22 sierpnia 2009

Dzień zaczął się mile...

bo wstałam, ha, ha! Kto czyta to, a był dziś na imieninach u s. Róży i s. Benigny to pewnie pomyślał, że miło było, bo było świętowanie we wspólnocie Sióstr Elżbietanek z Nowego Domu Polskiego. No i ma rację, bo właśnie dlatego dzień zaczął się mile, wcześniej to była noc....Wstawanie (jak dla mnie) nie jest miłe, zwłaszcza o 5.00 rano! Jakoś jedno oko długo mi sie nie chce otworzyć, no to proszę sobie wyobrazić jak można z jednym okiem zamkniętym super trafić do łazienki, a najpierw trafić w nogami w kapcie ;), potem w szafę, potem natrafić na okulary, z nadzieją, że może coś pomogą, ale jednak zrezygnować z nich natrafiając ciągle na coś innego na biurku, i wreszcie włączyć lampkę, bo jest ciemno!Potem już jest troche łatwiej, chociaż do łazienki i tak nie trafiam, bo zamiast pasty i szczoteczki do zębów - zdradzę wam tajemnicę - używam najpierw kawy, i wtedy otwiera się drugie oko...Potem trafiam w końcu do łazienki, i znów zamykam oczy, bo nie są potrzebne otwarte przy myciu zębów, nie?
I jakoś dalej idzie...zapomniałam chyba tylko raz założyć buty i wyszłam już z domu w kapciach. Ale i tak było ciemno i nikt mnie nie widział, bo o tej porze wszyscy normalni ludzie (proszę się nie obrażać) śpią!!!! I takie życie...

Więc było miło na miłym śniadaniu w miłym towarzystwie...


1 komentarz:

  1. hi hi no wstawanie to jest ogromne wyzwanie...
    ja dziś rano zalałem kawę zimną wodą ;-)
    nie pierwszy już raz zresztą...
    ale i tak w porównaniu - to mamy łatwiej bo od kilku dni wstajemy koło 9 dopiero...
    podziwiam Cię Siostro - 5 rano- ech...

    OdpowiedzUsuń