6 października 2009

WYBÓR


To słowo jest dla mnie kluczem do dzisiejszej Ewangelii o Marcie i Marii. Zwróciłam na nie uwagę jakoś dopiero dziś.
Myślę, że człowiek ma zawsze skłonności do łagodzenia Słowa, do interpretowania tak jak jest wygodniej, żeby za dużo od siebie nie wymagać, no bo kontemplacja to dla innych, bo słowo mistyka to takie jakieś niewyraźne, górnolotne, że nie da się nie "działać" w życiu....
I ta biedna Maria, o której Jezus jasno mówi, że obrała najlepszą cząstkę (śmieszne to liturgiczne tłumaczenie), jest często dla nas powodem do wyrzutów sumienia. No kto jest w stanie powiedzieć sobie: ja widzę siebie w osobie Marii? (ale nie życzeniowo, że tak by się chciało). Natomiast większość stwierdzi, że jest w nas Marta.... Ale gdzieś podskórnie czuje się, że faktycznie ta Maria to ma lepiej, siedzi sobie, skupiona na Tym, którego kocha, z Którym jest jej dobrze.... Marta chyba też to tak widzi.
Ile jest prób pogodzenia tych dwóch postaci, że życie czynne i kontemplacyjne jest najdoskonalsze, że zawsze jest w każdym z nas coś z Marty i Marii....

A dla mnie dziś Maria jest naprawdę bohaterką. Bo ona dokonała wyboru. Obrała...
W Biblii Paulistów: wybrała. Dla tych wykształconych: ἐξελέξατο.
Miała wybór. Nie była skazana "łaską wlaną" na siedzenie przy Jezusie, bo przydałby się taki przykład w Ewangelii. Nie, jasno Jezus mówi, że wybrała, czyli: miała inną możliwość.
Czy wybrała to co łatwiejsze? Po samej reakcji Marty widać, że tym wyborem naraziła się swojej siostrze. Zazdrość, złość, pretensje, ale chyba przede wszystkim niezrozumienie ze strony Marty, no bo przecież ona się męczy, bo zamiast zrobić coś, co logicznie powinno być zrobione, pomóc starszej siostrze, to Maria sobie siedzi.

I co mnie urzekło najbardziej? Ta wolność Marii. Wolność dokonania wyboru. Wolność od tego co być powinno, jak być powinno. Wolność od oczekiwań osób wokół. Wolność od Marty....wolność w byciu z Jezusem. Jakby określenie własnej tożsamości przez wybór tego co jest najdroższe sercu.
I chyba tego nie zostanie pozbawiona....Chociaż, nie wierzę, że przyszło jej to z łatwością.


Diego Velazquez







5 komentarzy:

  1. Pokój Tobie!

    Czy przyjmujesz zaproszenie skierowane do Ciebie w Ewangelii Świętego Mateusza rozdział 6 werset 33?

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. jakież trudne jest to dokonywanie wyborów..i jakiej wymaga dojrzałości od każdego z nas! na miarę każdego z nas...przecież nie zawsze dokonujemy trafnego wyboru!!! my ludzie..słabi ludzie;..bez Boga jacy mali.., nieśmiali, nieufni...piękne Twoje myśli..Pozdrawiam Cię i pomódlmy się dziś za siebie...:)Pomódl się za mnie proszę..

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze, pamiętam w modlitwie...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię, gdy prowokujesz do myślenia. Tak trzymaj.

    OdpowiedzUsuń
  5. :)ha, takiej mnie nie znałaś, co?
    No ale to jedynie wtedy gdy i mnie coś sprowokuje do myślenia...więc się dzielę.

    OdpowiedzUsuń