28 marca 2010

Pamięć przetrwa...

Niedziela Palmowa w Ain Karem...rozłóż swój płaszcz


Och, dzisiejszy dzień jest pełen wrażeń, i co ciekawe, nie tylko związanych z Niedzielą Palmową...
Od tygodnia gościłyśmy w naszej wspólnocie naszą Matkę Generalną, a dziś właśnie przypadał jej wylot do Rzymu. Niestety na tyle wcześnie, że nie mogła uczestniczyć w procesji z Betfage do Jerozolimy. A tym razem także padła kolej na mnie żeby jej towarzyszyć na lotnisk do Tel Avivu. No i sobie tak wymyśliłam, żeby trochę urozmaicić ten wyjazd, zaangażować w to jeszcze inne osoby ;). No i wyszło  tak, że pojechaliśmy na lotnisko z s. Judytą i ks. Adamem. Matkę na szczęście ominęły jakieś szczegółowe kontrole bagażu i spokojnie przeszła odprawę. Inaczej było z nami, bo nie wróciliśmy prostą drogą do Jerozolimy, ale po drodze odwiedziliśmy pięknie miejsce, jakim jest Ain Karem i pustelnia Św. Jana (!!!). Och, szkoda słów. Trzeba tam być!
Zatrzymała nas nawet policja, ale, ale....no dobra - dzięki mojemu hebrajskiemu wszystko dobrze się skończyło (to sobie teraz pokadziłam, zaraz znajdę komentarze pod postem;)


Co do Niedzieli Palmowej w Jerozolimie, uczestniczyła w całej procesji nasza s.Beatriz, a s.Cecylia tylko częściowo. Pojawi się  kilka fotek ich autorstwa i filmy, na których można zobaczyć kto był ;) Natomiast wspólnie przeżyłyśmy Eucharystię i procesję w naszym Kościele Ormian Katolików. Było pięknie, bo otrzymywało się na koniec Mszy gałązki rozmarynu i drzewa oliwnego, a sama procesja była na koniec Eucharystii. Aby wejść do kościoła, trzeba było stukać w drzwi (co można zobaczyć na filmie).
Muszę przyznać, że śpiew ormiański chwyta bardzo za serce  i dziś Alex, nasz administrator, odśpiewał Credo  tak pięknie, jak jeszcze nie słyszałam (także wśród filmów można znaleźć).

Dzień kończy się spokojnie, z perspektywą dni przeżytych w tych miejscach świętych, w których "rozgrywa" się cała Liturgia Wielkiego Tygodnia. Jeszcze nie wiem co to znaczy. To zbyt wielka łaska...
Dziś na kazaniu nasz ormiański Biskup powiedział, że Jezus wchodzi do Jerozolimy, a tą Jerozolimą jest nasze serce....to chyba ważne.
Wczoraj także Matka Generalna w ramach naszego Dnia Skupienia poprowadziła nam medytację przygotowującą do Wielkiego Tygodnia. Ufam, że uda mi się ją tu umieścić, to można będzie skorzystać ;)















27 marca 2010

22 marca 2010

Jerozolimskie "niusy" z zakonnego podwórka

Od niedzieli gości u nas Matka Generalna...hm....co dalej?
no jakoś zobaczymy

ale na pewno ogromna prośba o modlitwę!!!
I podziękowania już teraz za nią...

