30 stycznia 2013

Niby nic...

Kochani, nie wiem kto czyta tego bloga, no ale ok.100 wejść na dzień jest, więc...warto pisać ;)
A nawet jakby nikt nie czytał, to ja sobie piszę...
W każdym razie wiele osób pyta: i co, z Grabówki pisać będziesz teraz bloga? No będę! A co, Grabówka gorsza od Jerozolimy?
Życie, które się toczy dalej jest ważne, nie miejsce. Już nie będę się rozwodziła po raz kolejny nad tym, że Jerozolimę nosi się w sercu. Jest i tu.
Zresztą jak widać szata graficzna nie ulega zmianie. Mnie się podoba, podobno gdzieś się długo otwiera, ale ja nie jestem jakimś ekspertem od grafiki komputerowej i nie wiem jak się ulepsza takie rzeczy. Dopóki jest-jest!

A co można napisać ciekawego?
no choćby to, co...będzie w następnym wpisie ;)

20 stycznia 2013

Skamieniałości


Kana Galilejska.
Wesele. Zaproszeni goście...i ci, których zapraszać nie trzeba.
Maryja.
Ważne, aby powracać do "zaślubin" z Jezusem. Wracać do radości, wesela...wciąż zapraszać Jezusa.
Zapraszać, pokazywać puste stągwie, pokazywać to, co jest skamieniałe w naszym życiu, bo stało się tylko prawem. Przyzwyczajeniem, rutyną.
Zapraszać Jezusa aby wodę naszego codziennego życia zamieniał w wino miłości, w wino życiodajne, obfitujące radością i weselem...
Aby w naszym życiu trwała nieustanna Eucharystia-dziękczynienie, że Oblubieniec jest, w tej i w każdej godzinie naszego życia. Że wciąż na nowo objawia swoją moc...
Jeśli będziemy jak słudzy ufali słowom Matki: wszystko, cokolwiek wam powie...
Moje życie. Niech będzie Kaną Galilejską obfitującą w dobre wino i radość.

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi da Niego: "Nie mają już wina". Jezus Jej odpowiedział: "Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?" Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie".
Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: "Napełnijcie stągwie wodą". I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: "Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu". Oni zaś zanieśli. 
A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: "Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory". 
Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.