26 września 2009

Mój Jom Kippur na codzień


Chyba zaczynam się lenić w pisaniu. Coś tam wstawiam, bo mnie tu namawiają, jakby nie mieli co innego do roboty....hę?
No ale zauważam, że pisanie pomaga coś uporządkować, nawet jeśli to, co jest zapisywane jest jedynie małym co - nieco spośród wszystkiego co się dzieje i tam i tu, czyli tam, poza wzrokiem, i tu, w sercu, w duszy.

Jakoś chodzi mi po głowie (nie widać bo jest welon ;) kogut.
Ano, kogut.
Dziś chyba przyszedł czas, żeby o tym napisać.
Od kiedy przyjechałam do Jerozolimy zdumiewa mnie śpiew kogutów, eee, to chyba nazywa się pianie. Najciekawsze z tego, że nie widać ich, a słychać. I w ciągu dnia można usłyszeć pianie koguta przynajmniej kilkanaście razy. No, jak się słucha oczywiście, bo może się zdarzyć, że przyzwyczajenie już nie odróżnia tego dźwięku od innych.

Dziś, przy okazji mojej pierwszej wizyty w Kościele Gallicantu...

(Kościół św. Piotra in Gallicantu, niemal całkowicie ukryty za drzewami i zboczem góry “w miejscu piania koguta” stoi według tradycji tam, gdzie apostoł Piotr zaparł się Jezusa (Mk 14, 66-72) -"Pierwej nim kogut dwa razy zapieje, trzy razy Mnie się wyprzesz". Uważa się również, że współczesna budowla, wzniesiona na fundamentach kościoła z okresu bizantyjskiego i z czasów krzyżowców, stoi na miejscu domu najwyższego kapłana Kajfasza, do którego zaprowadzono pojmanego Jezusa (Mk 14, 53). Grota pod kościołem ma być miejscem, w którym Jezus był więziony. Niezależnie od przekonań religijnych warto odwiedzić ten kościół choćby tylko dla wspaniałego widoku z balkonu, skąd widać
Miasto Dawida, arabską wioskę Silwan i trzy doliny otaczające Jerozolimę).

...pomyślałam, że czas przyszedł na koguta. Tzn. bardziej na mnie.
Bardzo wierzę w to, że historia każdego człowieka ma sens, i cała "zabawa" polega na odnalezieniu go. Wtedy jest święty spokój. Nie? No bo nie denerwuje nas czasem robienie czegoś co jest bez sensu? Jasne, że denerwuje. Ale nie ma takich rzeczy. My nie widzimy w czymś sensu, to jest prawda, i to nas najczęściej zniechęca. I tu chyba jest trochę tak, jak kiedyś przyszło mi do głowy z budowaniem domu na skale. My najcześciej czekamy aż ustaną burze, a nie chce nam się zmienić miejsca, na którym budujemy, no bo mamy swój system wartości i już....Tak myśli pawłowy stary czlowiek (Kol 3, 9-10). I tak czekamy, aż ktoś nam pokaże sens.
Nowy człowiek zmienia siebie, zmienia fundament, zmienia sposób patrzenia. Przede wszystkim, nie boi się zrezygnować z dotychczasowego sposobu myślenia.
Sens nadajemy my temu co widzimy i robimy.... To jest trochę jak z doświadczeniem estetycznym. Patrzysz na jakieś dzieło sztuki i mówisz, że ono do Ciebie przemawia. A obok stanie ktoś inny i powie, że nie widzi nic, że nic nie słyszy, nic go nie porusza...to też jest doświadczenie estetyczne. (To takie nostalgiczne wspominanie pewnej pracy, którą było mi dane kiedyś napisać na temat doświadczenia estetycznego pośród moich ukochanych, niezapomnianych, florenckich pejzaży....ach...jak to dawno było).
Chodzi o to, że nasze wnętrze, to, co nosimy w sobie, określa najbardziej to, z czym się spotykamy.....
No dobra, wracam do koguta.
Już sobie kiedyś pomyślałam, że są ludzie, którym wystarczy przyjechać w te święte miejsca jedynie na kilka dni, i często może wracają odmienieni, bo "nałapali" tych łask, jak mogli najwiecej, jeszcze dla bliskich wystarczy ;).
A ja, biedny grzesznik, nie mam szans na szybkie nawrócenie. Mało, że jestem tu na czas nieokreślony, to w dodatku codziennie słyszę po kilkanaście razy pianie koguta...
I przychodzi mi taka myśl, że to łaska dla mnie, móc słyszeć to pianie. Bo zaraz przypomina się ten fragment: «Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dziś kogut, a ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz». (Łk 22, 34)' Piotr zaś rzekł: «Człowieku, nie wiem, co mówisz». I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: «Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał (Łk 22, 60-62).

No ktoś mógłby powiedzieć, że przesadzam. A mnie to pomaga. To jest dla mnie sens. I moje spojrzenie od wewnątrz na to zwykłe pianie kogutów.
Taki codzienny Jom Kippur, też z drobiem ;)

Jom Kippur (hebr. יוֹם כִּפּוּר - Dzień Pojednania) - jedno z najważniejszych świąt żydowskich o charakterze pokutnym. Żydzi przygotowują się do tego święta podczas dni pokuty dzielących go od Rosz ha-Szana (oba święta i dni między nimi określa się jako Jamim Noraim - Straszne Dni). W wigilię święta należy odbyć rytualną kąpiel w mykwie. W niektórych środowiskach praktykowane jest symboliczne biczowanie się. Częściej spotykany jest rytuał kapparot, polegający na ofiarowaniu koguta lub kury jako "zastępcy", który zostanie uśmiercony za winy ofiarującego, podczas gdy ofiarujący "dostąpi długiego życia w pokoju".

Religijni żydzi uczestniczą w wieczornym nabożeństwie (święto zaczyna się wieczorem) ubrani w tałesy (często także w białą suknię kittel). Nabożeństwo rozpoczyna przeniesienie zwojów Tory na bimę - podwyższenie w centrum synagogi. Trzykrotnie (u Żydów aszkenazyjskich) śpiewane jestKol Nidrei - uroczysta prośba o unieważnienie przyrzeczeń religijnych, które nie zostały dotrzymane. Przez cały dzień święta trwają w synagodze nabożeństwa obejmujące publiczne wyznawanie grzechów, wysławianie Bożego miłosierdzia, wspominanie zmarłych, wspomnienie świątyni jerozolimskiej.

Każdy żyd powinien prosić osoby przez niego skrzywdzone o przebaczenie. W święto obowiązuje ścisły post (zakaz spożywania wszelkich pokarmów i napojów). W tym dniu nie wolno także pracować, myć się, nosić obuwia skórzanego oraz podejmować współżycia płciowego.

Święto odzwierciedla ideę, że ci, którzy okazują skruchę i naprawiają błędy mogą dostąpić łaski przebaczenia.



25 września 2009

Modlitwa wieczorna...

Przed-ostatnie słowa...Amen.

tak trochę poważniej

Kwartet bliskowschodni apeluje o powrót do rozmów
25-09-2009

Kwartet bliskowschodni wezwał w czwartek Izrael do zaprzestania rozwijania osadnictwa na okupowanych terytoriach Zachodniego Brzegu, co umożliwi powrót do negocjacji pokojowych z Palestyńczykami.

"Apelujemy do rządu Izraela, aby zamroził wszelkie osadnictwo, w tym +naturalny wzrost+, oraz aby powstrzymał się od prowokacyjnych działań we Wschodniej Jerozolimie" - napisali w oświadczeniu negocjatorzy kwartetu, w którego skład wchodzą USA, UE, ONZ i Rosja.

Terminem "naturalny wzrost" Izrael określa taki rozwój osiedli na terytoriach okupowanych, który jest skutkiem powiększania się zamieszkujących je rodzin, a nie napływu nowych osadników.

Kwartet bliskowschodni zaapelował także do władz Autonomii Palestyńskiej, aby podjęły walkę z ekstremistami oraz zaprowadziły rządy prawa.

Gremium to oceniło jako "krok na przód" starania na rzecz wznowienia bliskowschodniego procesu pokojowego podjęte przez prezydenta USA Baracka Obamę, który we wtorek na marginesie obrad Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych spotkał się z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem oraz premierem Izraela Benjaminem Netanjahu.

Zaangażowanie Obamy w proces pokojowy stanowi "nieocenioną szansę" - powiedziała po spotkaniu kwartetu unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner.

Rozmowy pokojowe na Bliskim Wschodzie tkwią w martwym punkcie, ponieważ żadna ze stron nie chce jako pierwsza pójść na ustępstwa. Palestyńczycy odmawiają powrotu do negocjacyjnego stołu, dopóki Izrael nie zaprzestanie budowy osiedli na Zachodnim Brzegu. Tel Awiw nie chce zaś przerywać "naturalnego wzrostu" osiedli, ani tym bardziej uzależniać od tego procesu pokojowego. Rząd Netanjahu nie czuje się również zobowiązany do przestrzegania zobowiązań uczynionych przez poprzedni gabinet Ehuda Olmerta, czego domaga się Abbas.

Źródło: Onet, PAP

Na szczeblu politycznym trwa batalia o wznowienie rozmów pokojowych. Najboleśniejszą, najbardziej kontrowersyjną kwestią jest w tej chwili sprawa zamrożenia rozbudowy żydowskich osiedli na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej. Jak jednak żyje się mieszkańcom tych miejsc, o których trąbią media?


Nowe bloki w Givat Ze’ev, widok z czerwca 2009 r. /fot. Internet

Nowe bloki w Givat Ze’ev, widok z czerwca 2009 r. /fot. Internet

Osiedla, o których mowa, mają wiele postaci i rozmiarów. Są wśród nich regularne, obronne kolonie, położone na odległych terytoriach palestyńskich, są pojedyncze zagrody w dolinie Jordanu, czy też pokryte zielenią miasteczka połączone siecią komunikacji miejskiej z Tel Awiwem, są wreszcie ogromne dzielnice mieszkaniowe Wschodniej Jerozolimy.

Ale osiedle Givat Ze’ev, wtopione malowniczo w pofałdowaną równinę, 10 minut jazdy samochodem od północnych przedmieść Jerozolimy, jest w większym stopniu zbiorową sypialnią niż ideologicznym posterunkiem.

Powstało, jak wszystkie inne osiedla, z pogwałceniem prawa międzynarodowego, na terenach okupowanych od 1967 r. Jego lokalizacja jest strategicznie ważna – nieopodal przebiega wcinająca się na 20 km w głąb Zachodniego Brzegu izraelska autostrada nr 443, która łączy Tel Awiw z Jerozolimą.

Givat Ze’ev liczy 12 tysięcy mieszkańców, z których większość reprezentuje mocno liberalne poglądy, wyjąwszy satelicki, ortodoksyjny fragment osiedla za zachodnim obrzeżu. Jest to piąte co do wielkości osiedle i jedno z najszybciej się rozwijających. Znajduje się tu sześć szkól podstawowych i jedna średnia. 35 % mieszkańców stanowią ortodoksyjni Żydzi.

Mimo że Izrael zgodnie z wymogami tzw. „mapy drogowej” zgodził się zamrozić budowę osiedli, w Givat Ze’ev wydano zgodę na budowę 750 lokali mieszkaniowych, z czego połowa jest obecnie niemal ukończona i czeka na swoich pierwszych lokatorów.

Właściwie trudno odróżnić to osiedle od zwykłego izraelskiego miasta; jego charakter zdradza jedynie nierzucający się w oczy posterunek przy zamykanej bramie, przez którą wjeżdża się na teren osiedla.
Otaczają je palestyńskie wioski, ale problem przemocy przestał istnieć, od kiedy całe osiedle otoczono szeroką pętla betonowej zapory, takiej samej, jak ta, która oddziela Zachodni Brzeg od Izraela.

Panuje tu przyjazna małomiasteczkowa atmosfera. Młodzi i starzy kręcą się wzdłuż alei sklepów i kafejek przy głównej ulicy, centrum medyczne i fryzjer pracują pełną parą. Mimo że izraelski ruch osiedleńczy narodził się jako droga umocnienia suwerenności okupowanych terytoriów, w rozmowach z mieszkańcami trudno wychwycić jakiekolwiek polityczne motywy ich obecności tutaj.

Przeciwnie: ludzie mówią o tym, że życie tu jest niedrogie, że to dobre miejsce do wychowywania dzieci, że dobra komunikacja, dzięki autostradzie 443 i innym przelotowym drogom dostępnym dla Izraelczyków.

„Przyjechałem tu 14 lat temu, żeby cieszyć się jakością życia” – mówi Yuval. – „Mieszkania są tanie, powietrze doskonałe. Do miasta niedaleko, ale można się tu czuć jak na wsi”.

Wszyscy mocno podkreślają swoje prawo do życia w miejscu, które uważają za część Izraela prawnie zdobytą na drodze podboju. Jeden starszy pan zaznacza, że tu jest Zachodni Brzeg, ale „tylko na papierze, nie w rzeczywistości”. Ale gdy ich zapytać, czy są przygotowani na to, by opuścić swoje domy, gdyby to miał być warunek ugody z Palestyńczykami i powstania ich niezależnego państwa, większość odpowiada, że owszem, jak najbardziej, pod warunkiem godziwej rekompensaty. Widać jednakże głębokie zwątpienie, czy pokój w ogóle jest możliwy, albo Givat Ze’ev i inne osiedla mogłyby zostać poświęcone dla utworzenia państwa palestyńskiego.

Od czterdziestu lat rząd izraelski wspiera żydowskie osadnictwo na Zachodnim Brzegu, którego obszar silnie jest związany z tradycjami judaistycznymi i w którym od chwili, gdy kontrolę przejęła tu Jordania w 1948 r., mocno zaznaczyła się obecność Żydów. Obecnie państwo zapewnia fundusze rozwojowe i infrastrukturę, a także bezpieczeństwo, którego strzeże wojsko.

Od 1967 r. żydowska populacja w osiedlach wzrosła od zera do 300 tysięcy na Zachodnim Brzegu i do 200 tysięcy we Wschodniej Jerozolimie. Liczby te rosną o 5% w skali roku od czasy, gdy Izrael podpisał porozumienia w Oslo w 1993 r., pomimo zastrzeżenia, że ani to państwo, ani Palestyńczycy nie podejmą żadnych działań przed osiągnięciem ostatecznego porozumienia.
Niedawno jednak najbliższy sojusznik Izraela, Stany Zjednoczone, zaczął przykładać coraz większą wagę do swoich niegdyś czysto dyplomatycznych zastrzeżeń wobec ekspansji osadnictwa.

„Stany Zjednoczone nie akceptują dalszego osadnictwa izraelskiego. Stoi ono w sprzeczności z już osiągniętymi uzgodnieniami i osłabia działania na rzecz zaprowadzenia pokoju. Nastał czas, by temu osadnictwu położyć kres” – powiedział prezydent Obama w Kairze w czerwcu.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu mocno sprzeciwia się tej nowej, twardszej linii, a jednym z jego argumentów jest, że należy pozwolić osiedlom na „naturalny rozwój”. Innymi słowy, młoda generacja Żydów nie może być przyduszona – młodzi będą chcieli zakładać rodziny, będą potrzebowali mieszkań, synagog, przedszkoli, które należy im wybudować.

W przypadku Givat Ze’ev, w dolinie Ha’ayolot w szybkim tempie prowadzone są nowe budowy, na terenach skonfiskowanych palestyńskim wsiom, których mieszkańcy nazywali ten obszar Wadi Salman. Prace zaczęły się w 1999 r., ale w 2000 r. zatrzymała je druga palestyńska intifada.

Zbocza doliny zwieńczone są palestyńskimi domami. Ciągnie się ona na zachód od głównej części osiedla, zajmującego jej środkowy obszar; nowe domy dla osadników widoczne są w odległości ok. 700 m. od centrum. Dojazd do tego miejsca krętą drogą – to ok. 2,5 km. Budowa Agan Ha’ayalot, jak nazywa się nowa dzielnica, zakończona została w 2008 r., gdy postawiono odcinek bariery, która ciągnie się serpentynami przez całą dolinę, głęboko wcinając się w skały.
Mieszkania w tych blokach (po 30 lokali w każdym, kupują głównie ultraortodoksyjne rodziny, które ze względu na surowe przestrzeganie zasad judaizmu wolą nie sąsiadować ze świeckimi albo choćby mniej religijnymi Żydami.

„To nie ma nic wspólnego z naturalnym rozwojem, to dramatyczna ekspansja nowej populacji” – mówi Hagit Ofran z izraelskiej organizacji Peace Now, która prowadzi akcje skierowane przeciwko osadnictwu. Ofran tłumaczy, że każdy nowy żydowski dom na Zachodnim Brzegu podnosi koszty osiągnięcia „rozwiązania dwupaństwowego”(two-state solution). „Powinniśmy prowadzić rozmowy z Palestyńczykami i pracować nad porozumieniem, a nie wznosić kolejne przeszkody, takie jak to” -podkreśla.

Netanjahu odrzuca wszystko poza ewentualnym „ograniczeniem” osadnictwa. Z kolei prezydent Mahmud Abbas twierdzi, że jakakolwiek rzeczowa rozmowa nie jest możliwa bez zupełnego zamrożenia rozbudowy.

(Tłumaczenie i opracowanie: Anna Pawlikowska)

http://www.forum-znak.org.pl/?lang1=pl&page1=pressreview&subpage1=pressreview00&infopassid1=3687&scrt1=sn

24 września 2009

Nowa "atrakcja" na blogu

Może już nie nowa, ale przybyło coś nowego, a mianowicie wstawiłam link do pracy magisterskiej s.M.Wioli, "Przeżywanie życia braterskiego we wspólnocie zakonnej przez Dorosłe Dzieci Alkoholików". Wcześniej wrzuciłam tam ( pod linkami na różne strony, po lewej stronie, dział Ciekawe dokumenty ) już moją pracę. Ale proszę sobie nie myśleć, oczywiście z tego powodu żeby wszyscy podziwiali jaka jest wspaniała, żeby ją kopiowali, itd. Cha, cha, własnie po to żeby ją kopiowali. Jakoś nie mam szczególnego przywiązania do moich "dzieł" ;).
A tak na poważnie, co do mojej pracy, to bardzo celowo ją tam umieściłam, bo moja, i obecność mojej wspólnoty tu, w Jerozolimie, związana jest szczególnie z Adoracją. A drugi powód: żeby choć trochę dać poznać naszego Założyciela, bł. Jakuba Alberione, i co on miał w tym temacie do powiedzenia, bo praca oparta jest na jego tekstach.
Praca s.Wioli, przyznam się szczerze, że jest mi jeszcze nieznana. Temat szczególny, więc myślę, że może będzie trafiona dla odpowiedniego grona osób.

Gdyby ktoś chciał, aby jego praca, lub jakiś artykuł został tu umieszczony, zapraszam, zachęcam, nawet jeśli grono czytelników jest niewielkie (choć czasem mnie zaskakuje ilość zaglądających tu osób), to służę swoim blogiem.

23 września 2009

TYLKO KILKA SŁÓW

JUTRO SPRAWDZIAN OSTATNI NA I KURSIE HEBRAJSKIEGO א - DZIĘKUJĘ ZA PAMIĘĆ JUŻ TERAZ!

I dołączyć trzeba ks.Pawła i ks.Łukasza - ale oni są bardzo zdolni i pracowici, a ja niestety niekoniecznie....

21 września 2009

Com Gdalia - Post Gedaliasza

U nas święto św. Mateusza Apostoła, a u innych:


Święto Com Gedalia, czyli dzień postny upamiętniający tragiczną śmierć Gedaliasza, przypadające na dzień 3 Tiszri, a zatem zaraz następnego dnia po Rosz HaSzana, doskonale wpisuje się w pokutną atmosferę Jamim Noraim-Dni Lęku trwających od Rosz HaSzana po Jom Kippur.

W kalendarzu żydowskim jest 5 świąt będących dniami wielkiego postu, z których każdy upamiętnia przeszłe ogólnonarodowe tragedie, katastrofy. Postne dni są z reguły dniami pokuty za grzechy obecne, oraz za grzechy ojców, które doprowadziły lub przyczyniły się do owych katastrof. Według judaizmu każda jednostka odpowiada za grzechy narodu, a naród za grzechy jednostki, są to więc dni solidarnego dźwigania nawzajem swych grzechów. Aż trzy z tych wielkich postnych dni- zimowy Post 10tego Tewet, oraz dwa letnie: Post 17tego Tammuz i Post 9 Aw- nawiązują do zniszczenia duchowego centrum judaizmu, jakim była Bet HaMikdasz- jerozolimska Świątynia. Wiosenny Post 13 Adar upamiętnia modlitwy i post królowej Estery oraz całej społeczności żydowskiej w czasie grożącej Żydom w Persji narodowej eksterminacji. I w tym kontekście jesienny Post 3 Tiszri, upamiętniający tragedię jednej niewielkiej społeczności skupionej wokół Gedaliasza, odbiega od pozostałych. W obliczu tamtych tragedii, niepomyślny los Gedaliasza i jego małej społeczności żydowskiej w Mispa wydaje się relatywnie dużo mniej znaczący. Dlaczego jednak nabrał cech katastrofy ogólnonarodowej, porównywalnej do zburzenia Świątyni?

