2 lipca 2009

MINĄŁ JUŻ TYDZIEŃ...

...a ja czuję się jakbym była tu już przynajmniej rok!
A może mały skrót naszego dnia? Albo nie, bo zorientujecie się, że...leniuchujemy ;)

- Wstanie - siostry ok. 4.00 i biegną czasem na otwarcie Bazyliki Bożego Grobu; Ja ok. 5.00 ;);
- Modlitwy poranne - 5.40, potem s.Nirmala przygotowuje do Mszy, s.Cecylia czeka na księdza, tzn. otwiera bramę i pilnuje, żeby nieporządani goscie nie weszli, ja w tym czasie odprwaiam medytację;
- Eucharystia g. 6.30 (włoski, łacina, hebrajski, angielski)
- WYSTAWIENIE NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU;
- dwie jedzą śniadanko, jedna czuwa przy Panu, a potem jedna jak już się naje to ją zmienia;
- obowiązki...tzn. pranie, sprzątanie, doglądanie co trzeba w Kościele zrobić, lub jeśli są wolne godziny na Adoracji to je zawsze obejmujemy wychodzi ok. 3 godz. modlitwy dziennie (nasze główne apostolstwo);
- obiad g.12.00 (gotujemy na zmianę z s.Nirmalą)KUCHNIA WŁOSKO-HINDUSKA (czyli prawie bez mięsa, warzywa, owoce i zawsze pita, czyli chlebek arabski - widać na fotkach z kolacji);
- zazwyczaj adoracja popołudniu lub jakieś zakupy, ale to częściej rano, bo chłodniej;
- Nieszpory śpiewane przed Najswiętszym Sakramentem z innymi ludźmi, po włosku g. 17.30;
- g. 18.00 Błogosławieństwo i schowanie Najśw. Sakramentu, lub ściślej zamknięcie Tabernakulum;
- albo wychodzimy na zakupy, alo na wspólny spacer, a w czwartek, piatek i sobotę sprzątamy Kościół;
- Kolacja
- spanko...siostry wcześnie, a ja jednak mam jeszcze inny zegar nastawiony, a inaczej nic by tu się nie pojawiło...


Do września będę miała w niedzielę, pon., wt. i śro. zajęcia na kursie hebr. od g. 9.00 do g. 12.00. Jak widać, świętować będę w piatek z muzułmanami i w sobotę z żydami. Konsekwencje życia tutaj...

I tak mijają dni, jak na razie....


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz