31 grudnia 2010

2011

Niech Nowy Rok... będzie dobry.

Panie, jeśli dasz mi nowy rok cały
lub tylko w części, 
uczyń mnie również świętym.
Spraw, żebym uświęcił chwile, 
oddechy, słowa, oczy, słuch, język,
serce, fantazję, umysł i wolę...
Abym nie liczył tylko przemijające lata, 
lecz abym wzrastał w świętości.
bł. Jakub Alberione

30 grudnia 2010

Czas Świąteczny...

tak na szybko i krótko, bo ten czas jeszcze trwa. Ale to jakby ktoś pytał co robimy, czy co robię.
W te święta nie miałam zamiaru wybierać się na Pasterkę do Betlejem, po zeszłorocznym doświadczeniu chaosu bardziej a nie modlitwy i zmęczenia...no i niemożnością dostania się do Groty na spokojniejszą i dłuższą modlitwę.A, że bardzo tęskniłam za polskimi świętami, wybrałam się na Wigilię do ss. Elżbietanek, do Nowego Domu Polskiego tu w Jerozolimie. Siostra Nimfa z s. Gabrielą pojechały do Betlejem na Pasterkę, a s. Cecilia miała iść spać. No a ja postanowiłam zostać na Pasterce u Sióstr polskich. Ale jednocześnie jakoś tak myślałam, że chyba jednak wybrałabym się jakoś do Betlejem, ale czekałam na jakąś okazję.
Po niezbyt długiej, ale okraszonej śpiewaniem kolęd  kolacji wigilijnej, posprzątałyśmy i spotkaliśmy się na ciastku w refektarzu sióstr z tymi, którzy pozostali w domu, bo jednak znaczna część wspólnoty poszła do Betlejem. O 24.00 rozpoczęliśmy Pasterkę, a po Pasterce...No właśnie, udało się, z czego jestem niezmiernie szczęśliwa, pojechać do Betlejem. Zajechaliśmy w czwórkę, oddaliśmy samochód tym co wracali do Jerozolimy po głównej Mszy celebrowanej przez Patriarchę, a sami poszliśmy do Bazyliki Narodzenia. Udało nam się dostać do Groty Narodzenia, a nawet więcej, udało mi się uczestniczyć w Eucharystii sprawowanej przez ojca gwardiana, o.Stefano, a koncelebrowanej przez trzech polskich kapłanów.
No łaska niesamowita...sercem starałam się ogarnąć wszystkich, bo głowa i tak by nie pomieściła wszystkich.
Zaraz po tej Mszy do groty wchodził Patriarcha na kolejną Mszę.
Zachciało nam się jeszcze odwiedzić Pole Pasterzy, ale jak to się mówi, pocałowaliśmy klamkę, bo już było nieczynne (było ok. 3.00 rano).


Wróciłam do domu dość wcześnie, bo ok. 4.30, ale niestety to spowodowane jest atrakcją przejścia przez check  point między Autonomią Palestyńską, do jakiej należy Betlejem a Izraelem. Ale było spokojnie.
No a na drugi dzień trochę odespania i na Mszę Bożonarodzeniową w naszym Kościele, czyli po ormiańsku.
Niestety dowiedzieliśmy się, że dokładnie w noc Bożego Narodzenia zginęły w wypadku samochodowym trzy siostry franciszkanki z Góry Błogosławieństw, jadąc właśnie na Pasterkę do Betlejem.
Po południu w dzień Bożego Narodzenia wyszłyśmy z s.Nimfą na spacer i zwiedzanie różnych Kościołów pod względem żłóbków. Ale, jako, że s.Nimfa nie znała jeszcze innych kilku miejsc poza żłóbkami, takich jak Sadzawka Bethesda czy Lithostrotos, zobaczyłyśmy niewiele żłóbków, natomiast zeszło nam wiele czasu...stąd pewnie będzie jeszcze ciąg dalszy zwiedzania żłóbków, a wśród świątecznych zdjęć można znaleźć niekoniecznie takie, które tam tematycznie pasują.
W niedzielę miałam zamiar uczestniczyć w Eucharystii odpustowej w Kościele św.Szczepana OO. Dominikanów, jednak po godzinnym oczekiwaniu na rozpoczęcie Mszy z powodu transmisji do Francji, dałam za wygraną i wróciłam do domu z postanowieniem świętowania tego męczennika w innym miejscu. Po południu, z s.Cecylią zeszłyśmy do Doliny Cedronu (prawie) i tam uczestniczyłyśmy w liturgii przygotowanej przez braci franciszkanów w miejscu męczeństwa św.Szczepana.
Jutro będziemy świętować s.Sylwestrę ze Starego Domu Polskiego, u SS.Elżbietanek, a potem u nas wieczorem, będzie miała mijsce Adoracja i zakończymy Stary a rozpoczniemy Nowy Rok 2011 Eucharystią, którą odprawi nasz Egzarcha Ormiański, ale w naszym łacińskim rycie.

19 grudnia 2010

יוסף

W sobotę byłam na ostatniej już w Adwencie Lectio Divina prowadzonej przez Braci z Bose w Romitaggio-Getsemani.
Chciałam przywołać tu tylko jedną myśl...reszta jest naprawdę warta do posłuchania w wykonaniu ks.Wojtka Węgrzyniaka, którego kazania bardzo szczerze polecam!!!
Otóż br Daniel zwrócił uwagę na Józefa...na jego milczenie, a raczej na to co powiedział, a co zostało odnotowane w dzisiejszym fragmencie Ewangelii Mt 1,18-24. "...któremu nadasz imię Jezus...". Br Daniel powiedział, że jest to jedyne słowo, o jakim wiemy, że Józef je wypowiedział: Jezus. I takie było jego życie...całe dla Jezusa. Przegrane, po ludzku patrząc.Takie jak Jezusa - po ludzku kalkulując.
Jedno słowo: Jezus. Została mu dana wielka odpowiedzialność ojca: nadać imię, imię, które stało się jego życiem. Matka daje życie naturalne, ojciec daje dziecku pozycję w społeczeństwie, nadaje mu imię, tożsamość.
Tu też polecam bardzo książkę Michel Meslin L'esperienza umana del divino, która kapitalnie pokazuje niepodważalną funkcję ojca w życiu dziecka (temat dość na czasie).
Jezus...Bóg, który zbawia. Józef wybiera Boga, który daje wszystko. I wybiera Go całym życiem, na całe życie.

13 grudnia 2010

Pobrudziło się a teraz się myje

Czyli zlewa jak się patrzy. Nadal zimno. Wczoraj moja filipińska siostra podeszła do mnie wieczorem i z przerażeniem mówi: "wiesz, że termometr u nas wskazuje 6 stopni?".Noo, tym bardziej doskwiera to zimno, że leje. Ale dobrze, bo przynajmniej zmyje cały ten piach pustynny...jak na razie jest żółte błotko wszędzie, łącznie z moimi oknami.
 

12 grudnia 2010

Sypie u nas...ale piachem

Szaro, buro, wietrznie strasznie, i zimno.Szaleje burza piaskowa.
Czasem popada. Termometr pokazuje 14 stopni.
Dziś gotowałam obiad dla wspólnoty. Naleśniki z kurczakiem (pomysł ściągnęłam od P.Grażynki), ale trzeba mieć anielską cierpliwość u nas. Usmażenie 10 naleśników zajęło mi godzinę. Taką mamy super sprawną kuchenkę elektryczną. Ale wyszły dobre, tylko mało ;). I część była z cukinią smażoną, a mała część na słodko...ale nie ma jak naleśniki mojej Mamy!Oj, ale by się zjadło!

10 grudnia 2010

Jeeestem i żyję!

Ojej, a wcale aż tak dawno nie nie pisałam ;)
Ale chyba trochę czas na nadrobienie wieści...Skończyło się świętowanie  Chanuki, ale dzielę się znakiem obchodzenia jej na Starym Mieście u nas. Aż mnie wzruszyło kiedy zobaczyłam te ciekawe chanukije w Starej Jerozolimie.
Zaczął się nowy rok dla muzułmanów, ale oni nie świętują go tak hucznie jak np. Ramadanu. Praktycznie nie dało się więc tego odczuć nawet w naszej dzielnicy.
W zeszła sobotę był bardzo wdzięczny koncert kolęd polskiego dziecięcego Chóru Don-Diri-Don ze Szczecina. Niestety nie udało się nam zorganizować w naszym Kościele, ale za to przyjęty został przez OO. Franciszkanów.
I chyba nic się nie działo szczególnego u nas w ostatnim czasie...powoli przygotowania do Świąt. Najpierw te duchowe, Adwentowe, ale też i te zewnętrzne.Jest coraz zimniej, oczywiście na śnieg u nas nie ma co liczyć. Coraz więcej osób rozjeżdża się na Święta w rodzinne strony.

3 grudnia 2010

Wielki pożar pod Hajfą

Około 40 osób zginęło w pożarze, który wybuchł rano w lesie w pobliżu Hajfy, na północy Izraela.Z terenów, na których szaleje pożar, ewakuowano setki ludzi
Izraelskie radio publiczne podało, że autokar przewożący ok. 50 więźniów przewrócił się, a następnie zapalił
źródło: AFP
Izraelskie radio publiczne podało, że autokar przewożący ok. 50 więźniów przewrócił się, a następnie zapalił
Ewakuowany został kibuc, hotel, niektóre części Uniwersytetu Hajfy oraz więzienie, w którym przetrzymywanych jest ok. 500 Palestyńczyków, zatrzymanych ze względów bezpieczeństwa lub przebywających nielegalnie w Izraelu.
Wczesnym wieczorem strażakom nie udało się jeszcze opanować ognia. Premier Benjamin Netanjahu apeluje o pomoc.
Według lokalnych mediów, ogień opanował teren o powierzchni prawie 3 tysiące hektarów.
Ewakuowano setki ludzi z pobliskiego kibucu, hotelu, niektórych części kampusu Uniwersytetu Hajfy oraz więzienia, w którym przetrzymywanych było ok. 500 Palestyńczyków, zatrzymanych ze względów bezpieczeństwa lub przebywających nielegalnie w Izraelu.
Ok. 40 osób zginęło, gdy w płomieniach stanął autokar. Wcześniej podawano, że w wypadku zginęli więźniowie z ośrodka Damon, jednak jak powiedział szef izraelskiego więziennictwa Jaron Zamir, wśród ofiar są głównie strażnicy więzienni z innych ośrodków, którzy jechali pomóc w ewakuacji więzienia. Inne źródła podają, że autokar wracał z więzienia.
Zdjęcia telewizyjne pokazywały zwęglony szkielet pojazdu. Rzecznik służb ratowniczych Eli Bin poinformował, że wypadek przeżyły trzy osoby.
- Jest to katastrofa na niespotykaną dotychczas skalę - powiedział premier Netanjahu, apelując o pomoc do Cypru, Włoch, Rosji oraz Grecji. Przedstawiciel służb pożarniczych Szimon Romach powiedział, że kraj nie ma wystarczającej liczby samolotów ani śmigłowców do walki z żywiołem.
Z pożarem walczy obecnie 25 oddziałów strażaków.
Władze podejrzewają, że pożar wybuchł na nielegalnym wysypisku śmieci.
W pobliżu Hajfy wiał wiatr o prędkości ok. 30 km na godzinę, a temperatura sięgała 30 stopni. Od miesięcy w Izraelu panują wyjątkowo wysokie temperatury. Tegoroczny listopad był najsuchszy od 60 lat.

1 grudnia 2010

Adwentowo

Chanuka...

Dziś po południu, będąc na Adoracji, dochodziły mnie odgłosy świętowania Chanuki. Śpiew, bębny...I uświadomiłam sobie, że dla ludzi żyjących w Polsce, to takie normalne widzieć o tej porze roku roratkę w kościołach, kto do kościołów nie zachodzi, to choinki już na wystawach, kartki świąteczne, i dosłownie wszystko to, co jest związane z "przemysłem" Gwiazdkowym.W Jerozolimie nie znajdzie się nic z tego. Aż trudno sobie to uzmysłowić. Mówię o sobie. I dziś tak myślałam, już kolejny raz, że dla chrześcijanina nie ma problemu świętować wszelkie święta żydowskie, są ku temu podstawy jakby nie było.
Ale już nie można powiedzieć tego w odwrotną stronę.
I niestety ( to niestety jest z wielu powodów), widać często jak specyfika świąt żydowskich przyciąga tłumy, a nasze święta kościelne wcale niekoniecznie.
Taka mi jeszcze przyszła myśl, czy pani Prezydent Miasta Warszawy wnosi figurkę dzieciątka Jezus do żłóbka w jakimś Kościele, albo w jakiejś szopce na którymś z placów warszawskich? Nie sądzę, lub o tym nie wiem (i chętnie się dowiem, jeśli ktoś coś na ten temat wie). Ale zapala chanukije na Pl.Grzybowskim...