27 maja 2010

Lubię burze, ale niekoniecznie pełne piachu...

Tak właśnie wygląda Jerozolima dziś, wiatr, nieznośnie lepkie i duszne powietrze (chamsin). Żółty piach wciska się wszędzie co widać po moim komputerze, który wcale nie stoi pod otwartym oknem, bo chowam go jak nie pracuję, własnie żeby mu zaoszczędzić takiego wyglądu. Dla porównania jest drugie zdjęcie, z tym samym widokiem z mojego okna, w normalny słoneczny dzień, kiedy można spokojnie zobaczyć  wieżę  klasztoru franciszkanów San Salvatore. Do tego po spacerze na zewnątrz jakoś dziwnie piecze twarz...I spadł dziś też deszcz, trochę,ale zawsze coś. A w momencie kiedy to piszę robi się jakoś dziwnie ciemno pomimo wczesnej godziny. Ale atrakcje!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz