29 lipca 2012

Z życia pobożnego muzułmanina

W piątek, 8 dzień miesiąca Ramadan, czyli noc nie przespana, bo całą noc tłumy przechodziły obok naszego domu w stronę Meczetu Omara - tego ze złota kopułą - idąc na modlitwę. Z ledwością wyszłam z domu do pracy rano i z jeszcze większą ledwością z niej wracałam...W dodatku upał. Podpytywałam znajomych czy są jakieś ulgi jeśli jest tak gorąco. Niestety, jedyne czym mogą się ochłodzić, to zmoczyć głowę, twarz i usta, oraz nabrać wody do ust, ale nie mogą jej połknąć...i tak przez miesiąc. Zapytałam jak się to ma do nocnego potem objadania. Ale wyjaśniali, że to nie chodzi tylko o jedzenie, a potem o najedzenie się (miałam cichą nadzieję, że nie tylko o to chodzi!), ale o oczyszczenie całego człowieka: post w słowach, oczyszczenie wzroku, pojednanie, jałmużna. I zostałam zaproszona na iftar -czyli wieczorny posiłek muzułmański podczas Ramadanu, do mojej zaprzyjaźnionej rodziny Zaro. Było przeobficie, a post przerywa się najpierw zjedzeniem daktyli. Potem rosół w makaronem, kurczak faszerowany ryżem z drobno posiekaną wątróbką, napój ze strąków karobu, i jakieś warzywo marynowane, ale nie jestem w stanie napisać co to było...pita, chleb...potem przepyszna kawa z ciastem, i owoce. To wszystko w otoczeniu rodziców, dwóch synów i córki, i żony jednego z synów, która jak tylko pojawiał się młodszy syn, zakładała na siebie welon i specjalne ubranie...przypominała potem mniszkę prawosławną, z tym, że ubranie było kolorowe.... I zabawa z kilkumiesięczną Lamar. Było bardzo rodzinnie i jak zwykle z ojcem rodziny wdaliśmy się w dyskusje religijne przerywane cytatami z Koranu. Jak wiele można się nawzajem od siebie uczyć!











A Muzułmanie niezmordowani, pomimo upału, kobiety poubierane o wiele obficiej niż niejedna siostra zakonna, modlą się i modlą!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz