13 października 2011

Nowe doświadczenia

Jestem właśnie po pierwszej wycieczce szkolnej...śmiesznie to brzmi, ale w sumie to prawda. Jak dzieci szkolne, tak i my, studenci i pseudo-studenci SBF, pakujemy się do auotkaru o g. 7.30 rano i ruszamy spod Bramy Damasceńskiej w stronę Samarii. Dziś były odwiedziny Nablus, Sychem, Samaria...i nie pamiętam co jeszcze. Czyli miejsce spotkania Jezusa z Samarytanką - Studnia Jakuba, rzekomy grób św. Jana Chrzciciela, i wiele innych ciekawych kamyków sprzed wieków. No i cudowne krajobrazy Samarii! W każdym razie dzień bogaty w kolejne przekonanie, zwłaszcza co do Heroda Wielkiego, że naprawdę był wielki, pod każdym względem (Ks. Adam zwrócił mi uwagę: Z wielkosci Heroda bylbym bardziej ostrozny: pod pewnymi wzgledami, np. jako budowniczy, byl "wielki", pod innymi, np. mordujac zone i synow, jakby "mały').. Anegdota o nim krążąca wśród archeologów: nie mogą znaleźć żadnej monety z czasów Heroda Wielkiego...dlaczego? Bo wydał wszystkie pieniądze.

5 komentarzy:

  1. Bo się przeprowadzę do Jerozolimy...

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem kto Ksiedzu wymyslij "te" studia, ale chyba "te" by Ksiedzu bardziej sie podobaly...jeszcze nic straconego, a jezyk juz Ksiadz zna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Siostro za tą fotograficzną podróż :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż budzi się we mnie pragnienie, by chociaż odwiedzić Ziemię Świętą. Dzięki za wpis. Świetny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no i o to dokladnie chodzi!(czasem) zeby zachecic ;)

    OdpowiedzUsuń