30 września 2010

Codzienne, jerozolimskie cuda

Czyli mały komentarz do poprzedniego posta z wczoraj.
Nawet nie musiałam dawać ogłoszenia o mieszkaniu.
Wychodzę z pracy i podchodzi do mnie jeden z chrześcijan - arabów i pyta: "Siostro, czy nie zna siostra kogoś kto chciałby wynająć mieszkanie w Starej Jerozolimie? Bo ja tak tu stałem, i pomyślałem sobie, że jak siostra wyjdzie po pracy to ja siostrę spytam."
Ha! Jak ja lubię niespodzianki!!!
Pan Bóg jest niepojęcie niesamowity!

26 września 2010

Zamiana miejsc

No, taka zamiana miejsc, że w końcu udało mi się wysłać s.Cecylie do Emaus. Uff!

Bo zawsze na I miejscu adoracja i adoracja i tak siedzi i siedzi, a potem.... nieważne ;).
W każdym razie pojechała dziś z s.Nimfą. Trochę strzeliłam gafę bo nie zgłosiłam ich wcześniej do autokaru, ale gwardian pokrzyczał a i tak pojechały. A ja zostałam na warcie adoracyjnej. Najpierw była Msza, zresztą jak zwykle u nas o 9.00, z częściami stałymi po ormiańsku, a celebrowana po włosku, a później byłam na adoracji. Na szczęście udało się, że przyszła jedna siostra na dwie godzinki i mogłam zjeść obiad (dwa falafele; wiem, przesadziłam, ale byłam baaardzo głodna, a falafele bardzo lubię). Trochę odpoczęłam, i znów na adorację!
Ale po godzinie moje siostry już wróciły i mogłam odpocząć.
A wieczorkiem, szłam do Bożego Grobu i co widzę?Super motor na Via Dolorosa. Okazało się, że nasz znajomy Arab, Omar, jeździ tym cackiem. Nie napiszę jakim, bo z wrażenia nie przyjrzałam się (no dobra, nie znam się za bardzo).A on jeszcze chce większy...to dopiero marzenia ;).
Byłam na moment w Bazylice Bożego Grobu, ale jest tak gorąco i lepko, że nie sposób wytrzymać dłużej. A jak spojrzałam na termometr to mamy dwa razy taką temperaturę jak w Polsce. Cha! Miło. Choć ja pogodę w Polsce bardzo lubię. Ale znam takie osoby, które wiele by dały by mieć tak ciepło cały rok (prawda Judi? ;).
A jak wracałam z modlitwy bardzo miłe spotkania miałam z Agnieszka i jej mamą, z Polski. A Agnieszka studiuje japonistykę na Oxfordzie. Dobre, co? Bez komentarza. Ludzie są nieprzeciętni czasem...zawsze. Oczywiście Agnieszki nie znałam. Po prostu zaczęło się od pytania o drogę. Po angielsku.

Birkat Kohanim pod Kotelem


Tłumy wiernych (ponad 15 tys. osób) wzięły udział w ceremonii Birkat kohanim (Błogosławieństwo Kapłańskie) przy Ścianie Zachodniej w Jerozolimie. Nad wszystkim czuwała policja oraz wojsko celem zapewnienia bezpieczeństwa pielgrzymom. Uroczystości mogą sie odbywać doopiero od 1967 roku, kiedy to wojsko izraelskie wyzwolilo Jerozolimę spod jordańskiej opupacji. Tradycyjnie Birkat kohanim odbywa się m.in. podczas Sukkot, Jom Kippur, Szawuot czy Pesach.
Rabin Ściany Zachodniej Szmuel Rabinowic powiedział, że taka ilość pielgrzymów, to dowód na nierozerwalną więź narodu żydowskiego z Kotelem.
Kapłani błogosławili Izraelitów w czasie świat pielgrzymich (w Pesach, Szawuot, Sukot) oraz w szabat. Błogosławieństwo kapłańskie wspomniane jest w Księdze Liczb. Składa się z trzech wersów rozdziału 6:24-26:22 I mówił znowu Pan do Mojżesza tymi słowami: 23 «Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: 24 Niech cię Pan błogosławi i strzeże. 25 Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. 26 Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem.

Przed błogosławieństwem kapłańskim lewici dokonują rytualnego obmycia rąk kohenów, którzy po zdjęciu obuwia ustawiają się przed zgromadzonymi w synagodze. Następnie koheni zakrywają głowy talitem i recytują modlitwę, która poprzedza wypełnienie micwy. Po niej odwracają się do modlących się, a kantor lub przewodzący modlitwom recytuje błogosławieństwo, a koheni je powtarzają. Po każdym wersie modlący się odpowiadają amen. Tylko koheni mogą dokonywać błogosławieństwa. Wszyscy obecni kapłani powinni w nim uczestniczyć, choć kapłan, któremu właśnie zmarł bliski członek rodziny, nie powinien błogosławić. Podczas błogosławieństwa ortodoksyjni Żydzi mają zwyczaj zakrywania głowy talitem oraz zakrywania nim swoich dzieci.
ynet, szulchan aruch, schorr.edu.pl

22 września 2010

Sukkot - od dziś...

http://wejew.com/media/9387/Joys_of_Sukkot_4_Species_Market_in_Jerusalem/
Sukkot (סוכות) Święto Szałasów (Namiotów), zwane też Kuczki - żydowskie święto rozpoczynające się pięć dni po święcie Jom Kippur, a dwa tygodnie po rozpoczęciu roku. Święto należy do świąt radosnych i upamiętnia mieszkanie w szałasach i namiotach (szałas/namiot, kuczka w hebr. - סוכה Suka) podczas wyjścia z Egiptu i wędrówki do Kanaanu.




W starożytności święto było związane ze żniwami. Przez siedem dni święta ortodoksyjni żydzi mieszkają poza domem w budach pod gołym niebem - w Izraelu często budowanych na balkonach. Podczas święta recytuje się psalmy i wymachuje w cztery strony świata bukietami splecionymi z gałązek palmy (lulaw), trzech gałązek mirtu (hadasa), dwóch gałązek wierzby (arawa) trzymanymi w prawej ręce i owocamietrogu w lewej. Następnie ludzie udają się na codzienną procesję, którym towarzyszą modły o dobre plony. Procesja dnia siódmego była najdłuższa i nazywano ją Hoszanna Raba, a tłum uroczyście obchodził synagogę siedem razy.
Inną ceremonią jest obrzęd czerpania wody w dzień Szmini Aceret, będący kulminacją święta.
Sukkot trwa siedem dni, a święto zamyka dzień ósmy tzw. Simchat Tora ("Radość Tory"), w którym obnoszone są w radosnej procesji zwoje Tory siedmiokrotnie wokół świątyni. Ten dzień jest tak radosnym dniem, że jako jedyny czas w roku nawet dzieci otrzymują możliwość dotknięcia świętych zwojów pisanych świętymi literami (które dozwolone są jedynie kapłanom).

One Peace from Udi Kalig on Vimeo.

19 września 2010

DOJECHALI, i są!

http://tagi205.wrzuta.pl/audio/6E9uxZfRu2I/indios_bravos_-_drogi
No i dojechali.
Ale byłam zdumiona kiedy podeszłam w piątek do nich do Bramy Damasceńskiej, bo oni w skupieniu kończyli właśnie nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Już sama droga z Jerycha do Jerozolimy na rowerach, w wietrze, musiała być dla nich bardzo ciężka, a oni jeszcze znaleźli siły na to, żeby się modlić....a może i o to chodziło. Ja załapałam się na bycie aniołem co zwiastuje Zmartwychwstanie, bo zabrałam ich na nocleg. O. Tomasz mówi: "Już teraz może siostra z nami wszystko zrobić." No i poprowadziłam ich jeszcze na jedną górkę, żeby ominąć kręte i wąskie uliczki Starego Miasta, po zewnętrznej stronie murów przeszliśmy (ale nie po murach, tylko po chodniku) do Bramy Nowej, a potem do Klasztoru OO.Franciszkanów na nocleg.
Jak się okazało, nie było z nimi Daniela, chłopaka, który odłączył się wcześniej i miał dotrzeć do Jerozolimy samochodem. Ja nic o nim nie wiedziałam, i nikt nie wiedział, gdzie może się podziewać, ale byłam pewna, że znajdzie się. Gdzie jak gdzie, ale w Jerozolimie ludzie się nie gubią na długo. No i rzeczywiście, Ettore, odpowiedzialny za nocleg, kiedy przeprowadzał mnie przez kolejne pomieszczenia z których grupa może korzystać, wskazał mi na chłopaka, smacznie śpiącego w jednej z sal. Jak się okazało, to był Daniel.

Wczoraj udało nam się spotkać dwa razy. Raz, kiedy odprawiali w naszym kościele Eucharystię i drugi raz wieczorem, na dłuższym spacerze po Jerozolimie.

Dziś natomiast przybyła do naszej wspólnoty s.Nimfa, filipinka z pochodzenia, która oprócz tego, że zasiliła naszą małą wspólnotę, rozpocznie także studia na SBF. Jest chyba jeszcze trochę oszołomiona, i jak chyba każdy, po pierwszej wizycie w Bazylice Bożego Grobu, mówi, że nie tak to sobie wyobrażała ;).



A jutro raniutko (5.30) czeka mnie Msza w Bożym Grobie, po polsku, celebrowana własnie z grupa z: http://ekspedycjajerozolima.pl/

14 września 2010

3 września 2010

Z "szarej" codzienności

Szarej?
chyba nie istnieje taki kolor w Jerozolimie...no chyba, że spojrzy się na kurz książkowy w mojej bibliotece ;)
Codzienność tu jest jak suk arabski, przyprawia o zawrót głowy...niekoniecznie tylko kolorami, czy zapachami, ale i niespodziankami. To chyba taka charakterystyka życia Jerozolimskiego. Pełno cudów na każdym kroku...
Wczoraj miał miejsce jeden, choć jeszcze niepełny i trochę wahałam się czy wspominać o tym czy nie...ale wspomnę. Otóż czekamy na inne mieszkanie, bo nasza wspólnota za jakiś czas będzie liczyła  4 a nie tylko dwie siostry. Stąd nasze naleganie na trochę więcej miejsca...Niestety trzeba poczekać, bo mieszkanie wymaga gruntownego remontu. I okazało się, że tymczasowo nasz Egzarcha udostępni nam jedno małe mieszkanie.
Kiedy weszłam wczoraj do niego, to trochę byłam zaskoczona stanem i małością mieszkania...Ale, ale powoli, powoli, wychodząc na jedną, potem drugą stronę tarasu, bo mieszkanie jest na szczycie budynku, a nie na parterze jak nasze dotychczasowe lokum, zaczęłam dostrzegać małą szansę na...pustelnię;).
I zrodziła się myśl, coby nie stresować sióstr, które przyjadą takim niedokończonym mieszkaniem, w połowie zburzonym...mogę na ten czas czekania przenieść się tam ja.
A skąd taka myśl?
Myślę, że zdradzę to dopiero jak się tam rzeczywiście przeniosę ;)

A że na tym nie koniec cudów, to dodam, że właśnie jakimś cudem skontaktowali się ze mną ci - http://ekspedycjajerozolima.pl/ - szaleni ludzie i udało mi się znaleźć im nocleg w Jerozolimie u kochanych Ojców Franciszkanów!

Kustosz Ziemi Świętej o rozmowach izraelsko-palestyńskich


ml (KAI Rzym) / sz, 2010-09-02 
Kustosz Ziemi Świętej o rozmowach izraelsko-palestyńskich fot. Artur Karbowy - fotoKAI
Kustosz Ziemi Świętej, ojciec Pierbattista Pizzaballa ma nadzieję, że wznowione w Waszyngtonie izraelsko-palestyńskie rokowania pokojowe doprowadzą również do wypracowania nowego statusu miejsc świętych na tych terenach.
„Zmiana statusu Starego Miasta, zarysowana przez ministra obrony Ehuda Baraka, ułatwiłyby życie trzech wspólnot religijnych, działających na tym terenie” - mówi o. Pizzaballa rzymskiemu dziennikowi „La Repubblica”.
Włoski franciszkanin przypomina, że w tej chwili każda wspólnota podejmuje swoje inicjatywy zupełnie niezależnie, co „odbija się na stosunkach wewnętrznych” między nimi. „Mam tu na myśli wspólnotę chrześcijańską – jak i na relacjach z pozostałymi społecznościami religijnymi i z lokalnymi władzami, to jest magistratem Jerozolimy” – zaznacza o. Pizzaballa.
Wskazuje przy tym, że obecnie sytuacja religijna na tym terenie leży w kompetencji aż trzech instancji: władz Jerozolimy, urzędu do spraw wyznań ministerstwa spraw wewnętrznych i ministerstwa spraw zagranicznych.
„Ustanowienie jednej struktury, zajmującej się świętymi miejscami przyczyniłoby się do złagodzenia napięć, do jakich nieuchronnie dochodzi, zwłaszcza tutaj, gdzie miejsca święte dla trzech religii znajdują się tak blisko siebie” - uważa kustosz Ziemi Świętej.
O. Pizaballa odniósł się też do jednego z głównych tematów rozmów, jakim będzie podział Jerozolimy. Jego zdaniem, najważniejsze jest, „by Jerozolima zachowała nienaruszony uniwersalny charakter”
Izraelsko-palestyńskie rokowania rozpoczęły się 2 września w Waszyngtonie przy udziale amerykańskiego prezydenta Baraka Obamy. Na czele delegacji Autonomii Palestyńskiej stoi prezydent Mahmud Abbas, a stronę Izraela reprezentuje premier Benjamin Netanjahu.