6 lipca 2009

Coś ważnego dla mnie...

Tzn. chciałam zamieścic jedną uwagę...

Wszystko to co piszę, piszę ze świadomością, że osoby, które tu zaglądają, może nawet mnie nie znają, a te które mnie znają, lub znają sytuację mojego wyjazdu tutaj są tak zróznicowane, żę zastrzegam sobie prawo do pisania ogólnikowego.
Może komuś się wydawać, że to czego my tutaj doświadczamy to jakaś sielanka, bo opisuję to może w jakimś szczególnym zachwycie i może komuś rodzić się pragnienie bycia tu...

To wszysto jest jednak moim, własnym, subiektywnym spojrzeniem!!!
Na pewno, każdy na moim miejscu, przeżywałby te same wydarzenia w sposób zupelnie inny. Ktoś nigdy by tego nie opisywał i o tym nie mówił, a ktoś inny może by pisał coś więcej.
Ale to akurat tym razem piszę niestety tylko ja. Na pewno opowiadanie byłoby zróżnicowane gdyby mogły się dołączyć inne siostry. Ale ze zrozumiałych względów jest to niemożliwe.

Staram sie podchodzić do wszystkiego pozytywnie i dziękować Bogu za to wszystko co mnie spotyka. Stąd może brak opisu jakiś trudności, problemów, sytuacji skomplikowanych dotyczących osób... ( bo ludzie zawsze szukają jakiś opowiadań z dreszczykiem;), więc ten sposób mojego opisywania nie będzie miarodajny dla każdego. Poza tym nasze życie jest proste, bardzo proste, ubogie. I choć niczego nam nie brak, to nie moge napisać, że mamy wszystko. Mamy to co konieczne. Mamy nawet telewizor!! Bo podarowali nam go sąsiedzi, tak jak też np. łóżko. Ale nie mamy anteny, więc telewizor jest kolejnym meblem, na którym zbiera się kurz.
Nie biegamy żeby zwiedzać, tylko mieszkamy mając wokół te miejsca, które można zobaczyć na zdjęciach, więc siłą rzeczy zachodzimy tam, co czasem staje się pożyteczne żeby potem wskazać innym drogę.

Jest wiele spraw, na które nie ma miejsca na blogu. To powinno być raczej jasne. Więc to, o czym piszę jest jakimś wycinkiem z życia tutaj...
Z czasem na pewno będzie coraz mniej moich wpisów.
Zawsze jest też możliwość napisania do mnie i w miarę możliwości czasowych będe starała się odpisać...

To tyle ode mnie;)gwoli wyjaśnienia.

I dziękuję tym, którzy wyrazili swoją opinię na temat mojego pisania (nie mylić z głosowaniem na bloga, czego nie uznaję).


3 komentarze:

  1. Dzięki temu, że piszesz mogę czuć Twoją obecność w moim życiu. Pojawiłaś się jak miałam 4 lata, potem czasem na jakiś czas znikałaś, ale tak naprawdę zawsze bylaś. A teraz mimo, że jesteś tak daleko codziennie mogę się upewnić że jesteś. Pisz dalej i nie przejmuj się co inni piszą. Bądź pewna, że są tacy którym bardzo zależy abyś nadal pisała ten blog. Nawet gdy Twoje życie będzie już takie "rutynowe".

    OdpowiedzUsuń
  2. oj, siostra, siostra....trzeba wyjechać czasem aż tak daleko...

    OdpowiedzUsuń
  3. Justyna (Bolek)24 lipca 2009 15:46

    Cześć kochana Sylwuś!! Wspaniale, że piszesz ten blog i bardzo Cię proszę nie przerywaj tego pisania, bo serce mi się raduje jak mogę przeczytać Twoje słowa. Gorąco Cię pozdrawiam i zawsze o Tobie pamiętam !!!!!

    OdpowiedzUsuń