3 lipca 2009

KILKA DROBIAZGÓW Z DNIA



Trochę trudno tłumaczyć tu, co znajduje sie na zdjęciach. Odsyłam do galerii.
Jesteśmy pod naszym kosciołem w takiej małej uliczce - coby omijać przyjaznych arabów, którzy wciąż coś oferują. Wybrałyśmy się dziś na krótki spacer, chcąc uczcić św.Tomasza Apostoła, głównego apostoła Indii - czyli ze względu na s.Nirmalę, udałyśmy się do Bazyliki Grobu, żeby sprawdzić, czy Pan prawdziwie zmartwychwstał. Do środka weszłam po raz pierwszy, i faktycznie nie było GO tam...

W drodze do Bazyliki poznałam jeszcze jednego studenta polaka, ks.Zbyszka, jak to mówiła s.Cecylia, ten co ma na imię jak sławny piłkarz polski..., i poznałam Edytkę, wolontariuszkę u ss.Elżbietanek w Starym Domu Polskim, która jest tu już od roku. Och! Ale jej dobrze!

A w drodze powrotnej spotkałam kolejnego znajomego, ks.Marka ;), który przyjechał na kilka dni.
Jerozolima to naprawdę czasem jest jak mała wioska, wszystkie drogi się krzyżują...

No ale to był wieczór.
Natomiast wcześniej...ale to aż żal pisać, bo miałam to szczeście odwiedzić klasztor benedyktyński na Syjonie. I, niestety, kiedy w pracowni kadzidła wyjęłam aparat, okazało się, że baterie są rozładowane. Przyznam się szczerze, że nie zdziwiłam się z jednej strony, bo to miejsce tak szczególne, a ja staram się nie robic od razu zdjęć, tam gdzie jestem, no chyba że wiem, że nie wrócę. A tu wiem, że wrócę, i obiecuję ciekawą opowieść o tym jak powstaje kadziło u Benedyktynów.

I tak właśnie, będąc już kolejny raz ośmieliłam się na zrobienie trochę więcej zdjęć z Bazyliki Grobu Pańskiego. W środku jednak nie zrobiłam, bo dziś byłam tam po raz pierwszy, to tak na chwilkę modlitwy....

Wracając, zresztą idąc już do Grobu, spotykałyśmy wielu Żydów ortodoksyjnych w swoich szczególnych chałatach. Jakby nie było zaczynał się Szabat.















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz