Nowe doświadczenia

Jestem właśnie po pierwszej wycieczce szkolnej...śmiesznie to brzmi, ale w sumie to prawda. Jak dzieci szkolne, tak i my, studenci i pseudo-studenci SBF, pakujemy się do auotkaru o g. 7.30 rano i ruszamy spod Bramy Damasceńskiej w stronę Samarii. Dziś były odwiedziny Nablus, Sychem, Samaria...i nie pamiętam co jeszcze. Czyli miejsce spotkania Jezusa z Samarytanką - Studnia Jakuba, rzekomy grób św. Jana Chrzciciela, i wiele innych ciekawych kamyków sprzed wieków. No i cudowne krajobrazy Samarii! W każdym razie dzień bogaty w kolejne przekonanie, zwłaszcza co do Heroda Wielkiego, że naprawdę był wielki, pod każdym względem (Ks. Adam zwrócił mi uwagę: Z wielkosci Heroda bylbym bardziej ostrozny: pod pewnymi wzgledami, np. jako budowniczy, byl "wielki", pod innymi, np. mordujac zone i synow, jakby "mały').. Anegdota o nim krążąca wśród archeologów: nie mogą znaleźć żadnej monety z czasów Heroda Wielkiego...dlaczego? Bo wydał wszystkie pieniądze.

Komentarze

  1. Bo się przeprowadzę do Jerozolimy...

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem kto Ksiedzu wymyslij "te" studia, ale chyba "te" by Ksiedzu bardziej sie podobaly...jeszcze nic straconego, a jezyk juz Ksiadz zna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Siostro za tą fotograficzną podróż :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż budzi się we mnie pragnienie, by chociaż odwiedzić Ziemię Świętą. Dzięki za wpis. Świetny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no i o to dokladnie chodzi!(czasem) zeby zachecic ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz