26 lutego 2012

Przemożne bogactwo Jego łaski...

Wprawdzie wszystko już się zaczęło trochę dawno bo w sierpniu zeszłego roku, ale nie zaszkodzi wspomnieć przy okazji Wielkiego Postu, kiedy to sama dla siebie uświadamiam sobie jak wiele spraw zapominam.
Strona internetowa
Otóż chce się odnieść do trzyletniego przygotowania do stulecia naszej Rodziny Św. Pawła, które obchodzić będziemy w 2014 roku. Tak, nie jest to rodzina zakonna o wiekowych tradycjach, ale o tradycjach jeszcze tak kruchych, że sami pewnie gdzieś po drodze od śmierci naszego błogosławionego Założyciela wiele zagubiliśmy i ten czas jest dobrą okazją na zweryfikowanie jaka jest nasza wierność. Nie będę o tym pisała więcej, bo musiałabym napisać wiele trudnych słów. Jedyne, co uważam, że warto napisać, biorąc pod uwagę jak bardzo na czasie jest robienie sobie rachunku sumienia w Kościele, z powodu wielu spraw (http://gosc.pl/doc/1089151.Ostre-slowa-abp-Hosera), że bardzo jeszcze nie doceniamy naszej duchowości. Jeszcze wciąż za mało ją znamy i za mało nią żyjemy. Jesteśmy zbyt zakompleksieni żeby zachwycić się całym bogactwem pozostawionym nam przez Założyciela. A to czego jestem pewna najbardziej, że za bardzo skupiliśmy się na aspekcie materialnym - pod każdym względem!(Ilość powołań, ilość domów, ilość pieniędzy, ilość mojego wolnego czasu, itd.)
bł Jakub Alberione
Sam Założyciel wiedział doskonale jak bardzo trudne jest powołanie do Rodziny Św. Pawła. Stąd u podstaw wszystkiego - życia duchowego, apostolstwa, rozwoju, powołań - pozostawił nam Eucharystię.
Jest niestety wciąż ZA MAŁO tekstów bł Jakuba Alberione w języku polskim. Za mało by móc dzielić się nimi z tymi, którzy nie znają włoskiego. Ale jeśli my sami nie czytamy Założyciela to kto go przybliży innym? Oburza się ktoś tym co piszę? A czytamy? A znamy Go? A mówimy o nim?
To przede wszystkim pytania do mnie samej...
Mam wrażenie, że rozmywamy się w tłumie zakonników i zakonnic. Tracimy kolor, bo nie doceniamy naszej duchowości, naszego stylu życia... bo łatwiej jest robić to, co wszyscy, iść z duchem czasu...tylko jaki to duch?
fot.s. M. Cristina Catapano
Sama w sobie myślę i zastanawiam się, co mnie urzekło w naszym zgromadzeniu? W Rodzinie Św. Pawła? Co mnie tak urzekło, że oddałam jej 17 lat i resztę życia też chcę jej poświęcić? I co może dziś ktoś dostrzec w tej Rodzinie zakonnej co da siłę by do niej należeć?

20 lutego 2012

Garść myśli pozbieranych z wydarzeń ostatnich dni

Ostatnie dni dały się we znaki przez swoje zimno.Wiatr, grad, zimno...Teraz siedzę już na tarasie, gdzie ogrzewa mnie słonko. Mało widzę przez to na monitorze komputera, ale to nic. Najważniejsze, że jest słońce. Bo tu słońce, nawet jeśli powietrze jest jeszcze chłodne, dogrzewa bardzo miło.
Mamy wspaniałych wolontariuszy na adoracji i właśnie wczoraj wybraliśmy się wspólnie do Betlejem, gdzie po pysznym i obfitym obiedzie w Casa Nova odwiedziliśmy słynnego Roniego. Nie jest możliwe, by ktoś, kto był w Betlejem nie spotkał Roniego, lub nie był w jego sklepie. Ale jeśli tak się stało, to niech powtarza pielgrzymkę do Ziemi św. (teraz posypią się tu komentarze od tych co ich nie zabrałam do Roniego jak byli w Ziemi św.). Sama jednak nie znałam go od początku, dopiero od niedawna wiem, że w  Betlejem jest jeden jedyny sklep gdzie można zakupić dewocjonalne upominki z Ziemi św. w bardzo miłej atmosferze i doborowym towarzystwie. Cen nie będę reklamować.Trzeba się samemu przekonać. A jeśli ktoś chce zobaczyć kto to jest Roni, wystarczy obejrzeć video pod spodem...Roni pozostawił "karierę" żeby pomóc swojej rodzinie w rozwoju sklepu. I naprawdę warto ich wspomóc, bo i oni sami, zwłaszcza Roni, pomagają ludziom we wszelki sposób...
Koniec reklam ;).
W naszej wspólnocie nadal czekamy na nowa przełożoną, lub ogłoszenie o powtórnym mandacie s.M. Cecylii...ciekawe jakie Pan ma plany wobec nas.
Jakiś już czas temu odwiedziło mnie dwóch znajomych z Siemianowic. Tzn. znajomymi staliśmy się jak już pojawili się tutaj w Jerozolimie. To owoce spotkania z ekipą z Kokotka sprzed dwóch lat (już dwóch!!!)http://shalom-miriam.blogspot.com/2011/03/kolejna-wyprawa.html...Znajomi moich znajomych są teraz moimi znajomymi. Adam, który nawiązał ze mną kontakt jest zawodowym muzykiem: Adam Bul & Marek Andrysek - CAFE 1930, jednocześnie zakochanym w górach: Alpejski Trawers 2010. No i tu udało się zorganizować im kolejną wyprawę dzięki podobnym zamiłowaniom niektórych mieszkańców Jerozolimy-ks.Piotra i ks.Adama. Ich szaleństwa można zobaczyć tu: 2x Piotr i 2x Adam i Pustynia Judzka
W międzyczasie miałam przyjemność spotkać się z grupą pielgrzymkową z Lublina z bp Arturem Mizińskim i moim wieloletnim przyjacielem ks.Wojtkiem...aż zatęskniłam za Lublinem i chciałam choć na chwilę przenieść się w dawne czasy. Jak zawsze powtarzam: Jerozolima ma jednak swoją cenę. Którą zresztą warto płacić. Lublin musi poczekać.
Zaczynamy Wielki Post za dwa dni. W Kościele Ormiańskim zaczyna się dziś. Czas szczególny. Tu w Jerozolimie w każdą sobotę jest uroczyste wejście Patriarchy łacińskiego do Bazyliki Bożego Grobu i modlitwa w nocy w kaplicy franciszkańskiej, o 23.40. Po tej modlitwie można uczestniczyć w Eucharystii sprawowanej przez Kustosza o. Pierbattista Pizzaballa OFM, na Kalwarii. To bardzo piękna modlitwa i pomimo późnej pory gromadzi się na niej wiele osób. Swoiste czuwanie wielkopostne. I pomyśleć, że to już mój trzeci Wielki Post w Ziemi św.

12 lutego 2012

Przyjacielska współpraca...zapraszamy do włączenia się!


Tu kliknąć dla powiększenia!

Obok umieszczam małe ogłoszenie, skierowane do wszystkich, którzy chcieliby coś "mieć" w Jerozolimie...nawet coś małego, ale bardzo ważnego.

Otóż Parafia św. Symeona i Anny, parafia  w Jerozolimie, która gromadzi osoby hebrajsko-języczne, znajduje się w potrzebie odnowienia szat liturgicznych. Ponieważ rozwija się, i czasem jest kilku kapłanów do koncelebry, potrzebują także więcej parametrów liturgicznych. W tym przypadku chodzi o alby i stuły.
Nasze siostry (Uczennice Boskiego Mistrza) w Częstochowie przygotowują te szaty. Jeśli ktoś z "ludzi dobrej woli" chciałby wspomóc tę inicjatywę i złożyć jakiś dar w postaci oczywiście pomocy finansowej na zrealizowanie tej potrzeby, prosimy o kontakt z ks. Piotrem Żelazko do którego adres mailowy znajdziecie na ogłoszeniu, lub ze mną: shalom.miriam.pd@gmail.com
W ten sposób można "mieć" swój mały wkład w budowanie Kościoła w Jerozolimie.
Koszty podane są na ogłoszeniu. Pomimo jęz. angielskiego, myślę, że każdy znajdzie odpowiednie informacje. W razie jakichkolwiek pytań proszę śmiało pisać!
Bóg zapłać!

5 lutego 2012

Zimno zimnu nie równe

No nie, bo zimno jerozolimskie doprowadziło mnie do przeziębienia, a za zimnem np. lubelskim, które paraliżuje komunikację, jednak tęsknię. Ale nie będę narzekać. Tu wystarczy ruszyć się o dwa kroki i można spać pod namiotem, jak to właśnie zrobili moi znajomi z Polski. W lutym! Pod namiotem! A jednak. Taki ten kraj jest przedziwny.
Kosciol sw. Jakuba Ormian Apostolskich w Jerozolimie
Byłam dziś na Nieszporach w kościele św. Jakuba, Ormian Apostolskich. Potem zainteresowana gdzie można znaleźć część kamienia, który służył do zamknięcia grobu Jezusa, spytałam o to jednego pana. Do tej pory nie wiem kim jest, ale dowiem się, bo oprowadził nas po klasztorze i pokazał wiele ciekawych zakątków. Np. miejsce, gdzie mieszkali oo.Franciszkanie wydaleni przez Turków z Wieczernika, a przyjęci na jakiś czas przez Ormian właśnie (XVI w.). Dowiedziałam się kiedy można wejść do Kościoła, który stoi na miejscu (rzekomym) domu Kajfasza, a który jest zamknięty na co dzień. I wiele innych rzeczy. Ale najważniejsze, że otrzymałam klucz, który może mi posłużyć do wejścia ponownego w te ciekawe miejsca! A nie zapowiadał się ten dzień tak ciekawie...zwłaszcza, że walczę z grypą!

2 lutego 2012

Lumen ad revelatiónem géntium: et glóriam plebis tuæ Israel.

Już trzy lata, jak realizuje się moja obecność w Ziemi św. Liczę ten czas od tego szczególnego dnia, w którym otrzymalam telefon od Matki Generalnej z "misją" do tej  Ziemi, którą trzeba pisać przez duże Z. Czyli od 2 lutego 2009 roku. Choć dopiero w czerwcu mogłam to urzeczywistnić.
Ten czas jednak minął tak szybko, wypełniony spotkaniami, miejscami, doświadczeniami które owocują.
I uzmysławiam sobie, że to szczególny dzień. 2 luty. Dzień, w którym zadaje sobie pytanie czy przyjmuje Jezusa do swojego życia gdziekolwiek jestem? Czy jest dla mnie światłem?