1 grudnia 2010

Chanuka...

Dziś po południu, będąc na Adoracji, dochodziły mnie odgłosy świętowania Chanuki. Śpiew, bębny...I uświadomiłam sobie, że dla ludzi żyjących w Polsce, to takie normalne widzieć o tej porze roku roratkę w kościołach, kto do kościołów nie zachodzi, to choinki już na wystawach, kartki świąteczne, i dosłownie wszystko to, co jest związane z "przemysłem" Gwiazdkowym.W Jerozolimie nie znajdzie się nic z tego. Aż trudno sobie to uzmysłowić. Mówię o sobie. I dziś tak myślałam, już kolejny raz, że dla chrześcijanina nie ma problemu świętować wszelkie święta żydowskie, są ku temu podstawy jakby nie było.
Ale już nie można powiedzieć tego w odwrotną stronę.
I niestety ( to niestety jest z wielu powodów), widać często jak specyfika świąt żydowskich przyciąga tłumy, a nasze święta kościelne wcale niekoniecznie.
Taka mi jeszcze przyszła myśl, czy pani Prezydent Miasta Warszawy wnosi figurkę dzieciątka Jezus do żłóbka w jakimś Kościele, albo w jakiejś szopce na którymś z placów warszawskich? Nie sądzę, lub o tym nie wiem (i chętnie się dowiem, jeśli ktoś coś na ten temat wie). Ale zapala chanukije na Pl.Grzybowskim...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz