29 listopada 2010

Adwentowe nadzieje

Trochę  się pośmiałam, bo na Facebooku jak napisałam, że Adwent tuż, tuż a śniegu nie widać, to wzbudziło to jakieś ożywienie w "chwaleniu się", że w Polsce śnieg jest, że Warszawę przyprószyło, że w moim rodzinnym mieście też jest już śnieg...oj, ja to wszystko wiem. Ale nic nie poradzę, że duszę i potrzeby mam wg polskiej natury, i choć wiem, że nie mam szans na zobaczenie śniegu, to i tak takie telefony, jaki własnie odebrałam z Radomia: "nie mogę do Ciebie zadzwonić na skype bo własnie nam wyłączyli prąd, a ja odśnieżam bo sypie tak jak jeszcze nigdy nie widziałem", nie wzbudzają we mnie ogromnej radości!
No nic, będąc w Jerozolimie trzeba się liczyć z takimi brakami jak nieobecność śniegu. Choć w zeszłym roku, ale dopiero w lutym, miałam tę przyjemność zmarznąć na ośnieżonym Hermonie. A we wspólnocie mam siostrę z Filipin, która nawet śniegu na oczy nigdy nie widziała, i ma nadzieję, że zobaczy go w Izraelu.
A może jednak spadnie i w Jerozolimie?

2 komentarze:

  1. Wiesz Marysiu, a ja na śnieg czekałam całe cztery lata i dostałam go wcale nie w Polsce, lecz w... Irlandii, gdzie podobno śnieg nie pada. A dla mnie spadł i w dodatku padał cały tydzień, czyli od czasu jak tu przyjechałam. Dopiero dziś przestał... Więc może i dla Ciebie się zdarzy jakiś cud w tym względzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zdarzyl sie przeciez w tym roku ;) w zimie!doczekalam sie sniegu w Jerozolimie...

      Usuń