25 lutego 2014

"Nie pytamy Cię, Panie, dlaczego nam ją zabrałeś, lecz dziękujemy Ci, że nam ją dałeś"

Wiem, że nic nie napisałam wcześniej w związku z tym zdjęciem. Bo trudno pisać o kimś takim jak s. Gabriela w czasie przeszłym. Choć jej pogrzeb odbył się w środę to jednak trudno nadal uświadomić sobie, że jej nie ma....
Poznałam ją w 1999 roku, o ile dobrze pamiętam, szła z naszą pierwszą grupą paulińską Tymoteusz z Lublina na Jasną Górę. Ta przyjaźń, która zawiązała się wtedy zamieniła się w pokrewieństwo duchowe w jednej rodzinie zakonnej. Pamiętam jak Aneta (bo takie imię miała ze Chrztu) zastanawiała się jaką datę wybrać na dzień swojego wstąpienia do naszego Zgromadzenia. I zasugerowałam jej 16 października jako rocznicę wyboru Jana Pawła II na Papieża. I w tym roku kanonizacji naszego Papieża s. M. Gabrysia, bo takie imię zakonne przyjęła, będzie już radować się chwałą tego ukochanego świętego w Niebie, w co ja mocno wierzę.

Dużo można by pisać...od kilku dni przeglądam listy, jakie kilka lat temu otrzymałam od niej...miała serce naprawdę pełne Boga.
Wspomnienia o s. M. Gabrieli Kubeckiej


5 lutego 2014

Od Słowa do Życia

Nasza siostra Iwona od jakiegoś czasu pracuje w Edycji św. Pawła z naszymi braćmi i księżmi z Towarzystwa Św. Pawła i oto jeden z owoców tej współpracy, który bardzo polecam tym, którzy korzystają na przykład z Oremusa:

2 lutego 2014

Trud powrotu

Wschód słońca
Dopiero kilkanaście godzin jestem w Polsce. Jeszcze zdaje mi się, że za chwilę będę wsiadała do autokaru i przemierzała kolejne kilometry świętej ziemi...
Kolejny tydzień z nową grupą pielgrzymkową za mną a dla mnie to jakbym tam cały czas była. Za każdym razem kiedy wyjeżdżam do Ziemi św. aby dzielić się z ludźmi miłością do tego szczególnego miejsca i jego mieszkańców bardzo się boję. Jest to taki strach braku wiary w siebie. Czy rzeczywiście to ma sens żebym właśnie ja stawała przed ludźmi i mówiła im o tym wszystkim co dotyczy życia Jezusa? Jest tylu innych przewodników, o wiele lepiej przygotowanych, z większą wiedzą biblijną, zdolnościami przekazu, a ja cóż?
Ale ten strach mija mi już na lotnisku kiedy widzę twarze ludzi i ich nieświadomość tego co zobaczą, czego doświadczą.  Przychodzi mi wtedy taka chęć opowiedzenia im tego wszystkiego co ja sama tam doświadczyłam. Wszystko to, co dzieje się później jest bardzo proste, nic nadzwyczajnego...a jednak pozostawia jakiś ślad niezatarty w ludziach.
Łaska ogromna kiedy możemy mieszkać blisko sanktuariów takich jak Bazylika Bożego Grobu, Bazylika Narodzenia czy Bazylika Zwiastowania....wtedy nie jest ważne zmęczenie. Pomimo dnia pełnego wielu wrażeń i aktywności znajdzie się zawsze siły na cichą modlitwę w tych szczególnych miejscach wcześnie rano lub wieczorem po powrocie do hotelu. Mnie czasem sił już nie starcza, bo jednak trzeba być na pełnych obrotach, z uwagą na całą grupę i odpowiedzialnością za każdą osobę i zrealizowanie programu. Każdy dzień dla mnie w Ziemi św. to ogromna łaska.
Wiele osób zachwyca się Galileą, a dla mnie Judea to miejsce jakby się czas zatrzymał. Jakby Jezus jeszcze gdzieś tędy się przechadzał wśród tej serdecznej, ubogiej ludności palestyńskiej.

Tyle przejęcia i zdenerwowania na początku a potem to zaskoczenie wdzięcznością grupy...i tak piękne doświadczenie bogactwa każdego z osobna.
To wielka łaska móc dzielić się Ziemią św. z innymi.