21 marca 2010

Gościnny post

To miał być gościnny post, i jeszcze mam nadzieje, że takim się stanie, bo zachwyciłam się zdjęciem z sobotniej wyprawy na pustynię (znów beze mnie =(  ), na którym jest wspomniana już kilkakrotnie na tym blogu Weronika. Bardzo chciałam wstawić to zdjęcie tu, ale z jej komentarzem, kilkoma słowami, na które pozostawiam tu miejsce.
A zdjęcie wstawiam....sami oceńcie ;)


WERONIKA NAPISAŁA:
Ta 'niecodzienna' sytuacja - czyli turysta, Beduin i osiołek - pochodzi z prostego schematu "zdjecie za czekoladkę" :) Na punkcie widokowym przy Wadi Qelt rozdaliśmy biegającym tam dzieciakom czekoladki i batoniki, które nam zostały. Na co uprzejmy beduiński tatuś zaprosił nas do zdjęcia ze swoim synkiem i osiołkiem. Jak widać dla Małego to nie pierwszyzna... Na szczęście spontaniczność dzieci nie jest wyreżyserowana, a radość z batonika jest wielka! - stąd to piękne zdjęcie :-)

17 marca 2010

Kustosz franciszkanów w Jerozolimie: nie ma intifady



ts (/KAP) / kw, 2010-03-18
Kustosz franciszkanów w Jerozolimie: nie ma intifadyGrafitti na murze w Beltejem; fot. Paweł Cebula, foto.ekai.pl
Kustosz franciszkanów w Ziemi Świętej o. Pierbattista Pizzaballa ufa, że rozruchy, do jakich doszło w tych dniach w Jerozolimie, nie przerodzą się w nowy konflikt z Palestyńczykami.
"Wprawdzie w Ziemi Świętej panuje napięta atmosfera, ale wierzę, że nikt nie chce kolejnej intifady, nawet jeśli już tego pojęcia używa”, powiedział o. kustosz 17 marca włoskiej agencji religijnej SIR.
Zwrócił przy tym uwagę, że w ruchu turystycznym nie ma żadnych ograniczeń. Również, niezależnie od konfliktu wokół żydowskich planów budowlanych w południowo-wschodniej Jerozolimie, budowa 68 nowych mieszkań dla rodzin chrześcijańskich nie napotyka na trudności.
16 bm. w Jerozolimie doszło do nowych starć między palestyńskimi demonstrantami a policją izraelską. Skrajne ugrupowania palestyńskie ogłosiły „Dzień gniewu” , protestując w ten sposób przeciw poświęceniu starej synagogi. Położona w żydowskiej dzielnicy jerozolimskiego Starego Miasta synagoga Churva znajduje się w odległości ok. 350 metrów od Meczetu Skały.
Większość dojść do Starego Miasta została zamknięta dla Palestyńczyków. Według miejscowych mediów, młodzi Palestyńczycy rzucali kamieniami i palili opony. Wielu demonstrantów aresztowano. Policja rozpędziła manifestantów, używając gazów łzawiących.
Mimo pojawiających się konfliktów, należy też odnotować pozytywne zjawiska. Na przykład, po raz pierwszy od 10 lat izraelscy piloci wycieczek i kierowcy autokarów mogą ze swoimi grupami wjeżdżać do Betlejem.
Według izraelskiego Ministerstwa Turystyki armia tego kraju zaakceptowała projekt, na mocy którego odpowiednie zezwolenia otrzymało 25 żydowskich przewodników z Izraela i tyluż kierowców autokarów. Przyczyni się to do normalizacji sytuacji turystów i pielgrzymów, powiedział niemieckiej agencji katolickiej KNA Raphael Ben-Hur z ministerstwa turystyki. Dodał, że decyzja ta to „mała rewolucja”.
Od czasu umów z Oslo z 1995 roku Betlejem, podobnie jak inne miasta na Zachodnim Brzegu Jordanu, leży na terenie Autonomii Palestyńskiej. Po wybuchu drugiego powstania Palestyńczyków – intifady 2000 roku - Izrael zabronił swoim żydowskim obywatelom wkraczania do Autonomii w obawie przed porwaniami. Od tamtego czasu wiele grup pielgrzymów i turystów, chcąc odwiedzić Betlejem lub Jerycho, musi zmieniać pilota i autokar.


Grunt to mieć pomysł!

