16 marca 2010

Surowe, świeże migdały

Kolejny "post" o jedzeniu....
Pojawiają się już nowe owoce, a znów zimno nas ścisnęło od wczoraj silnym wiatrem.
Zaskoczono nas we wspólnocie kilkoma "darami" natury (i dobroci), wśród których były świeże migdały. Muszę przyznać, że spotkałam się z nimi po raz pierwszy i nie wzbudziły mojego zachwytu swoim "nijakim" smakiem, tym bardziej, że zjada się je w całości ze skórką. Ale im częściej zaczynam je pogryzać, tym bardziej mi smakują.
A np. z takimi świeżymi daktylami było zupełnie na odwrót (choć jeszcze nie pora na nie, ale to było kiedyś). Polubiłam je od pierwszego ugryzienia. Podobnie ze smoczym okiem.
Wszystko na zdjęciach - domyślcie się sami co dokładnie jest na fotkach ;)    A wieczorem były pyszne truskawki - o naturalnym smaku ;)....i to już nie pierwsze jedzone w tym roku!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz