17 maja 2011

O niczym.

Najgorzej jak na bloga ma się zbyt wielkie ambicje i jak człowiek nie ma nic do powiedzenia, to mu głupio.
No nie ma. Taki czas.Coś zaczęłam pisać w brudnopisie, bo nie udało się skończyć, ale raczej nic z tego nie będzie...Nie lubię pisać na brudno, szkoda czasu. I potem takie mało żywe to.
A jeszcze mnie zniechęca do pisania to, że niektórzy potem chcą czegoś więcej pisanego ode mnie, a ja się nie nadaję do tego. Podstawowy powód: nie znoszę pisania "po coś". Jak piszę, to piszę bo chcę...egoistka!
Dużo pracy, dużo zajęć różnych. Wolontariat adoracyjny nabiera tempa niespodziewanego. Cud! Móc dzielić się z innymi modlitwą, Obecnością. Przeraża mnie to. Ale to nie oddaje rzeczywistości. To przerażenie jakieś takie doświadczenie czegoś co przerasta oczekiwania. A trudności nie mniej. Ale Pan Zmartwychwstał - jakoś doświadczam tego w tym roku bardziej niż kiedykolwiek.
I u nas nadal chłodno-dziwne.

5 komentarzy:

  1. Może dlatego Pan dał nam zdolność robienia wielkich oczów, zdziwionych, jakby z zaskoczenia. Piękne to, że nie nasz plan bierze górę.

    OdpowiedzUsuń
  2. trudne..ale "łatwizna nie daje owoców" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dba, oj dba!;-)
    Dobrze jest dbać o "efekty".

    OdpowiedzUsuń
  4. lepiej o autentycznosc...efekty mijaja.

    OdpowiedzUsuń