16 marca 2010

Surowe, świeże migdały

Kolejny "post" o jedzeniu....
Pojawiają się już nowe owoce, a znów zimno nas ścisnęło od wczoraj silnym wiatrem.
Zaskoczono nas we wspólnocie kilkoma "darami" natury (i dobroci), wśród których były świeże migdały. Muszę przyznać, że spotkałam się z nimi po raz pierwszy i nie wzbudziły mojego zachwytu swoim "nijakim" smakiem, tym bardziej, że zjada się je w całości ze skórką. Ale im częściej zaczynam je pogryzać, tym bardziej mi smakują.
A np. z takimi świeżymi daktylami było zupełnie na odwrót (choć jeszcze nie pora na nie, ale to było kiedyś). Polubiłam je od pierwszego ugryzienia. Podobnie ze smoczym okiem.
Wszystko na zdjęciach - domyślcie się sami co dokładnie jest na fotkach ;)    A wieczorem były pyszne truskawki - o naturalnym smaku ;)....i to już nie pierwsze jedzone w tym roku!

13 marca 2010

Wielki dzień dla Nancy - Bat Mitzva

No tak, ale zanim napiszę o tym co dziś się działo trzeba kilka słów wstępu.

Przyjechałam do Jerozolimy 25 czerwca 2009.
Proszę się nie bać, wstęp nie będzie aż tak długi!
Zaraz po przyjeździe udało mi się zacząć zajęcia z hebrajskiego w szkole "MILAH", gdzie spotkałam wspaniałych ludzi, z którymi spędziliśmy trzy intensywne miesiące na nauce "iwrit". No i niektóre są podtrzymywane aż dotąd, z czego bardzo się cieszę. W ten sposób, ku mojemu zaskoczeniu, jakiś czas temu zostałam zaproszona na Bat Mitzva do Nancy, mamy czworga dzieci: Shira, Noa, Ari, Liron, ale własnie chodzi o Nancy, która w zaproszeniu napisała: "lepiej późno niż wcale", i ta uroczystość dziś dotyczyła właśnie jej.
 Bat micwa (hebr. בת מצווה, dosł. córka przykazania) - żydowska uroczystość religijna, związana z wejściem dziewczyny okres dorosłości, odpowiednik bar micwy. W zależności od tradycji może być obchodzona w jej 12. (na ogół) lub 13. roku życia.

W społecznościach ortodoksyjnych wejście dziewczynek w dorosłość jest świętowane jedynie przez symboliczną uroczystość w zaciszu domowym. W innych odłamach judaizmu obrzędy są takie same, jak przy bar micwie. Bat micwę zapoczątkował ruch pod przewodnictwem Mordechaja Kaplana, który później przekształcił się w judaizm rekonstrukcjonistyczny. Pierwsza bat micwa odbyła się 18 marca 1922 roku w Nowym Jorku i dostąpiła jej córka Kaplana - Judith Kaplan. Obecnie poza rekonstrukcjonistami praktykują ją również reformatorzy, liberałowie i znaczna część konserwatystów. Olbrzymia większość ortodoksów odrzuca ją jako innowację w religii.

No i udałyśmy się z samego rana z Rominą, włoszką, która także była z nami na hebrajskim, do synagogi Kol HaNeshama, gdzie już kiedyś udało mi się być na rozpoczęcie Szabatu. I tam, na szczęście, udało nam się dojść trochę przed czasem, bo mogłyśmy zobaczyć Nancy na próbie czytania Tory. I niestety to był jedyny moment kiedy jeszcze mogłam robić zdjęcia. Och, wiele by pisać....
Bardzo piękna uroczystość.  Trwała  długo, bo od 9.15 do 12.15. Było śpiewanie, czytanie Tory, komentarze w postaci skeczów, zabawy, dialogu, np. dlaczego Mojżesz nie wchodził do namiotu kiedy obłok zstępował? Bo nie było już miejsca ;), bo Adonaj potrzebował trochę prywatności. 
W pewnym momencie po całej sali rozbiegły się dzieci z koszykami cukierków. No a my tak patrzyłyśmy, że każdy brał po garści cukierków, ale nie jadł ich nikt. To my z Rominą tak samo. Okazało się, że kiedy Nancy skończyła śpiew Tory, Rabbi nakrył ją tałesem i wtedy wszyscy rzucali w nich cukierkami, a dzieci znów je podnosiły i na nowo rzucały. Przesympatyczne.
Kiedy Tora była przenoszona po sali, wszyscy odwracali sie do niej twarzą, całowali, dotykali... Kiedy została podniesiona przed zwinięciem i schowaniem, wszyscy podnieśli w jej stronę mały palec prawej reki. Kiedy potem spytałam o co chodziło, jeden ze znajomych powiedział, że jest na to wiele tłumaczeń, ale on powie mi to, co jemu się podoba, że to na znak naszego włączenia w dzieło stworzenia (!). 
No a potem było jedzonko ;), taki szwedzki stół przygotowany z tego, co każdy przyniósł. No i oczywiście włączyłam sie w to, tylko musiałam dopytać czy chipsy na pewno są koszerne, bo na humusie sama wyczytałam, że jest ;). 
Naprawdę wiele można by opowiadać o ich zwyczajach..., śpiewach, modlitwach, które opierają się na Starym Testamencie (tak dla uproszczenia).
Spotyka sie też wiele niespodzianek. Np. była pani, ktorej mama urodziła się w Polsce. Córka Rabina uczy się polskiego.... Ale większość tych, ktorzy należą do tej synagogi jest ze Stanów Zjednoczonych.

No i dzisiejsza pogoda: go-rą-co! Jak w lecie!
Super!

10 marca 2010

Ha, ha...nie tylko Córki św. Pawła jako pierwsze kobiety wsiadły na motorino we Włoszech, ale....


Sr. RoseL’Associazione cattolici nei Media (CIMA), nella 17° edizione del premio annuale, ha insignito sr Rose Pacatte, Figlia di San Paolo, del Premio CIMA 2010. "Il consiglio di amministrazione CIMA premia sr Rose Pacatte, per il suo ruolo di leadership nel mondo dei media, per il suo impegno per l’alfabetizzazione e per la sua appassionata difesa dei progetti multimediali, che illuminano la complessità e le sfide della condizione umana, segnala inoltre il contributo significativo di sr Rose come autrice, giornalista, presentatrice e critico cinematografico, e per il suo instancabile impegno come relatrice cattolica in alcune delle più importanti giurie di film festival, tra cui Toronto, Venezia e Berlino".
I premi CIMA sono nati nel 1992 con lo scopo di "riconoscere e promuovere persone, film e programmi televisivi che elevano lo spirito e aiutano a capire il significato di essere parte della famiglia umana".
Sr Rose Pacatte, direttrice del Centro Studi Paoline Media (PCM), si è interessata ai media, dall’editoria al cinema, fin dalla sua entrata tra Figlie di San Paolo, ormai da oltre 40 anni. Ha lavorato nella giuria ecumeniche e cattolica alle Mostre di Venezia, Locarno e Berlino Film Festival. Nel 2008 è stata presidente della giuria SIGNIS a Venezia. Dal 2000 sr. Rose è co-direttore del National Film Retreat, Ha insegnato cinema e spiritualità presso LMU, Saddleback
College e all’Università di Daytona. Le nostre felicitazioni più care a sr Rose.

