13 czerwca 2011

Św. Antoni i Bocelli - co ich łączy?

Kościół Św.Zbawiciela w Jerozolimie i dzisiejsza Eucharystia...
Dziś św. Antoniego z Padwy, między innymi patrona Kustodii Ziemi Świętej. I świętowaliśmy rano celebrując Eucharystię w Kościele św. Zbawiciela (jakoś nie brzmi mi dobrze ta nazwa polska, bo na co dzień mówi się tu "San Salvatore" i prawie każdy wie o co chodzi). A na Mszy śpiewał chór Instytutu Magnificat, założony przez o.Armando, jednego z Franciszkanów. I...no dobra, i Andrea Bocelli też. Tak po prostu. Bez żadnej gali, bez garnituru, w koszulce polo. Oczywiście nie wszedł tylko żeby zaśpiewać, ale był na prezbiterium i uczestniczył w Eucharystii. http://www.custodia.org/default.asp?id=4&id_n=10244 W niedzielę miał koncert na Masadzie. Coraz mniej zaskoczenie w Jerozolimie mnie dziwi.
A po Kościele biegało "stadko" małych franciszkanków. Tacy mali chłopcy poprzebierani w habity franciszkańskie. Podobno wiąże się to z jakimś ślubem składanym, podejrzewam, przez rodziców.  Przeurocze...
W Jerozolimie nadzwyczaj chłodno. Wieje wiatr. I jest tylko 24 stopnie teraz na zewnątrz.


4 komentarze:

  1. Chłodno? Pewnie tylko na zewnątrz... duch gorący. Niech takim pozostanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie wiem, róznie z tym jest. Bo jak poszłam do Ducha na Syjon w nocy to na dachu Wieczerniku był tylko zimny Ruah ;)
    A Ksiądz, jak nie będzie wcześniej chodził spać, to nie da rady z tymi studiami ;)(i kto to pisze,nie?!)

    OdpowiedzUsuń
  3. " Andrea Bocelli po prostu" - bez garnituru, w koszulce polo.
    To się nazywa ukryta elegancja - większy efekt!;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale nie wydaje sie zeby on dbal o efekty...

    OdpowiedzUsuń