Talmud w traktacie Rosz HaSzana wyjaśnia, że ”3 Tiszri [to] dzień, w którym Gedaliasz syn Achikama został zabity, i my [tego dnia] pościmy, ponieważ śmierć sprawiedliwego jest porównywalna do zniszczenia Domu Pańskiego” Ale, przecież wielu sprawiedliwych umarło, a jest rzeczą niemożliwą by na pamiątkę każdego z nich ustanowić dzień postu. Zabójstwo Gedaliasza, jeśli spojrzeć na kontekst historyczny w jakim miało ono miejsce, choć dotyczy niewielkiej społeczności, miało rzeczywiście wielkie znaczenie, które można przyrównać do upadku duchowego centrum. Była to bowiem nie tylko porażka samego Gedaliasza i jego zwolenników, ale był to owoc utraty duchowości narodowej. Gedaliasz bowiem został zamordowany nie przez człowieka z obcego narodu, ale przez pobratymca, w czasie Jamim Noraim- Dni Lęku, tuż po święcie Rosz HaSzana a przed Jom Kippur, kiedy to każdy Żyd był szczególnie zobowiązany do stronienia od wszelkich złych uczynków, do dokonania pokuty i skruchy za wszelkie popełnione grzechy. A jednak Ismael syn Netaniasza tego nie uczynił. Jego występek był zlekceważeniem Tory i Boga, w czasie w którym naród najbardziej potrzebował Boga, ducha skruchy i powrotu do słów Tory. Wysiłek tej garstki Żydów skupionych wokół Gedaliasza został zniweczony.


Historia tego brutalnego morderstwa rozegrała się w czasie gdy Izrael został podbity przez Chaldejczyków, na których czele stał słynny król Nabuchodonozora, mający swą stolicę w Babilonie, za czasów izraelskiego proroka Jeremiasza. Był to okres powszechnego odstępstwa narodu izraelskiego od tory i z tego powodu, jak głosił w swym posolstwie do narodu Jeremiasz, Bóg wydał Izraela w ręce króla Babilońskiego, który uprowadził mnóstwo Żydów do niewoli. Jeremiasz wezwał naród, aby zaniechał wszelkiego buntu przeciwko Chaldejczykom, gdyż żadna rebelia się nie powiedzie; raczej winni przyznać się do swych przewinien, dokonać skruchy, pokuty i czekać na czasy, w których Pan wspomni o swoim ludzie i ześle wybawienie. Część Żydów w ucieczce przed wojskiem chaldejskim udała się na wygnannie do sąsiednich krajów, część rozproszyła się po górach.


Król Nabuchodonozor pozostawił w ziemi izraelskiej niewielką garstkę Żydów w okolicach miasta Mispa. Gedaliasza mianował ich przełożonym, odpowiedzialnym za wszystko co się w społecznośsci działo. Pozostawił też w tych okolicach część swych żołnierzy, aby nadzorowali społeczność Gedaliasza. Gedaliasz pozostawał pod wpływem poselstwa proroka Jeremiasza i nawoływał ludność żydnowską do zaniechania wszelkich prób buntu, wezwał, aby nie obawiali się krola babilońskiego, by wrócili z gór i w spokoju uprawiali swe winnice. Dzięki działalności Gedaliasza społeczność w Mispie powoli rozrosła się, w spokoju kultywowała żydowską religię i wielbiła Boga izraelskiego. Ludność powoli powracała z gór i przyłączyła się do Gedaliasza. Było to miejsce nadziei na lepszą przyszłość. Maleński skrawek ziemi, nad którą Pan się ulitował i pozwolił odrodzić tu życie po trudach wojny i zniszczeń. To było jak błogi spokój po burzy.


Ismael syn Netaniasza należał do stronnictwa przeciwnego prorokowi Jeremiaszowi i Gedeliaszowi. Jeszcze zanim król babiloński ze swym wojskiem uderzył na Jerezolimę, Ismael wzywał do zawarcia przymierza z królem Ammonitów- odwiecznych wrogów Izraela, i do zbrojnego oporu przeciwko Chaldejczykom. Po zdobyciu Jerozolimy Ismael uciekł na dwór Baalisa- króla Ammonitów. Szpiedzy donosili o tym co dzieje się w Izraelu, także o postępach i sukcesach działalności Gedaliasza.


Dlaczego Ismael postanowił podnieść rekę na rodaka? Na pierwszy rzut oka mogłoby się nawet zdawać, że kierowała nim szlachetna idea, okazał się być patriotą i chciał walczyć przeciwko okupantowi, tymczasem Gedaliasz za głosem Jeremiasza zaakceptował okupację Izraela. Ale to tylko na pierwszy rzut oka. Ismael nie przybył do Mispy z wojskiem ammonickim by stoczyć walkę z Chaldejczykami. Nie przybył też z planami wzniecenia powstania, i nie po to, by w patriotyźmie- tak jak go w danej chwili pojmował wedle swego najszczerszego sumienia- z płomienną mową zwrócic się do Żydów i przekonać ich o konieczności powstania. Przybył w jednym celu: zabić Gedaliasza i jego dzieło.


Gdy Ismael pojawił się w Mispie Gedaliaszowi natychmiast o tym doniesiono. Poinformowano go także, że Ismael przybyłz misją od króla ammonickiego, by zabić Gedaliasza i zaproponowano mu, aby uprzedził atak i zlecił zabójstwo Ismaela. Prawość z jaką Gedaliasz postąpił wobec Ismaela jeszcze bardziej potęguje grzech tego ostatniego. Gedaliasz uznał te pogłoski za “lashon hara”- złą, oszczerczą mowę i nie dał im wiary. Przecież właśnie trwało święto Rosz HaSzana, zbliżało się święto Jom Kippur, był to czas, w którym wszyscy Żydzi dokonywali skruchy, pokuty, prosili Boga o przebaczenie, o miłosierdzie, odwracali się od swych grzechów. Dlaczego w takim czasie Żyd miałby się dopuścić morderstwa na współbracie?

Ismael jednak był już człowiekiem, któy utracił swą duchowość. W swej ocenie faktów i wydarzeń nie uwzględniał Boga, ani stosunku własnego i narodu do Tory. Nie dostrzegał grzechu i nieprawości w jakim pogrążył się Izrael, stąd nie mógł też dostrzec, że Izrael został przez Boga wydany w ręce Chaldejczyków z powodu swych grzechów. Ismael nie był człowiekiem gotowym przyznać, że naró zgrzeszył. Nie odczuwał potrzeby pokuty. Ponieważ utracił światło Tory, to co słuszne postrzegał jako błąd, a grzech wydał mu się tym, co słuszne.

Gedaliasz zaprosił Ismaela i jego towarzyszy na wieczerzę. Gdy Ismael i towarzyszący mu ludzie nasycili się tym, czym Gedaliasz ich ugościł i wieczerza dobiegała końca, Ismael i jego ludzie chwycili za broń, zamordowali Gedaliasza i wyrżnęli wszystkich Żydów oraz obecnych tam żołnierzy chaldejskich króla Nabuchodonozora.

Ludność Mispy dowiedziawszy się o tym morderstwie zarządziła post. Dlatego właśnie, co roku 3 Tiszri, Żydzi, idąc za przykładem dawnej społeczności w Mispie, poszczą z powodu śmierci Gedaliasza.

Ta niewielka resztka Żydów, których pierwotnie król babiloński nie uprowadził do niewoli, pozostawił w kraju praojców, po śmierci swego przywódcy Gedaliasza wpadła w popłoch i z obawy przed zemstą Nabuchodonozora postanowiła uciec do Egiptu. Odczuwając beznadziejnośc swego położenia i bezsilność opuścili swą ziemię i znów udali się w rozproszenie, szukać schronienia w innych krajach, takich jak Egipt.


Biorąc pod uwagę cały kontekst sytuacyjny w jakim dokonano morderstwa, oraz że dokonano tego w tak doniosłym- z punktu widzenia kalendarza świąt- czasie,w czasie wręcz kulminacyjnym dla duchowości narodu, to trudno nie zgodzić się z oceną mędrców żydowskich, że śmierć tego sprawiedliwego jest porównywalna do zburzenia Świątyni.


Siedem dni po morderstwie Gedaliasza Żydzi obchodzili Jom Kippur. Część z nich, gdzieś w drodze do Egiptu. Co mówili Bogu w swych modlitwach w czasie Jom Kippur?


Zaprawdę Panie, grzechy nasze i naszych ojców są wieksze niż się nam zdawało. Bo oto wśród nas popełnio wielkie zło, dzień pokuty stał się dniem grzechu. Zaprawdę jesteśmy prochem i pyłym i niczym przed Tobą. Zaprawdę słusznie nas wygnałeś do niewoli i to wszystko na nas tak spadło, tak że boimy sięmieszkać w ziemi naszych ojców. Ale teraz Panie zmiłuj się nad nami i wspomnij na nas w dniu Twego miłosierdzia i nie zapomnij, niech gniew Twój nie trwa wiecznie i w czasie właściwym zawróć nas do ziemi naszych ojców, abyśmy tam mogli Ciebie wielbić”


Com Gedalia, Post 3 Tiszri i wydarzenia związane ze śmiercią Gedaliasza mają na celu uświadomić znikomość ludzkich wysiłków w zakresie dcuhowości, duchową niestałość, grzeszny stan ludzi i konieczność odwoływania się do miłosierdzia. Po momentach duchowych wzlotów, może nadejść nasz wielki upadek, na podobieństwo Ismaela, który tuż po święcie Rosz HaSzana upadł tak nisko i popełnił grzech morderstwa. Z duchowych wyżyn można szybko wpaść w glębinę grzechu. Jak mówi przysłowie “znamy siebie na tyle na ile nas sprawdzono”, dlatego nikt nie powinien sądzić o sobie, że zło leży daleko od jego serca. Czujność jest niezbędna. Dlatego w dniu 3 Tiszri do modlitw dodaje się specjalne wątki (tzw modlitwa Anenu), zwój Tory w synagodze jest usuwany z arki, recytuje się Trzynaście Atrybutów Boga nawiązujące do Jego miłosierdzia oraz odczytuje się księgę Wyjścia 32:14, 34:1-10, na znak pokory, skruchy i odnowienia przymierza. Jeśli 3 Tiszri wypada w szabat, kiedy to nie należy pościć, post przesuwa się do niedzieli, 4 Tiszri.


Choć o Ismaelu Pismo nie wspomina by pokutował, to jednak człowiek wierzący wie, że może nisko upaść, ale jeśli pokutuje, to się podniesie. Jak to u proroka Izajasza czytamy: “Choćby wasze grzechy były czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją, choćby były czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna” (Iz1:18)

20 września 2009

RAMADAN BAJRAM (Id Al Fitr)




A dziś koniec Ramadanu....w końcu ;). I muszę przyznać, że ich wierność w obchodzeniu tego miesiąca dała mi wiele do myślenia. Jak bardzo można być przekonanym do tego co się robi i jak bardzo można być konsekwentnym. Było trochę głośno, bardzo tłoczno, ale kolorowo i czasem zabawnie. Śmieję się, że teraz te same ozdoby uliczne wykorzystają chrześcijanie na Boże Narodzenie....
Jak na razie sprawia mi ogromną przyjemność odkrywanie prawie każdego dnia co się dzieje w Jerozolimie, albo u Żydów, jak świętowanie Nowego Roku np. w przebraniu pszczółki albo motylka - takie dziś dzieci widziałam bi
egające u nas po ulicy (oczywiście w otoczeniu żołnierzy). Albo te fale tłumów wychodzących z meczetu z dywanikami. Niesamowite to wszystko, bo jakby nie sposób zapomnieć, że tu życie toczy się wokół Boga. Tu oddycha się Jego obecnością, prawie na każdym kroku. Albo widzę muzułmański różaniec (tasbih) w rękach mijających mnie mężczyzn, na szyjach kobiet, przyczepiony do wystaw sklepowych...lub u mnie na ścianie ;). Albo mijam Żydów biegnących pod Kotel, czyli Mur Zachodni, tzw. Ścianę Płaczu w pełnym stroju modlitewnym. A krzywią się niektórzy na nasze procesje Bożego Ciała, albo nagle nie ma sensu noszenie habitu czy sutanny bo przecież nie to świadczy o tym kim jestesmy....ooo, mam nadzieję, że wkładam "kij w mrowisko" ;)....ale bardzo celowo. Bardzo, bardzo.... (część fotek nie moja; dzieci pod Murem są "skradzione" od Tomka ;)) http://picasaweb.google.com/lh/photo/6M0vi6A8V1WyHY2jjuQ_LQ?feat=directlink

Jest to trzydniowe święto na zakończenie miesięcznego postu Ramadanu. Ramadan jest dziewiątym miesiącem roku w kalendarzu muzułmańskim. Nazwa jego oznacza Palący - to ślad, że niegdyś odnosił się do miesiąca letniego. Z chwilą wprowadzenia ery muzułmańskiej wprowadzono kalendarz księżycowy. Ramadan zaczął się przesuwać co rok o jedenaście lub dziesięć dni, gdyż o tyle rok księżycowy jest krótszy od słonecznego. W ten sposób Ramadan wędruje powoli wstecz przez wszystkie pory roku, sprawiedliwie rozdzielając związane z nim wyrzeczenia wśród muzułmanów zamieszkujących różne strefy geograficzne. Ramadan, bowiem jest miesiącem wielkiego postu w islamie. Według tradycji Bóg wyróżnił Ramadan czyniąc go miesiącem zesłania Koranu.

Ramadan jest miesiącem szczególnego kontaktu z Bogiem. Poszczący doświadczając pragnienia i głodu solidaryzują się z głodującymi na całym świecie. Jest to również okres, w którym każdy może przemyśleć liczne problemy współczesności, takie jak: wojny, głód, nietolerancja religijna, czy nawet niszczenie środowiska naturalnego. Miesiąc ten powinien być dodatkowo wypełniony modlitwą i dobrymi uczynkami. Ramadan jest okresem pokuty i odpuszczeniem grzechów. Najistotniejsza jest intencja muzułmańskiego postu. Nie jest to praktyka umartwiania się ani zaprzeczenia prawom ciała. Post (saum) jest sposobem przerywania rutyny zaspakajania potrzeb codziennych oraz ćwiczenia ciała i ducha. Chodzi tu o umocnienie dyscypliny wewnętrznej i siły moralnej. Przestrzegania postu nie można praktycznie skontrolować, stanowi on lekcję najszczerszego bezinteresownego poświęcenia dla zyskania łaski Boga, który jako jedyny wie, czy wierny zachowuje post, czy też nie.

Post obowiązuje wszystkich dorosłych wiernych, zdrowych na ciele i umyśle, żyjących w warunkach, które pozwalają im znosić post bez szkody dla zdrowia. Choroba nieuleczalna, menstruacje, ciąża, połóg, karmienie piersią, podróż pozwalają odłożyć spełnienie obowiązku na inny miesiąc tego samego roku. Jest to zwolnienie czasowe, które mija po powrocie takiej sytuacji do normy.

Post polega na powstrzymywaniu się od picia i jedzenia od świtu do zachodu słońca. Nie są to jedyne obowiązki tego okresu. Poszczący w ciągu dnia musi również powstrzymywać się m. in. od palenia papierosów oraz od stosunków płciowych.

Post staje się obowiązkiem po osiągnięciu dojrzałości płciowej. Jednak wcześniej dzieci także mogą spróbować pościć, np. w sobotę lub niedzielę, gdy nie muszą iść do szkoły.

Każdego dnia Ramadanu domownicy wstają przed świtem, aby zjeść lekki posiłek - suhur, a następnie modlą się modlitwę poranną - fedżr. Po całym dniu postu, po zachodzie słońca można przerwać post. Tradycją jest spożycie kilku daktylów i wypicie wody lub mleka. Później po modlitwie wieczornej mahrib można zjeść obiad. Szczególnie w miesiącu Ramadan muzułmanie często spotykają się na wspólne obiady tzw. iftary.

Każdej nocy tego niezwykłego miesiąca Prorok Muhammad miał zwyczaj celebrować specjalne nabożeństwa, szczególnie długie, recytował w tym czasie partie Koranu tak, że całość przerecytował w ciągu miesiąca. Te nabożeństwa połączone z recytacją Koranu nazywają się Salat at-Tarałih lub Salat al-Kijam i są nadal praktykowane przez muzułman.

W Ramadanie jest noc zwana Lejletul - Kadr (Kader Noc). Jest ona lepsza niż tysiąc miesięcy. Muzułmanie wypatrują jej w ciągu ostatnich dziesięciu nocy Ramadaniu (może to być 21, 23, 25, 27 lub 29). Muzułmanie tej nocy starają się modlić jak najwięcej oraz jak najwięcej wznosić próśb do Boga. Najczęściej czas ten spędza się w meczecie.

Pod koniec miesiąca Ramadanu muzułmanie, bez względu na wiek przekazują Zakat al - Fitr (rodzice płacą zakat za dzieci). Jest to jałmużna, którą można dać w formie pieniędzy biednym oraz potrzebującym. Pierwszego Szawala (miesiąc następujący po miesiącu Ramadan), rano wszyscy zbierają się w meczetach lub domach na specjalnym nabożeństwie, na wspólną modlitwę świąteczną Ramadan Bajram (ID Al-Fitr).

Rok 5770 - Rokiem Kobiet

Rozpoczynający się 18 września 2009 nowy rok według kalendarza żydowskiego będzie Rokiem Kobiet. Przez ten czas - od września 2009 do września 2010 - będą się odbywały cykliczne wydarzenia mające przybliżyć udział kobiet w życiu nie tylko środowiska żydowskiego, ale też w życiu całego społeczeństwa, zarówno w historii jak i obecnie. Każdy z 12 miesięcy żydowskich będzie miał swoją patronkę. Będą to kobiety związane z kulturą, edukacją, biznesem czy religią, a nawet kobiety w podziemiu i kobiety niepokorne.

W ramach Roku Kobiet będzie wiele ciekawych imprez i spotkań. Zaplanowaliśmy debaty na temat roli kobiet w obecnym świecie oraz spotkania z ciekawymi osobami, które opowiedzą o swojej pracy i pasjach. W programie znajdą się też wystawy, projekcje filmów, przedstawienie teatralne, warsztaty zwiedzanie mykwy (tylko dla kobiet) i cmentarza żydowskiego śladem sławnych pań tam pochowanych.

Pierwszą patronką (miesiąc Tiszri) będzie Ita Kalisz - córka otwockiego cadyka.

Jej wspomnienia opisujące świat podwarszawskich dworów cadyków, zostały po raz pierwszy przetłumaczone z jidysz. Ukażą się na początku października w specjalnym numerze Biuletynu Gminnego. Opis przedwojennego świata chasydów z pozycji kobiety będzie punktem wyjściowym, z jednej strony do pokazania tradycyjnej roli kobiety, a z drugiej realiów często sprzecznych z powszechnie panującym przekonaniem jak wyglądał ten świat.

Patroni: Kongres Kobiet, Gender Studies ISNS UW, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich


שנה טובה czyli Dobrego Roku 5770



Tak, tak, liczą Żydzi lata od Adama i Ewy.


Według tradycji żydowskiej pierwszy człowiek został stworzony pierwszego dnia miesiąca Tiszrej, dzień ten przypada właśnie dzisiaj. Tradycja podaje, że tego samego dnia zgrzeszył, został przez Boga osądzony, zrobił Tszuwę (skrucha), prosił o przebaczenie i został wygnany z Ogrodu Eden (karą za zjedzenie z zakazanego drzewa miała być śmierć, ale Bóg zlitował się nad człowiekiem). Z tego powodu Żydzi wierzą, że Rosz Haszana (Nowy Rok) jest Dniem Sądu.



Rosz Haszana jest dwudniowym świętem, które przypada na dwa pierwsze dni miesiąca Tiszrej. Podobnie jak w Szabat istnieje zakaz wykonywania pewnych czynności (melachy), choć dozwolone są wszystkie czynności związane z przygotowywaniem jedzenia (nie wolno rozpalać ognia, tylko odpalać od już istniejącego, np. zapalonej świecy), wolno nosić z miejsca na miejsce najpotrzebniejsze rzeczy.

Podobnie jak w Szabat, zapala się świece świąteczne (w obydwa dni) i odmawia odpowiednie błogosławieństwo. Żydzi wierzą, że dzięki skrusze i szczeremu żalowi mogą odkupić swoje grzechy i wrócić do Boga. Modlitwy odmawiane w tym dniu wiele mówią o Bożym władaniu światem, co ma ułatwić zbliżenie się do Niego - uświadomienie sobie faktu, że Bóg stworzył, włada i obserwuje cały świat skłania do okazania skruchy. Szczery żal i skrucha, a także uświadomienie sobie wzniosłości Boga mogą zmienić wcześniejszy werdykt Sądu.

Rabini doradzają, by już przez cały miesiąc poprzedzający Rosz Haszana (elul) wnikliwie badać swoje postępowanie w poprzednim roku i błagać Boga o wybaczenie grzechów. Odczytuje się selichot (modlitwy pokutne) i studiuje nauki mające pomóc w odczuwaniu szczerej skruchy oraz w oba dni świąteczne dmie się w szofar (róg), którego dźwięk ma przebudzić dusze.

Koniec święta Rosz Haszana nie kończy jednak Sądu - właściwie jedynie rozpoczyna posiedzenia Niebiańskiego Sądu. W dniach tych wydany jest wyrok dotyczący losu absolutnych reszaim (ludzi złych) i cadikim (prawych), natomiast losy wszystkich, którzy są gdzieś "pomiędzy" ważą się przez kolejne dni, aż do Jom Kipur - kiedy to ostatecznie do wyroku zostanie przybita pieczęć. Dni następujące po Rosz Haszana - Dziesięć dni Tszuwy - są przeznaczone na modlitwę, skruchę i przygotowanie duszy do Jom Kipur, dnia ostatecznego przebłagania za grzechy. W dniach tych odczytywane są dodatkowe modlitwy mające skłonić duszę do szczerego żalu za grzechy.


http://www.jewish.org.pl/


07.09.2009.
Rosz Haszana to początek żydowskiego roku, rocznica stworzenia świata i jedno z najważniejszych świąt w żydowskim kalendarzu. Obchodzone jest pierwszego i drugiego dnia miesiąca Tiszrei. W tym roku (według kalendarza gregoriańskiego) rozpocznie się w piątek 18 września. Według kalendarza żydowskiego zakończy się rok 5769 i zacznie 5770. W Rosz Haszana B-g ocenia ludzi i zapisuje ich losy w dwóch księgach: w Księdze Życia – sprawiedliwych i w Księdze Śmierci – zatwardziałych grzeszników. Wszystkich pozostałych B-g jeszcze osądzi i zdecyduje o ich losach. Tym ostatnim wyznacza się czas na poprawę do Jom Kipur (Dnia Pojednania). Dziesięć dni dzielące Rosz Haszana od Jom Kipur to tzw. Jamim Noraim (Straszne Dni). Stąd życzenia „Obyście zostali zapisani na dobry rok” składane sobie przez Żydów w dniu nowego roku.

"Kiedyś, w późny wieczór letni, rabbi Icchak Meir przechadzał się ze swoim wnukiem po dziedzińcu uczelni. Księżyc był na nowiu, zaczynał się pierwszy dzień miesiąca Elul. Cadyk zapytał, czy dęto dziś w róg, jak to należy czynić na miesiąc przed Nowym Rokiem. Po czym rzekł: "Kiedy ktoś jest przywódcą, musi mieć wszystko, co potrzeba: uczelnię i pokój, i stoły, i krzesła, ktoś musi być zarządcą, ktoś służącym i tak dalej. I wtedy przychodzi zły przeciwnik i wyciąga tkwiący najgłębiej punkcik, a wszystko inne pozostaje nadal jak było, i koło kręci się, tylko brak tego najgłębiej tkwiącego punkcika". Rabbi podniósł głos: "Ale z Bożą pomocą nie wolno dopuścić, aby to się zdarzyło". [Buber M., Opowieści chasydów, przeł. P.Hertz, W Drodze, Poznań 1986, s. 275]

Rabbi Icchak Meir z Góry Kalwarii wskazał na "tkwiący najgłębiej punkcik" - punkt, z którego wyrasta cały żydowski świat; na tajemnicę tego, co dzieje się między Bogiem a człowiekiem. Między Bogiem a duszą ludzką. Straszne Dni (Jamim Noraim), czyli Dziesięć Dni Pokuty (Aseret Jemaj Tszuwa) to czas sądu Boga nad światem i ludźmi, szczególny okres pokuty i skruchy (hebr. tszuwa - wyznanie winy i wyrażenie żalu). Intymnie przeżywany, zajmuje najważniejszy odcinek okręgu symbolicznego koła wieczności i cyklu życia, ponieważ wtedy właśnie odradza się ono duchowo i religijnie. Dni Pokuty przypadają na tiszri - siódmy miesiąc kalendarza hebrajskiego. Rozpoczynają się pierwszego tiszri, w Nowy Rok (Rosz Ha-Szana), w Polsce zwany również, jak w tytule znanego obrazu Aleksandra Gierymskiego, "świętem trąbek", a kończą dziesiątego, w Dzień Pojednania (Jom Kipur). Tego dnia Mojżesz przyniósł Izraelitom drugie Tablice Praw - znak przebaczenia Boga za grzech "złotego cielca".

Cały poprzedni miesiąc elul przeznaczony jest na to, by człowiek poprzez pokutę przygotował się do przyjęcia Bożego wyroku, który zgodnie z tradycją żydowską zapada pomiędzy Rosz Ha-Szana a Jom Kipur, przedłużając życie ludzkie na następny rok lub kończąc je w czasie jego trwania. W tym czasie, jak czytamy w pismach chasydzkich, nawet "ryba drży w strumieniu".

Cytowana opowieść przypomina, że od pierwszego dnia miesiąca elul - tak jak w Nowy Rok (za wyjątkiem sytuacji, gdy któryś z dni Rosz Ha-Szana przypada na sobotę, co wyklucza użycie rogu) i na koniec Dnia Pojednania - należy słuchać szofaru (to micwa, obowiązek Żyda), rogu baraniego, z którego muszą wydobywać się ściśle określone tony. Barani róg upamiętnia ofiarę Abrahama (rogi wołu czy krowy jako symbole grzechu "złotego cielca" nie mogą być użyte), jego krzywa linia oznacza, że człowiek ugina swą wolę przed Bogiem, a dĄwięki jak gdyby otwierają bramy Nieba, symbolizują Boże miłosierdzie oraz budzą ludzkie sumienia i wzywają do skruchy. Jak czytamy w jednym z opowiadań Icchoka Pereca, "po dęciu w szofar piorun traci na cały rok władzę nad nami..."...

Rabbi Pinchas powiedział: "W Nowy Rok Bóg trwa w ukryciu, które zwie się > zasiadaniem na tronie < i każdy może Go widzieć zależnie od własnego usposobienia: jeden w płaczu, inny w modlitwie, a znów inny w pieśni pochwalnej".
[Buber M., Opowieści chasydów, przeł. P.Hertz,W Drodze, Poznań 1986, s. 124]

Rabbi Pinchas z Korca, uczeń Baal Szem Towa, przywołał wywodzącą się z Tory, tradycyjną myśl o Bogu zasiadającym na tronie, by zdecydować o losie każdego człowieka. Ten - w płaczu, modlitwie lub w pieśni pochwalnej - "widzi" Go wtenczas jako Króla Światłości, przed którym otwarte są trzy księgi: życia, śmierci oraz ta przeznaczona dla wszystkich oczekujących jeszcze przez dziesięć dni pokuty na rozstrzygnięcie swego losu. W myśl żydowskiej tradycji należy myśleć o sobie jako o jednym z tych ostatnich i od Dnia Sądu (Yom Ha-Din), bo i tak nazywany jest Nowy Rok, skruchę swą uczynić jeszcze bardziej szczerą. Ma to również przypominać o nadejściu kresu życia, takiego, jakim znają go ludzie, o początku ery mesjańskiej i o Dniu Sądu ludzkości.

Rosz Ha-Szana jest więc czasem, w którym człowiek przeżywa swą duchową odnowę oraz pozostaje świętem upamiętniającym początek aktu stworzenia świata przez Boga (stąd też od pierwszego tiszri rozpoczyna się żydowski nowy rok); świata widzianego jednocześnie w perspektywie eschatologicznej (hebr. acharit ha-jamim, czyli "koniec dni"). W modlitwach przeznaczonych na Nowy Rok podkreśla się to, że Bóg jest Stwórcą, Królem i Sędzią wszystkiego, co powołał do życia. Nawiązują one do trzech zasad judaizmu: wiary w Boga, w karę bądĄ nagrodę, jakie przeznacza On dla ludzi, oraz w objawienie (to dĄwięk rogu oznajmił, że Tora została dana Hebrajczykom na górze Synaj).

