20 stycznia 2013

Skamieniałości


Kana Galilejska.
Wesele. Zaproszeni goście...i ci, których zapraszać nie trzeba.
Maryja.
Ważne, aby powracać do "zaślubin" z Jezusem. Wracać do radości, wesela...wciąż zapraszać Jezusa.
Zapraszać, pokazywać puste stągwie, pokazywać to, co jest skamieniałe w naszym życiu, bo stało się tylko prawem. Przyzwyczajeniem, rutyną.
Zapraszać Jezusa aby wodę naszego codziennego życia zamieniał w wino miłości, w wino życiodajne, obfitujące radością i weselem...
Aby w naszym życiu trwała nieustanna Eucharystia-dziękczynienie, że Oblubieniec jest, w tej i w każdej godzinie naszego życia. Że wciąż na nowo objawia swoją moc...
Jeśli będziemy jak słudzy ufali słowom Matki: wszystko, cokolwiek wam powie...
Moje życie. Niech będzie Kaną Galilejską obfitującą w dobre wino i radość.

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi da Niego: "Nie mają już wina". Jezus Jej odpowiedział: "Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?" Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie".
Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: "Napełnijcie stągwie wodą". I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: "Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu". Oni zaś zanieśli. 
A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: "Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory". 
Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.

2 komentarze:

  1. S.Miriam, dziękuję bardzo za ten tekst, który jest mi pomocny. By nie skamienieć. Barbara

    OdpowiedzUsuń