14 lutego 2011

Jerozolimskie spotkania

Nawet jeśli Jerozolima nie leży w centrum świata jak przedstawiają ją średniowieczne mapy świata, to i tak jest dla mnie właśnie w centrum. Nie sposób opisać jak wiele spotkań nastąpiło własnie tu, spotkań nieprzewidzianych, zaskakujących....Wydawać by się mogło, że to miasto jest po drodze, dokądkolwiek się zmierza...
Tydzień temu spotkanie z s.Judytą, która oprowadzała grupę. Kilka dni temu spotkanie z polskimi księżmi paulistami...a dziś już kolejne spotkanie z moją imienniczką, s. Miriam z naszego zgromadzenia.
Najbardziej niesamowite jest to, że to miasto przez te spotkania staje się coraz bardziej jakby moim domem. Bo inni przyjeżdżają i wyjeżdżają, a ja tu jestem. Wiele osób pyta mnie jak długo tu zostanę. Ja na szczęście tego nie wiem. I nie myślę o tym...czas należy do Pana.

1 komentarz:

  1. Od dawna powtarzam znajomym, którzy patrzą na mój tryb życia, że mój dom jest tam, gdzie aktualnie jestem. W każdym nowym miejscu próbuję tworzyć taki dom, chociaż pamiętam, że jest to dom tylko przejściowy. Prawdziwy i ostateczny jest TAM.

    OdpowiedzUsuń