Dziś natomiast, brak prądu tylko od g. 14.00. Czyli wróciłam do domu, zjadłam zimny obiad, zdążyłam coś tam zrobić zanim zrobiło się ciemno, a robi się szybko bo dziś leje cały dzień, i poszłam na adorację, a w kościele też brak prądu. Chyba jedyne miejsce, które na takim braku nie traci. Nawet na ludziach, bo pomimo ciemnego kościoła przychodzili na adorację tak samo...
Aż strach pomyśleć jeśli potrwa to dłużej. No ale komputer działa!
UAKTUALNIENIE: prąd pojawił się na kilka godzin w nocy i na kilka minut w dzień. Nadal go nie ma, czyli mijają ponad 24 godziny. Ja bym w domu już ogłosiła klęskę żywiołową...
UAKTUALNIENIE: prąd pojawił się na kilka godzin w nocy i na kilka minut w dzień. Nadal go nie ma, czyli mijają ponad 24 godziny. Ja bym w domu już ogłosiła klęskę żywiołową...

Ale ile energii i siły od NIEGO!
OdpowiedzUsuń na zawszeMiejmy nadzieje, ze akumulatory nie wyczerpia sie za szybko...
OdpowiedzUsuń na zawszehm.. szkoda mi Was, że zimno. Ale szukając drogi pocieszenia, to może być błogosławiony czas, zwłaszcza brak prądu w kościele. Kiedyś poszłam do Katedry WP a tu nie ma prądu, siostry rozstawiają świeczki etc. To była najlepiej przeżyta Eucharystia od dawna.. Bo w tej ciemności przychodzi wielka Światłość, gdy się w nią wejdzie, przekroczy jej próg..
OdpowiedzUsuń na zawszehm.. szkoda mi Was, że zimno. Ale szukając drogi pocieszenia, to może być błogosławiony czas, zwłaszcza brak prądu w kościele. Kiedyś poszłam do Katedry WP a tu nie ma prądu, siostry rozstawiają świeczki etc. To była najlepiej przeżyta Eucharystia od dawna.. Bo w tej ciemności przychodzi wielka Światłość, gdy się w nią wejdzie, przekroczy jej próg..
OdpowiedzUsuń na zawszePrad wrocil w nocy.Aczkolwiek juz przy swietle ale wstanie rano bylo troche traumatyczne...smieje sie, ze tak bardzio tesknilam za swietami Bozego Narodzenia u mojej babci na wsi, ze mam jakas namiastke, bo tam tez nie bylo cieplej wody ani ogrzewania, oprocz pieca, w ktorym palilo sie drewnem.
OdpowiedzUsuń na zawsze