28 grudnia 2014

17 grudnia 2014

Tak na szybko...

Biegam, biegam, biegam, bo Święta za pasem.
Bez tego biegania nie byłoby tego cudownego odpoczynku potem z brzuchem zmęczonym tymi wspaniałymi potrawami…Tak, tak, wiem, nie to najważniejsze w świętach. Ale przeżyłam święta Bożego Narodzenia bez tej typowo polskiej otoczki świątecznej i jakbym miała wybierać, to zawsze wolę te polskie świąteczne klimaty. Chyba dlatego, że mam dobre wspomnienia świąt przeżywanych właśnie w ten sposób w domu rodzinnym.
Dla mnie to zaangażowanie zewnętrzne jest tą Martą, która krząta się i troszczy o wiele, bo Oblubieniec ma nadejść…On przychodzi co dzień. W każdym człowieku, spotkaniu, można przeżyć Boże Narodzenie…potrzeba nam trochę "magii", ale nie do czarów, ale do ukojenia uczuć. 
Nawet Betlejem stroi się na ten czas. Można to zobaczyć korzystając z kamerek jakie są zainstalowane w tym judzkim miasteczku:http://live.coolnet.ps/camer1/
Kto był w Betlejem, wie jakie emocje budzą się kiedy wspomina się groty na Polu Pasterzy…