5 marca 2010

Pokój - niepokój





A number of clashes between Palestinians and Israeli police at the site have been reported.
Podaję te wiadomości, które znajduję w internecie, bo tak naprawdę nie wiem skąd dowiedzieć się więcej. Nie odczuwa się aż tak bardzo tej sytuacji, choć dziś nie było Drogi Krzyżowej ze względu na bezpieczeństwo. Natomiast w niedzielę zdarzyło mi się, że idąc do Kościoła musiałam się wrócić do domu, bo nagle na ulicy zaczął się jakiś chaos, ludzie uciekali w przeciwnym kierunku niż ja szłam, więc wycofałam się i ja. 
Nie wiem co pokazuje telewizja na świecie, co się mówi. Jednak spokojnie nie jest, ale doraźnego niebezpieczeństwa się tu, u nas, się nie zauważa.

JERUSALEM(CNN) -- Dozens of people were injured during clashes Friday between Israeli police and Palestinian youths in east Jerusalem at one of the city's holiest sites.
The incident occurred at and around the Al Aqsa mosque, a Jerusalem police spokesman said. Palestinian youths were throwing rocks and injured three officers, the spokesman said.
Officers responded by spraying tear gas and shooting rubber bullets at the protesters, police said.
Shadee al-Jaberi, a doctor who came to the scene, said he saw 60 people injured in the melee. Fifteen of them suffered serious head injuries.
This was at least the second time this week clashes had erupted around the compound known to Jews as the Temple Mount and to Muslims as Haram Al-Sharif.
In October, clashes between Palestinians and Israeli police at the site led to the arrest of dozens of Palestinians.

Kilkadziesiąt osób rannych w świętym mieście


We wschodniej Jerozolimie wybuchły gwałtowne starcia między policjantami i Palestyńczykami. Według świadków, kilkadziesiąt osób odniosło obrażenia. 

Początkowo do starć z palestyńskimi manifestantami skandującymi hasła islamskie doszło na 
Wzgórzu Świątynnym, w świętym miejscu islamu, po piątkowej modlitwie. Potem zamieszki przeniosły się na uliczki dzielnicy muzułmańskiej starego miasta. Informowano także o sporadycznych starciach we wschodniej części Jerozolimy - zamieszkanej głównie przez muzułmanów.

- Hospitalizowano 5 policjantów, a kilkunastu opatrzono na miejscu - powiedział rzecznik policji. 

3 marca 2010

Purim...nie było mnie

w Jerozolimie, więc zamieszczam "skradzione" fotki a pod spodem link.
Purim (פורים - hebr. losy) – święto żydowskie, obchodzone 14 dnia miesiąca adar (w roku przestępnym w drugim miesiącu adar) upamiętniające uchronienie Żydów od zagłady w perskim imperium Achemenidów za czasów panowania Artakserksesa I. Historia ta opowiada o królu Achaszweroszu (Aswerus), królowej Esterze (Hadassa), jej przybranym ojcu Mardocheuszu (Mordechaj) i ministrze Hamanie. Żyd Mardocheusz wbrew poleceniu króla nie oddawał pokłonu Hamanowi (prawdopodobnie z powodów religijnych); z tego powodu Haman postanowił skazać na zagładę wszystkich Żydów. Los wskazał na 13 dzień adar jako datę zagłady. Dowiedziawszy się o tym planie Estera zwróciła się do króla z prośbą o zmianę tej decyzji. W konsekwencji Hamana, jego rodzinę oraz innych wrogów Żydów spotkała śmierć, jaką gotowali dla Żydów w tymże dniu. Zdarzenie to opisuje biblijna Księga Estery - Megilat Ester (Est 9:25-32).

W tym dniu czytana jest w synagodze Księga Estery. Ilekroć pada słowo "Haman", zebrani hałasują, tupią, grzechoczą kołatkami. Po południu spożywa się posiłek świąteczny. Tradycyjnie spożywa się trójkątne słodkie bułeczki z makiem, zwane "uszami Hamana" (hamentaszen). Obowiązkiem religijnym jest w ten dzień pić alkohol aż do momentu, w którym nie można będzie rozróżnić wznoszonych okrzyków: "Niech będzie błogosławiony Mordechaj" i "Niech będzie przeklęty Haman" - Adlojada.
Święto Purim ma charakter karnawałowy i jest chętnie obchodzone także przez niereligijnych Żydów. Uczestnicy przebierają się w kostiumy, często mężczyźni w kobiece, a kobiety w męskie. W tym dniu wielu religijnych Żydów popełnia ograniczone wykroczenia przeciwko prawu żydowskiemu. Zakładane są maski. Tradycyjnie dzieci chodzą od domu do domu i odgrywają przedstawienie Purim Spiel, oparte na historii Estery, natomiast studenci w satyryczny sposób objaśniają naukę żydowską. Obyczaj nakazuje spełniać w święto dobre uczynki, posyłać prezenty z pokarmów ubogim osobom.
A tu fotki z imprezy purimowej u nas w szkole (no też mnie nie było): http://milah.org/Purim2010/index.html


2 marca 2010

Gorzkie Żale i ...Emaus

Oczywiście Gorzkie Żale nie w Emaus, ale na Flagellacji, czyli w Kościele Biczowania. A potem Emaus.
Taka była ostatnia niedziela. 
Ogromnie się cisze, że jest tu w Jerozolimie to nasze polskie nabożeństwo - moje ukochane...I bardzo piękne to doświadczenie zobaczyć jak się Polacy zbierają w Kościele na Flagellacji. Zasługa SS. MB Miłosierdzia, że możemy się wspólnie modlić...
Niestety nie udało mi się uczestniczyć tydzień temu, ale w tę  niedzielę pomimo ulewy udało się, co więcej, połączyły to siostry z świętowaniem imienin s.Wincenty przy pysznym ciastku!
Ale to nie koniec, bo w końcu udało mi się wyjechać do Emaus, do o.Franciszka.
Pojechałyśmy tam z Weroniką, nasza wolontariuszką z Biblioteki. A ja w drodze przypomniałam sobie, że nie zabrałam paszportu, a już nie było czasu, żeby się wracać, bo Ojciec Franciszek miał odprawiać Mszę o g.18.00. No cóż, liczyłam że kopia paszportu i legitymacja ze szkoły hebrajskiego na coś się przydadzą. Ale nie przydały się. No nic się nie stało, po prostu spytali w drodze powrotnej: ?מה נשמע, i jechaliśmy dalej.


Zachwyciłyśmy się klasztorem...Jest taki duży...ja kiedyś marzyłam, że w naszym zgromadzeniu też mamy takie klasztory - no trochę się przemarzyłam ;).
Był piękny wieczór po smacznej i obfitej kolacji, był cieplutki pokój z zimną wodą, bo oczywiście grzała się woda, ale my nie potrafiłyśmy, i nawet nie wiedziałyśmy, że trzeba przełączyć z baterii słonecznych. No i kąpiel była szybka i oszczędna.
A rano Msza z siostrami w Kościele, i baaardzo smaczna jajecznica na śniadanie!!!
No już dość tych reklam Emaus - trzeba pojechać, zobaczyć.
Niestety nie było dość czasu na pobycie tam, a jedynie pozwiedzałyśmy co - nieco.
Tylko, ...no właśnie, tylko i aż - się okazało jaka myśląca jestem, bo nie zabrałam aparatu, a pogoda była niesamowita. Tego już się nie uchwyci. Coś tam starałam się uchwycić komórką, dla pamięci swojej własnej.


A teraz siedzę nad hebrajskim i udaję, że coś wchodzi mi do głowy na środowy sprawdzian...kiedy ja w końcu przestanę się uczyć...no, ale mam nadzieję jeszcze na arabski kiedyś ;) - to jest mój dopping do hebrajskiego, że potem będzie łatwiej.
No i jest jeszcze sen o...a to będzie sekret, ale jak się zrealizuje to napiszę ;)














Zdjęcia z nabożeństwa udostepnione przez s.Wincentę - dziękuję ogromnie!