25 lipca 2010

Ogólny chaos

x


Ten tytuł odnosi się bardziej do mojej głowy, niż do tego co się dzieje wokół mnie.
Wczorajszy dzień spędzony w łóżku, bynajmniej nie z lenistwa. Coś potwornego leżeć w łóżku ze stanem podgorączkowym, zasmarkana i z kaszlem żęrzącym w płucach.Dziś już nie dałam rady...tym bardziej, że temperatury nie mam, kaszel dzięki lekom od kochanych SS.Elżbietanek ustaje, a katar musi swoje odczekać.
A na dworze ponad 35 stopni (podejrzewam, że w cieniu).
No a od poprzedniego posta dużo wydarzeń i czasu...jak to nadrobić?
Chyba nie będę nadrabiać.
To był taki inny czas. Nie było s.Cecylii, bo wyjechała na wakacje, i już wróciła.
Byłyśmy same z s.Beatriz, w związku z tym było nam ciężej objąć turnusy adoracyjne, ale znalazły się niesamowite osoby, które nam bardzo pomagały, udało nam się nawet wyjechać na wycieczkę "wspólnotową" do  Betlejem, gdzie dzięki dobroci franciszkańskiej (!) mogłyśmy zwiedzić wiele miejsc i pięknie spędzić ten czas.


No a przed nami: pożegnanie s. Judyty, pożegnanie s.Beatriz (a wydaje się, że dopiero co ją witaliśmy), i ....mój wyjazd na wakacje.Naprawdę nie mogę się doczekać. Tym bardziej, że w tym roku to ciepło Jerozolimskie jakoś szczególnie daje mi się we znaki. A na czas mojej nieobecności przyjedzie na zastępstwo s.Daniela z Włoch, z którą kiedyś studiowałam we Florencji. Kto by pomyślał, że spotkamy się własnie tu.
Od września będziemy czekać na s.Nimfę, Filipinkę, która przyjedzie tu na studia. A później ma powiększyć naszą wspólnotę s.Gabriella, włoszka. Tylko trzeba się modlić, żeby udało nam się zmienić mieszkanie, bo we cztery to naprawdę nie będzie tu łatwo.
Takie plany na wakacje...
A moje plany w Polsce są dość zagmatwane by o nich pisać. Na pewno polecam się modlitwie na czas 6-14 sierpnia, bo będę w te dni na rekolekcjach. A reszta czasu to zasłużony ( a jakże!) odpoczynek!

16 lipca 2010

Maryi z Gory Karmel...

Czyli mojej patronki.
Minelo 15 lat od wstapienia do Zakonu. Nie wiem jak to mozliwe. Tzn. wiem...Milosierdzie Boze nie ma granic ;).
Ile osob za mna, ile wydarzen, aj...chyba normalnie sie starzeje.
A w tym roku znow nie bede na Gorze Karmel. Nic to, ufam, ze laski (niestety nie mam fontow polskich) dosiegna mnie tez w Jerozolimie. A na Karmel widocznie jeszcze nie czas.
foto z Karmelu w Betlejem
Dziekuje za pamiec...

15 lipca 2010

wakacje

no wlasnie, wakacje, jak widac tez od pisania bloga :(
ale bardziej z powodu braku internetu w domu...
za jakis czas cos sie pojawi, a tymczasem troche nowosci w zdjeciach
;)