20 lutego 2013

Z częstochowskiej codzienności


Czas z perspektywy łóżka, w którym człowiek znalazł się wbrew własnej woli biegnie jednak o wiele wolniej, choć jak dla mnie i tak za szybko. Odliczam już dni do mojego pierwszego wyjazdu z grupą pielgrzymów do Ziemi św. Tak, tak...cuda się zdarzają. Jeszcze jakiś czas temu, może rok temu, gdyby ktoś mi powiedział, że wrócę do Pl i będę jeździła z grupami jako przewodnik pewnie bym się roześmiała. Teraz nie jest mi jeszcze za bardzo do śmiechu, bo czasu coraz mniej, już tylko 1,5 tygodnia, a ja muszę się jeszcze trochę przygotować do wyjazdu. A tu niespodziewanie grypa się napatoczyła. Moje kochane siostry ze wspólnoty nie zapominają o mnie i wchodzą aż na mój "Tabor" z jedzeniem...no bo mój pokój jest na szczycie naszego domu, trochę odizolowany, i czasem niełatwo niektórym zajść tu bez zadyszki. Ale miejsce jest fantastyczne, choć wielkością nie grzeszy, to jednak mieści się wszystko jak należy. No i widok z okna niezastąpiony!

6 komentarzy:

  1. S.Miriam, zdrowiej szybciutko! Otaczam Cię modlitwą! Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo z serca dziekuje!!!Dzis juz lepiej, ale jeszcze z goraczka...

      Usuń
    2. S.Miriam, dobrze że już troszkę lepiej... A ja pamiętam dalej w modlitwie i pozdrawiam cieplutko. Barbara

      Usuń
  2. Siostro Miriam, nabieraj sił, a przy okazji planuj, ustalaj, organizuj ... tylko pamiętaj, że zwykle z zaplanowanych 100% udaje się zrealizować 50%, a i tak wszyscy są szczęśliwi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie powinno wyjsc 50%, powinno byc 100%, ale jak mnie sie uda powiedziec 50% to bede szczesliwa, bo zawsze boje sie ze mam za malo do powiedzenia, ale na koncu okazuje sie, ze odwrotnie...ale przed pierwszym razem dobrze ze sa nerwy, bo czlowiek jest uwazniejszy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Siostro Miram, duuuuzo zdrówka i szybkiego powrotu do formy, bo siły będą potrzebne :)
    Zazdrosze, ojjj zazdroszcze Ziemi Świętej :)
    Pozdrawiam gorąco, Dagmara.

    OdpowiedzUsuń