Ważna jest symbolika potraw, które spożywa się podczas uroczystej kolacji pierwszego wieczoru Rosz Ha-Szana. Odmienna niż w inne święta, okrągła chała, którą stawia się na środku stołu, oznacza pełnię, pomyślność oraz kolisty roczny cykl żydowskiego życia. Kawałki ciasta macza się w miodzie, tak jak i plasterki marchwi oraz jabłek, by następny rok był pomyślny, równie "słodki". Konieczne są daktyle, bo zgodnie z ich hebrajską nazwą (tamar) w czasie, który nadchodzi, "skończy się gorycz". Podaje się również rybę z zachowaną głową, gdyż Rosz Ha-Szana jest jakby "głową roku" (hebr. rosz - głowa), a jedno z życzeń noworocznych brzmi: "Niechaj Bóg sprawi, żebyśmy byli głową, a nie ogonem", symbolicznym początkiem a nie końcem spraw nadchodzącego czasu. Z Rosz Ha-Szana związany jest także XIII-wieczny obyczaj taszlich (hebr. "wyrzucisz"), który odnosi się do słów Księgi Micheasza i kabalistycznego Zoharu. W noworoczne popołudnie Żydzi idą nad rzekę czy jezioro i z kieszeni wyrzucają do wody okruchy chleba - symbolicznie oczyszczają się z grzechów.

Pod koniec Dnia Pojednania rabbi Lewi Icchak powiedział do jednego ze swoich chasydów: "Wiem o co modliłeś się w to święto. Wczoraj z wieczora prosiłeś Boga, żeby te tysiąc rubli,które zarabiasz w ciągu całego roku, dał ci od razu z jego początkiem, a wtedy kłopoty i trudy związane z interesami nie będą ci przeszkadzały w nauce i w modlitwie. Ale rankiem pomyślałeś, że jak od razu dostaniesz te tysiąc rubli,to z pewnością zaczniesz jakiś wielki interes i że to ci zajmie dużo czasu; poprosiłeś więc, żeby dostawać te pieniądze co pół roku. Ale przed modlitwą końcową i to wydało ci się niezbyt korzystne, i pomyślałeś, że lepiej by było dostawać pieniądze co kwartał,aby tym sposobem móc bez przeszkód uczyć się i modlić. Ale skąd wiesz, że Niebo potrzebuje twojej nauki i twojej modlitwy? Może właśnie trzeba Mu twoich trudów i kłopotów?"

Rabbi Lewi Icchak z Berdyczowa zadał swemu uczniowi pytanie, które miało zmienić jego sposób myślenia o życiu i zbliżyć go do istoty największego święta żydowskiego, stanowiącego kulminację Dziesięciu Dni Pokuty - do Jom Kipur. Trudy i kłopoty człowieka są może Bogu potrzebne, powiedział rabbi, by - jak można dodać - ludzie żyli głębiej i pełniej, byli bardziej zdolni do wewnętrznej odnowy oraz - jak twierdzą niektórzy komentatorzy - by zaznali tej najdrobniejszej cząstki bólu swego Boga.

Jom Kipur to wyjątkowy dzień w roku, ponieważ jedna ludzi z Najwyższym. Dwudziestopięciogodzinny post sprzyja duchowemu oczyszczeniu i przygotowuje do pojednania. Nie wolno wtenczas pracować, jeść ani pić. Bóg przebacza człowiekowi te grzechy, których ten dopuścił się wobec Niego, natomiast o wybaczenie wykroczeń względem ludzi trzeba prosić ich samych. Talmud mówi: Jeśli kto powiada: Zgrzeszę i odpokutuję, i znowu zgrzeszę i odpokutuję - nie będzie mu dana możność odbycia pokuty. Jeśli powiada: Zgrzeszę, a Jom Kippur mnie oczyści i odpuści, tego Jom Kippur nie oczyści, temu nie odpuści. Przekroczenia człowieka wobec Stwórcy Jom Kippur oczyszcza i odpuszcza. Przekroczeń człowieka wobec drugiego człowieka Jom Kippur nie oczyści i nie odpuści, dopóki nie przebłaga on bliĄniego.
[Jomma 8, w: Z mądrości Talmudu, przeł. Sz. Datner i A. Kamieńska, PIW, Warszawa 1988, s. 82]

Modlitwy w synagodze rozpoczynają się od śpiewu Wszystkich Zobowiązań (Kol Nidre), czyli prośby o zwolnienie ze wszelkich niedotrzymanych przyrzeczeń wobec Boga. Zmarłych krewnych wspomina się poprzez odmówienie Izkor (hebr. "Wspomnij", "Pamiętaj"), grzechy wyznaje się intonując Aszamnu (hebr. "Zgrzeszyliśmy"), po czym błaga się Boga o miłosierdzie. Po południu czyta się Księgę Jonasza, zgodnie z którą Najwyższy wybacza wszystkim tym, którzy prawdziwie przeżywają skruchę. Neila (hebr. "zamknięcie") jest modlitwą zamykającą, bo podczas jej odmawiania jak gdyby zamykają się bramy Nieba.



Słowniczek przydatnych terminów:

SZANA TOWA
Dobrego Roku!
(mówi się w ciagu dziesięciu sżdnych dni ( mięzy Rosz Ha-Szana i Jom Kipur))

LE-SZANA TOWA TIKATEWU (WE TEHATEMU)
Obyś był zapisany (i zapieczętowany) na Dobry Rok!
(mówi się w ciagu dziesięciu sądnych dni ( mięzy Rosz Ha-Szana i Jom Kipur))

KETIWA TOWA
Dobrego zapisu (w Księdze Życia)!
(mówi się w ciagu dziesięciu sądnych dni ( mięzy Rosz Ha-Szana i Jom Kipur))

HATIMA TOWA
Obyś był dobrze zapieczętowany!
(mówi się w Jom Kipur)

GEMAR HATIMA TOWA
Pomyślnego ostatecznego zapieczętowania (w Księdze Życia)!
(mówi się w Jom Kipur)

GAM LE-MAR
Nawzajem!

15 września 2009

Wspomnienie Matki Bożej Bolesnej





















Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». J 11, 3

Dziś ja proszę o modlitwę w pewnej intencji.
I wystarczy powiedzieć Bogu jedynie to zdanie: "Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz".
Dziękuję.

We wspomnienie Matki Bożej Bolesnej, tak sobie pomyślałam, że Ona jest przykładem jak można towarzyszyć innym w cierpieniu. Może nam się czasem wydawać, że trzeba zrobić wszystko aby inni nie cierpieli. W pewnym sensie na pewno tak. Ale istnieją też takie sytuacje, kiedy nie da się zrobić wszystkiego. Wtedy to cierpienie chyba najbardziej dotyka tych, którzy są obok. Widzieć, że ktoś cierpi, a nie móc mu pomóc....Trzeba patrzeć wtedy na Maryję.
Co czuła?
Kobieta, Matka Człowieka....To Jej trwanie przy Cierpiącym jest według mnie konsekwencją przyjęcia Bożej woli już dawno, w spotkaniu z Aniołem. Czy w tedy rozumiała co się dzieje? Nie sądze.
Nie sądzę, że spodziewała się co Ją czeka nawet gdy Symeon wspomniał o mieczu w Jej sercu....

Dziś trzeba stanąć obok Niej.

obraz z naszego Kościoła Ormian Katolików, który jest pod wezwaniem Matki Bożej Spazmów (oczywiście chodzi zawsze o Bolesną, ale ciekawe jest ujęcie na obrazie w ołtarzu głównym)