodobnić, trwać w światłości? Na pewno każdy z nas, gdy ma w sobie Boga i jest przemieniony na Boski jego obraz, zawoła radośnie: dobrze jest nam tak być, gdy wszystko jest świetlane, wszystko jest radością, szczęściem i urokiem, gdy serce jest uspokojone, pogodne i pełne słodyczy, gdy Chrystus, Bóg, daje się widzieć, i wraz z Ojcem do nas przybywa i tam przebywa i mówi: "Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu". A Chrystus przynosi ze sobą i mnoży skarby dóbr wiekuistych, i wszystko to jest zadatkiem i obrazem życia przyszłych wieków podane jak gdyby w zwierciadle.