11 maja 2010

MAŁE SZCZĘŚCIA

No, małe, bo cóż to jest: pełnoziarnista pita z masłem, z pomidorkiem posypanym solą.  Do tego powietrze pachnące morzem. Wystarczy. Poczułam się tak jakoś szczęśliwa. A jeszcze śpiew ptaków.

Bo wczoraj to pogoda była straszna, już rano ok. 34 stopni, parno, bez słońca. Wieczorem pojawił się fajny, chłodny wiatr. No a dziś!!!Piękna pogoda. Wprawdzie brakuje mi trochę deszczu, ale nie jest źle.
To takie małe szczęścia na codzień...

5 komentarzy:

  1. Prawda, niby nic a jednak...

    OdpowiedzUsuń
  2. Z pewnoscia nie byla pelnoziarnista... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jakby szczęście zależało od ziarnistości pity!zazdrośnicy jedne!

    OdpowiedzUsuń
  4. i w ogóle nie powinnam anonimowego zamieścić, ale...niech się cieszy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale to święta zazdrość Siostro...

    OdpowiedzUsuń