16 listopada 2012

„Gaza będzie odczuwać dotkliwe bóle” (Za 9,5)

Nie wiem jak jest u nas.  Tak naprawdę środowisko dość zamknięte ze względu na nieznajomość języka. To, co wiem, wiem z mediów. I czytając wiele wiadomości, składam je razem i szukam jakiegoś  roztropnego środka.
Gaza, ok. 90 km od Jerozolimy. Nie słychać rakiet u nas. Czytam list od Sióstr od Słowa Wcielonego, z Gazy. Ludzie proszą by nie odchodziły. Wspólnotę mają od czterech lat. Pracują z dziećmi. Ludzie ofiarują im pomoc. Brakło prądu. Szkoły zamknięte na 72 godziny.
Dziś piątek, wiele wojska i policji na ulicach Jerozolimy. Stare Miasto zamknięte dla młodych muzułmanów. Nie mogli dostać się na Plac Świątynny na modlitwę. Na ulicach dość pustawo, jak na piątek. Wracając do domu po południu znajomi muzułmanie mówią, że była i rakieta skierowana na Jerozolimę. Nie ma ofiar. Ok. 16.45 rozmawiałam z Polską przez skype i usłyszałam u nas odgłos syren. Przeciwrakietowy. Nie mam pojęcia co robić. Czytam później artykuły o ludziach, którzy zbiegali do schronu. Gdzie tu schrony na Starym Mieście? Chyba, że w naszej kaplicy adoracji :).
Kontaktuję się ze znajomą z Tel Avivu. Pisze, że spokój.
Właśnie. Spokój. Co przyniesie jutro?
Modlimy się o pokój.

3 komentarze:

  1. Schron w Kaplicy... Nie ma chyba lepszego miejsca skoro życie w Jego rękach. Przypomniała mi się rozmowa z moim przyjacielem, który musiał odbyć kilka misji w Afganistanie. Był jedynym, który uczestniczył we Mszy nie tylko w niedzielę. W czasie takiej jednej Mszy bombardowano jego bazę. Wszyscy uciekli do schronu, on w kaplicy z przerażonym i spoconym z nerwów kapelanem... To był czas Przeistoczenia... Wiara nie pozwalała porzucić Pana, ale zaraz po słowach konsekracji kapłan zapytał, czy mogliby się jednak przenieść w bardziej bezpieczne miejsce i tam dokończyć Mszę... Mój przyjaciel nie chciał i palnął księdzu, że jakby nie było, to na ołtarzu jest jednak Bóg. Wiara? Nieroztropność?
    Modlę się za Siostrę, a od dziś gorliwiej o pokój u Was i gdziekolwiek indziej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksieze Jacku, dziekuje! Dziekuje za te historie z Ksiedza przyjacielem. Aczkolwiek kiedy mowie niektorym osobom, ze nie boje sie, i ze nie chcialabym stad wyjezdzac ze wzgledu na te sytuacje, to chyba nie biora mnie na powaznie...To sa momenty kiedy stajemy w prawdzie wobec wlasnej wiary. I potrzeba zjednoczenia sil w modlitwie o pokoj!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba rozumiem Siostrę. Gdyby moja wiara przez to urosłaby dałbym dużo, by tam być.

    OdpowiedzUsuń