5 lutego 2012

Zimno zimnu nie równe

No nie, bo zimno jerozolimskie doprowadziło mnie do przeziębienia, a za zimnem np. lubelskim, które paraliżuje komunikację, jednak tęsknię. Ale nie będę narzekać. Tu wystarczy ruszyć się o dwa kroki i można spać pod namiotem, jak to właśnie zrobili moi znajomi z Polski. W lutym! Pod namiotem! A jednak. Taki ten kraj jest przedziwny.
Kosciol sw. Jakuba Ormian Apostolskich w Jerozolimie
Byłam dziś na Nieszporach w kościele św. Jakuba, Ormian Apostolskich. Potem zainteresowana gdzie można znaleźć część kamienia, który służył do zamknięcia grobu Jezusa, spytałam o to jednego pana. Do tej pory nie wiem kim jest, ale dowiem się, bo oprowadził nas po klasztorze i pokazał wiele ciekawych zakątków. Np. miejsce, gdzie mieszkali oo.Franciszkanie wydaleni przez Turków z Wieczernika, a przyjęci na jakiś czas przez Ormian właśnie (XVI w.). Dowiedziałam się kiedy można wejść do Kościoła, który stoi na miejscu (rzekomym) domu Kajfasza, a który jest zamknięty na co dzień. I wiele innych rzeczy. Ale najważniejsze, że otrzymałam klucz, który może mi posłużyć do wejścia ponownego w te ciekawe miejsca! A nie zapowiadał się ten dzień tak ciekawie...zwłaszcza, że walczę z grypą!

8 komentarzy:

  1. oi zazdroszczę tego jerozolimskiego zimna, zazdroszczę...
    A pod namiotem to nawet w Polsce da się spać! No może teraz byłoby kiepsko, ale w styczniu jeden weekend tak spędziliśmy :) i wróciliśmy...zdrowsi niż przed wyjazdem :)
    Powrotu do zdrowia życzę!!! +

    OdpowiedzUsuń
  2. Od tego zimna, które paraliżuje lubelską komunikację, też się możesz grypy nabawić :) Ale wiem do czego tęsknisz, bo... ja to mam! Nie ma u nas co prawda śniegu, ale powietrze jest fantastycznie rzeźkie i zdrowe. Gorzej tylko jak przychodzi przy tych temperaturach spędzić w kościele parę godzin z rzędu, z samego rana... Ale co tam, nie ma to jak dobra zima.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy będzie można pójść z Siostrą?
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Iwo, z tym czasem spedzonym w Kosciele to doskonale rozumiem, bo tu 2 godz.adoracji to norma,a w tych dniach mamy 3 (oczywiscie nie wszystkie;).Ale najpiekniejsze ze kaplica adoracji jest cieplejsza od mojego wlasnego pokoju ;)
    Kochane "Starsze malzenstwo" mysle, ze tak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas warunki pogodowe też niesprzyjające. Najzimniejszym miejscem naszego domu jest oczywiście kaplica. Kaloryfery zakręcone w imię oszczędności. Mój i Twój, Siostro, znajomy o tajemniczym imieniu Adam, powiedział dziś przed Mszą: Na szczęście Pan Jezus jest jak kaloryfer. Nic tylko się przytulić.

      Usuń
  5. nasz Założyciel też tak pocieszał siostry na początku :). Jak szły w Albie do lodowato zimnej kaplicy na Adorację, to zapraszał je, żeby podeszły pod sam ołtarz i tak trwały na spotkaniu z Boskim Mistrzem i jak mówił "nie będzie wam już zimno". I tak też się działo. Siostry - jak wspominają - przestały marznąć w kościele.
    Może to nam jakoś brak wiary?

    OdpowiedzUsuń
  6. Moge napisac, ze nie wierze ze wiara ogrzeje?Moze to tylko taka przenosnia, ze jednak udalo sie to z wiara przetrwac, lub...tak potem opowiadaly.Albo ja mam za malo wiary?

    OdpowiedzUsuń