27 listopada 2011

Przyjdź!

Aż trudno uwierzyć, że już kolejny, trzeci Adwent w Ziemi Św.
Jak zaczyna się ten czas, to moje myśli już biegną do Bożego Narodzenia. Jak je spędzę w tym roku?
Jak zawsze dochodzę do wniosku, że pomimo braku sklepów przepełnionych gwiazdkowymi gadżetami i tu, w Jerozolimie, można ten czas spędzić bardzo powierzchownie i płytko. Choćby zastanawiając się, jak spędzić Święta. Czy wybrać się na Pasterkę do Betlejem, gdzie mniej jest modlitwy a więcej chaosu medialnego? Zostać w domu gdzie dopadnie mnie smutek, bo w międzynarodowej wspólnocie trudno o świętowanie takie jak w Polsce, czy spędzić Wigilię w gronie Polaków nad "dwunastoma" tradycyjnymi daniami?
Jak niesamowitym doświadczeniem jest tęsknić za domem.Tęsknić za rodzinnymi świętami. Niesamowitym, bo widzę jak bardzo angażowało mnie celebrowanie tych Świąt. Celebrowanie, nie tylko obchodzenie, ale i celebrowanie. I w tym zawierał się wyjazd do Babci na wieś, który wspominamy czasem, jak jakąś wielką przygodę, bo Babcia mieszkała w lesie, poza całym skupiskiem domów wiejskich. Niektóre zimy w Polsce były tak pełne śniegu, że nie było możliwym dojechać samochodem do domu Babci (i Dziadzia, ale u nas w domu mówiło się, że "jedziemy do Babci"). Zostawialiśmy wtedy samochód u jakiś gospodarzy, a sami, ok. 2 km szliśmy z rodzicami na piechotę, z tobołkami, bo przy trójce dzieci trzeba bylo trochę rzeczy zabrać. Najmłodszy na sankach, razem z siatkami pełnymi zakupów świątecznych, bo Babcia miała daleko do sklepów. Te zaspy, te ośnieżone świerki! Te futerka sztuczne lub z królika i te polskie relaxy!A potem zasuwało się na plastikowych nartach, robiło sztuczne lodowisko u babci na podwórku. Bez łazienki w mieszkaniu, bez bieżącej wody. Z choinką ściętą przez Dziadzia w lesie, ubraną w cukierki i pilnowanej potem przez najstarszego brata przed tym młodszym rodzeństwem. Spacery po lesie w skrzypiącym śniegu, śpiewanie kolęd, te swojskie ciasta! Pasterka tylko dla dorosłych, bo daleko, na piechotę. A my dzieci zostawaliśmy z Babcią w domu. Spanie w poprzek na jednym tapczanie, co większy to dostawał krzesło pod nogi, a rodzice na podłodze na kożuchach. Butelki z wodą do ogrzania stóp. Piec, w którym paliło się drewnem.
A w drodze powrotnej liczenie oświetlonych w domach choinek. I zasypianie.
To skarb mieć takie wspomnienia.
Celebrowanie, bo dla mnie nie istnieją Święta przeżywane "tylko" duchowo. Jak nie ma tego wymiaru "wspólnoty" to będzie to zawsze namiastka.
Dziś odkrywam, że czas Adwentu to spojrzenie w przyszłość. To oczekiwanie. Nie oglądanie się wstecz, nie zasypianie pod wspomnieniami. To czujność, czułość, bo wyczekiwanie z miłością...Nie na kolejne Boże Narodzenie, na Betlejem, gdzie wątpię czy Jezus się urodził, skoro w Polsce w zimie jest tak pięknie...To tęsknota za Nim, za tym, który już nie przyjdzie jak małe dziecko, ale jako Pan, Oblubieniec, Sędzia, Król...Ten Adwent to swoisty czas rekolekcji, ćwiczenia się w oczekiwaniu, aby potem w "zielonej" codzienności zwykłego czasu dojść do wprawy, nie zaspać.
Przyjdź Panie Jezu. Przyjdź. Nie zwlekaj.

26 listopada 2011

Dziś...

W szczególnej łączności z moimi braćmi i siostrami z Rodziny św. Pawła, choć są tak daleko i tak rozproszeni po całym świecie, dziękujemy za naszego Ojca Założyciela, bł Jakuba Alberione.
Obyśmy mieli przynajmniej namiastkę jego wiary!
Tego życzę nam wszystkim...

24 listopada 2011

Nasz nowy Prowincjał :)


Dnia 23 listopada 2011 r. decyzją Przełożonego Generalnego ks. Silvio Sassi, Przełożonym Regionalnym w Polsce, na lata 2012 - 2014, został mianowany ks. Bogusław Zeman. Dziękując Bogu, za dar nowego Przełożonego Regionalnego pamiętajmy o szczerej modlitwie w intencji ks. Bogusława, aby ta jego nowa posługa, przynosiła w naszym Zgromadzeniu błogosławione owoce.

22 listopada 2011

Nowa inicjatywa w moim miejscu pracy-Italiano


Biblioteca francescana di Gerusalemme: prosegue il lavoro di catalogazione del fondo antico

All’interno del convento di San Salvatore, nel cuore del quartiere cristiano della Città Vecchia di Gerusalemme, si trova la biblioteca dei francescani della Custodia di Terra Santa. Qui, tra preziosi manoscritti e bellissime collezioni di volumi antichi, sta avanzando il lavoro di catalogazione di alcuni di questi volumi, e precisamente dei libri a stampa del Quattro e Cinquecento.
Il lavoro, che prosegue da diversi mesi, intende creare un catalogo dettagliato in cui siano riportati i dati e le informazioni sullo stato di conservazione e sulla provenienza di ogni singolo volume, in modo da poter ricostruire con sempre maggior precisione, attraverso la storia dei libri, la storia della biblioteca.
Il progetto è portato avanti con il sostegno di ATS pro Terra Sancta – all’interno del progetto più ampio “Raccontare la Terra Santa” -, della Custodia di Terra Santa e del Centro di Ricerca Europeo Libro Editoria Biblioteca dell’Università Cattolica di Milano, e coinvolge, oltre alla biblioteca di San Salvatore, anche la biblioteca dello Studium Biblicum Franciscanum.
Il catalogo, che verrà pubblicato a stampa il prossimo anno, costituirà uno strumento importante per gli studiosi e i ricercatori non solo di Gerusalemme ma di tutto il mondo, che potranno avere una panoramica dettagliata dei volumi che si possono consultare in questa biblioteca. Di grande interesse, ad esempio, sono alcune collezioni rare, come quella dedicata agli itinerari e ai resoconti di viaggio in Terra Santa, dal Quattrocento ai giorni nostri.








***

20 listopada 2011

Bezsilność

Jak poradzić sobie z sytuacją, kiedy trzeba leczyć korzenie, i Ty to widzisz, i wiesz, że to operacja bolesna, ale konieczna bo wszystkim jest ciężko. A osoba, od której to zależy pyta: co zrobić, żeby liście były bardziej zielone? (bo myśl o owocach to dla niej abstrakcja) Może obetniemy te gałąź? A Ty wiesz, że tak można próbować w nieskończoność...bo chore są korzenie. Ale nie masz narzędzi by to zrobić.
Co poradzić?
Wiem, enigmatycznie, no ale właśnie inaczej się nie da.
Najciężej mi zawsze z bezsilnością.
Pozostaje wierność i łaska.

14 listopada 2011

Mokro, zimno, ciemno...

czyli nowe oblicze Jerozolimy. Oblicze zimowe powoli zaczyna dominować nad tym letnim. To też ma swój urok. Zwłaszcza kiedy z nieba leją się strugi deszczu!

6 listopada 2011

Święta muzułmańskie...Eid al -Adha

Pisałam już o tym święcie, które właśnie przypada w dniu dzisiejszym, stąd odniosę się do mojego posta sprzed dwóch lat, Eid al-Adha. Bo od wczoraj zastanawiamy się skąd takie tłumy na ulicy, a nie mamy dostępu do neta żeby to sprawdzić. Ja właśnie siedzę w zakrystii, czekając na grupę z Francji, która ma mieć u nas w Kościele swoją niedzielną Eucharystię.

5 listopada 2011

Zimno, Zimno, ...

... coraz zimniej. Niestety mój cudowny pokój z balkonem wychodzącym na Starą Jerozolimę ma ten tragiczny defekt: jest strasznie zimny. Piękna podłoga, która dosłownie parzy zimnem nawet przez buty, aż do kostek. Szpary centymentrowe (nawet więcej niż jedno) pod drzwiami doskonale "orzeźwiają" powietrze bez otwierania okna. A to dopiero listopad. A ja wszelkie możliwe swetry już wyjęłam, ciepłą pościel, z jakimiś ogrzewającymi matami...starzeję się, to jest jasne. Całe szczęście, że chociaż wodę mamy ciepłą, bo przez 1,5 roku ścinało mi zęby od lodowatej wody. A przy tym piękne słońce i deszcz, który nie pada, ale chluszcze co chwila. Cudowne jest życie jerozolimskie, iście cudowne. Cud polega na wytrzymaniu tu kolejnego roku...Dooobra, nie jest tak tragicznie. Przesadzam. Ale z zimnem u mnie  w pokoju nie ;).