2 marca 2010

Gorzkie Żale i ...Emaus

Oczywiście Gorzkie Żale nie w Emaus, ale na Flagellacji, czyli w Kościele Biczowania. A potem Emaus.
Taka była ostatnia niedziela. 
Ogromnie się cisze, że jest tu w Jerozolimie to nasze polskie nabożeństwo - moje ukochane...I bardzo piękne to doświadczenie zobaczyć jak się Polacy zbierają w Kościele na Flagellacji. Zasługa SS. MB Miłosierdzia, że możemy się wspólnie modlić...
Niestety nie udało mi się uczestniczyć tydzień temu, ale w tę  niedzielę pomimo ulewy udało się, co więcej, połączyły to siostry z świętowaniem imienin s.Wincenty przy pysznym ciastku!
Ale to nie koniec, bo w końcu udało mi się wyjechać do Emaus, do o.Franciszka.
Pojechałyśmy tam z Weroniką, nasza wolontariuszką z Biblioteki. A ja w drodze przypomniałam sobie, że nie zabrałam paszportu, a już nie było czasu, żeby się wracać, bo Ojciec Franciszek miał odprawiać Mszę o g.18.00. No cóż, liczyłam że kopia paszportu i legitymacja ze szkoły hebrajskiego na coś się przydadzą. Ale nie przydały się. No nic się nie stało, po prostu spytali w drodze powrotnej: ?מה נשמע, i jechaliśmy dalej.


Zachwyciłyśmy się klasztorem...Jest taki duży...ja kiedyś marzyłam, że w naszym zgromadzeniu też mamy takie klasztory - no trochę się przemarzyłam ;).
Był piękny wieczór po smacznej i obfitej kolacji, był cieplutki pokój z zimną wodą, bo oczywiście grzała się woda, ale my nie potrafiłyśmy, i nawet nie wiedziałyśmy, że trzeba przełączyć z baterii słonecznych. No i kąpiel była szybka i oszczędna.
A rano Msza z siostrami w Kościele, i baaardzo smaczna jajecznica na śniadanie!!!
No już dość tych reklam Emaus - trzeba pojechać, zobaczyć.
Niestety nie było dość czasu na pobycie tam, a jedynie pozwiedzałyśmy co - nieco.
Tylko, ...no właśnie, tylko i aż - się okazało jaka myśląca jestem, bo nie zabrałam aparatu, a pogoda była niesamowita. Tego już się nie uchwyci. Coś tam starałam się uchwycić komórką, dla pamięci swojej własnej.


A teraz siedzę nad hebrajskim i udaję, że coś wchodzi mi do głowy na środowy sprawdzian...kiedy ja w końcu przestanę się uczyć...no, ale mam nadzieję jeszcze na arabski kiedyś ;) - to jest mój dopping do hebrajskiego, że potem będzie łatwiej.
No i jest jeszcze sen o...a to będzie sekret, ale jak się zrealizuje to napiszę ;)














Zdjęcia z nabożeństwa udostepnione przez s.Wincentę - dziękuję ogromnie!

3 komentarze:

  1. Szczęść Boże Siostro Miriam, wiem że się nie znamy - ale... chcę tylko powiedzieć, że ja też lubię bardzo to nabożeństwo Gorzkich Żali. :)
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejny wpis na blogu! Basia ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam złe wsomnienia z Emaus. Przed bramą klasztoru w zeszłym roku kilku miejscowych zaatakowało mojego znajomego i odebrało mu pieniądze i aparat fotograficzny grożąc nożem. Nasz autobus z trudem wydostał się z miasteczka bo utrudniano nam wyjazd a dzieci rzucały kamieniami. Nie chciałby tam wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  3. A moze trzeba wlasnie zmienic wspomnienia, i wrocic?

    OdpowiedzUsuń