10 sierpnia 2009

Smutno...

Hm, to smutno to robi mi sie zawsze kiedy wracam z zajęć z hebrajskiego....Mijam wiele osób. Słychać arabski, rosyjski, angielski, hebrajski. Różne ubrania, różne twarze, bardzo różne.... I to zachowanie Żydów. Mnie to się robi bardzo,bardzo smutno kiedy mija mnie kobieta, tak jak dziś, blada, poważna, jakoś za poważna, szczupła, w długiej spódnicy, powłóczystej, w ztonowanych kolorach między czernią, bielą i brązem, w nakryciu na głowie, coś w rodzaju małego turbanu. Przemyka obok, dosłownie przemyka, w przejściu wąskim, przylgnęła jakby do muru, bo już dalej uciec nie mogła. I tak jest codziennie. Tak robią kobiety, dzieci, albo nawet nie patrzą w moją stronę, albo kiedy już spojrzą to spuszczają wzrok, przechodzą na drugą stronę, ruszają szybszym krokiem....Nie jest mi przykro. Nie czuję się jakoś odrzucona. Tylko wzbiera się w sercu taki smutek....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz